Blog > Komentarze do wpisu

Nowojorskie impresje 36 czyli... o dwóch Panach i krawcu

Pierwszy pan (nazwijmy go Panem R) ma jeszcze dziś odebrać od krawca (nazwijmy go Panem W) uszytą na miarę jednoroczną marynarkę. Pan R zgodził się na materiał, który krawiec miał na składzie, ale ten widząc, że klient jest tak oddany jego zakładowi i wdzięczny za jego pracę, zdecydował się uszyć mu coś z lepszej dzianiny. I dołożyć ekstra podszewkę. Taki gest za lojalność i za to, że rozsławia zakład. Marynarka nie jest może wymarzona. Ale jest. Jak się nie ma tego co się lubi to się lubi co się ma. Pan R więc tak bardzo nie narzeka. Musi jednak pamiętać, że ta skrojona w sam raz dla niego marynarka ma tylko roczną trwałość i na nową będzie sobie musiał ciężko zapracować. Może jak w tej będzie się dobrze prezentował to inny krawiec uszyje mu jeszcze lepszą i jeszcze trwalszą? Pan R powtarza, że chce chodzić w odzieniu tylko od Pana W. Ale Pan W ma apetyt skroić odzież dla kogoś lepszego niż Pan R (na wymarzonej liście krawca są Panowie J, W, B). I nie wiadomo czy będzie miał środki i czas, żeby zając się Panem R w przyszłym roku… Podobno ma być duża kolejka do Pana W… I to on ma wybierać, komu będzie świadczył usługi a nie odwrotnie. Póki co Pan R ma produkt jaki chciał, od tego od kogo chciał.

Drugi Pan (nazwijmy go Panem L) też podobno dopina już ostatnie guziki w swojej marynarce, która pierwotnie miała być wieloczęściowym ubraniem, że wszystkimi wykwintnościami, zgodnie z dawną modą. Takie dał zlecenie. Pan L nie zauważył jednak, że moda dookoła (a zwłaszcza u Pana W) bardzo się zmieniła. A mimo to chodził wokół krawca, prosił, zaklinał, że ubranie musi być trwałe (na wiele lat), z najlepszego materiału, ma mieć starannie dopasowane guziki, szerokie mankiety, nie może przylegać za bardzo do ciała etc. Zanudzał Pana W tymi wszystkimi szczegółami i detalami. Krawiec był jednak nieczuły i głuchy na te prośby powtarzając, że w tym roku szyje tylko marynarki, lekkie, delikatne takie w sam raz na jeden sezon. Może chociaż jeszcze spodnie, koszula do tego odzienia zaklinał Pan L. Ciągle nie i nie – słyszał od Pana W. Potem było trochę przekomarzania, szczypta subtelnego szantażu, że się uszyje lepsze ubranie w innym zakładzie, że tam to na pewno mi to zrobią. Krawiec wiedział jednak, że żaden inny zakład nie ma środków ani czasu, żeby uszyć taki niemodny komplet. Wreszcie Pan L zmęczony tym chodzeniem do mistrza zgodził się na zaproponowaną mu przewiewną marynareczkę. Może Pan W da mu chociaż jakieś ładne guziki? Nie takie były jednak oczekiwania Pana L. Pan L się krzywi, Pan L jest smutny. Ale tak krawiec kraje jak mu materiału staje. A tego na koniec nie było za dużo. Będzie się Pan L musiał trochę pomęczyć. Tylko przez rok. Wciągać brzuch, wyciągać ręce. Udawać, że jest tip top - tak jak chciał. Może w przyszłym roku ktoś uszyje mu to na co naprawdę ma ochotę? W bizantyjskich kształtach i kolorach… Oby Panie L, oby…

środa, 23 września 2009, znykajacy

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: 30+, *.aster.pl
2009/09/24 15:36:04
Super masz chłopie talent do NYK

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje