Blog > Komentarze do wpisu

Nowojorskie impresje 456... czyli przed meczem sezonu...

Historia dziś zatacza pełne koło. Po wielkim transferze zawsze przychodzi taki moment, że wymienieni spotykają się z wymienionymi (to wtedy kiedy pojawia się TNT).

Czas na chwilę impresyjnej refleksji, zwłaszcza że w ostatnim czasie pojawiło się wiele podsumowań kto wyszedł lepiej na Melodealu – NYK czy DEN?. (Tytułem przypomnienia NYK oddali swojego pierwszego PG (Felton), pierwszego SF (Gallo), rezerwowego SG/SF (Chandler) i rezerwowego C (Mozgov). DEN wytransferowali Melo, rozgrywającego (C. Billupsa), rezerwowego C (ameboidalnego S. Williamsa), rezerwowego PG (A. Carter) i coś co przesiadywało na ławce (R. Balkman). Zostawiam na boku wątki MIN w tym dealu).

Sportowo nie da się moim zdaniem jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Felton robi już w POR (przyszedł Andre Miller), Gallo na pierwszy rzut oka właściwie taki sam (choć struktura gry kompletnie odmieniona i PER poszedł w górę z 15.6 do 19.4), W. Chandler je pałeczkami ryżyk, a w arteriach wielkiego drzewca T. Mozgova nadal płynie żywica. W NYK jest tylko Melo i z konieczności kontraktowej R. Balkman. W sumie nie da się więc tego porównać. Świat poszedł do przodu.

No to tak patrząc szerzej nieco.

NYK

Koń jaki jest każdy widzi. Fakty są dosyć oczywiste. Cudownie przygnębiające. NYK wydrenowali się tym transferem z całej głębi. Był taki moment w styczniu lutym 2011, kiedy to wszystko zaczęło klikać. Drużyna stawała do apelu. Nie chcę mówić, że to zawsze było dobre, ale łapało wiatr w żagle. Felton zaczął się rozumieć ze STATem, Fields zadziwiał świat, Gallo i Chandler mieli swoje chwile uniesień, a Rautins ciągle składał ręczniki. Coś się stworzyło, choć w Paryżu wyglądało to jeszcze strasznie. I potem nagle trach. Cała misterna konstrukcja trzasnęła jak sucha gałąź. Pociąg się wykoleił. Właściciel z dumą zakomunikował – „Ladies and Gentlemen, we got him”. I wszystko się zacięło. STAT zaczął się cofać rakiem, Melo był egoistycznym sobą, Billups nie umiał się doczłapać do 7SoL i pogrążył się w serii kontuzji, Fields popadł w stan katatoniczny, a Rautins ciągle składał ręczniki (jedyny element, który się nie zmienił). Nie wiem może to kwestia lock –out (nie było czasu) a może po prostu trener Mike i sztab szkoleniowy nie umieją dostosować taktyki do materiału ludzkiego. Podsumowanie jest krótkie ta grupa nie tworzy drużyny. Są trzy niepasujące do siebie klocki (STAT, Melo i Chandler) i coś, co ociera się o koszykarskie semi-pro i grupę kabaretową. Najgorsze jest to, że NYK stracili możliwość jakiejkolwiek transferowej wymienności. Tego tercetu chyba nie da się rozbić. Melo jest nie do oddania. On jest untouchable. STAT jest niedoubezpieczony i im bardziej będzie posuwał się w kontrakcie i latach tym szanse na jego upłynnienie będą malały (no może w 2015 ktoś go weźmie – pod warunkiem, że będzie jeszcze chodził bez balkonika). A Chandler? Z tymi 54mln w 4 lata. Czekamy chyba na pierwszego właściciela NBA rodem z kraju ropą płynącego. Ewentualnie cała nadzieja w Kahnie… albo Manchestrze City. Jednak nie liczyłbym na to za zbytnio. Bez rozgrywającego z najwyższej półki to to będzie kulało co raz bardziej się koślawiło i frustrowało. Niech tylko nikt nie wspomina Brodatego. To było z siedem lat temu.

A miało być tak pięknie…

DEN

Było trochę płaczu w poduszeczkę. Szlochów i zawodzenia. W końcu pozbyli się jednego z największych strzelców NBA. Z pewnością gwiazdy. Zawodnika o nieprzeciętnych umiejętnościach ofensywnych. Wybitnych wręcz. Ale… też osobnika samolubnego, nie broniącego, nie kreującego gry, nie lidera. Primadonny teatru Balszoj. Grającego na siebie do siebie i pod siebie. Zawodnika, który konsumuje grę ale jej nie przetwarza. Jeżeli rozumiecie co mam na myśli. Do tego DEN oddali do NYK swoją ikonę, homeboya z Colorado –już podstarzałego i bez nóg – Billupsa (dzięki czemu uwolnili talent Lawsona) i trochę zapychaczy. Za to dostali mnóstwo kolorowych klocków, które można teraz swobodnie wymieniać. Mają pełną transferową mobilność (no może oprócz Jamochłona, ale od czego jest amnesty clause, prawda?)… Do tego sportowo bezboleśnie (patrząc na wyniki) się przemeblowali – mimo to, że pozbyli się trwale JR. Smitha, K. Martina i chwilowo wysyłając za Wielki Mur człowieka, który śpi z własną piłką. Grają chyba najbardziej ofensywnie w całej lidze. George Karl wielkim trenerem jest. Amen. Nie odczuli tego transferu jakoś dramatycznie.

Kto wie czy za10 lat nie będzie się mówiło, że ta wymiana była najlepszą rzeczą jaka mogła spotkać DEN?

Moje zdanie? Ten transfer uratował tego bloga…

Jestem ciekaw ile sportowej złości będzie miał dziś Melo? Jak bardzo będzie chciał się pokazać swojemu drugiemu tatusiowi Gallo i ten odrzucony Brewer… O tym, że Albert szykuje jakieś combo nawet nie wspominam. To może być pasjonujący mecz. Must see!!!

--------------------

Trener Mike wypowiedział wczoraj takie zdanie - “There are no magic words or magic potion’’. Zza drzwi odezwał się mroczny głos – „Trenerze mam już prawie wszystko gotowe…”

sobota, 21 stycznia 2012, znykajacy

Komentarze
Gość: Arsenewho, 193-34-3-1.chelmnet.pl
2012/01/22 00:34:00
Nie przesadzę za bardzo jeśli napiszę, że cały tydzień czekałem na ten mecz, niestety Knicksi straszliwie zawiedli przegrywając wczoraj, bo pewnie kurs na Nuggets byłby jeszcze wyższy. Obstawiam za to, że Gallo zaszaleje, obstawiałbym też, że pokaże się Albercik, ale przecież wczoraj 29 punktów rzucił, a Szymborską z pewnością zna ta inteligentna bestia. Lawson zaś sprawi, że kwaśna mina Antosia będzie jeszcze bardziej kwaśna... Miłego oglądania!
___
znykajacy@go2.pl
___
___ ___
___
monitoring pozycji
___
Kliknij w banner Nasz Kosz Enbiej.pl - NBA, koszykówka NBA Every Day - NBA, NCAA, koszykówka