|
Blog > Komentarze do wpisu
Nowojorskie impresje 457... czyli osiągając DEN-o...Ten mecz był jak Thrilla in Manila… Co za emocje. Co za zwroty akcji. Co za porażka. Kto nie widział niech żałuje. Dwie OT nie chodzą piechotą. To jest zawsze dodatkowy bonus do ceny biletu. NYK przekręceni przez dawnych towarzyszy broni. Al i Gallo wygrali mecz w 2OT. Gallo się zabujał w swoim komicznym przyruchu i trafił z faulem potem trójkę dodał Jamochłonik. I po goodbay’u… Ależ słodycz dla jednych, ależ gorycz dla drugich. To nie był piękny mecz. Raz jedni, raz drudzy mieli swoje lepsze i gorsze momenty. Mnóstwo niecelności, strat tego spotkania rekompensuje fantastyczna dramaturgia. Melo trafiający na dwa z naprawdę trudnej pozycji na wyrównanie do OT. Bum. Nene nie zadrżał na po 105 z wolnych na 2OT. Fields trafiający z faulem przy stanie 115-111 dla DEN. Aj! Ale nie! Nie ma kosza! Jest offens Landry’ego na Millerze! To trzeba zobaczyć… NYK stworzyli w różnych częściach spotkania kilku epizodycznych bohaterów – najpierw STAT z Fieldsem w 1Q, potem Walker w 2Q (ta kwarta była jedną z najlepszych w tym sezonie), Melo w 4Q… No to kto wyszedł lepiej na transferze? Trudno powiedzieć, że DEN pokazali swoją głębię – zagrali tylko siedmioma graczami. To się nazywa minimalizm formy. DEN mieli świetne momenty, ale chwilami byli bezradni w rozegraniu piłki. Lawson był taki nieuważny, niedokładny, dawał sobie obmacywać piłkę. W ataku też słabo. Nene przytomny w paincie – aż 5 asyst, ale w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej. Pieniądze on i Chandler mają prawie te same… a jednak to Tyson wydaje się być przepłacony… O reszcie będzie niżej, bo to prawie nasi. Pozytyw. NYK w defensywie momentami bardzo ogarnięci. Ale Losing streak przeciągnął się do 6… To niebywałe, ale z wynikiem 6-10 NYK ciągle w PO. C. Anthony – powinien zmienić pseudonim na Me-loss. W przekroju całego spotkani tragedia. 10 na 30? Literally some kind of a joke. Kiedy on jest na parkiecie, wtedy grają trzy drużyny. NYK, przeciwnicy i on. Nie wiem, czy nie trzeba wprowadzić trzeciego zapisu punktowego. Doprowadzał do wściekłości nawet wyrobioną publiczność w MSG która skandowała – „Podaj. Nie rzucaj. Graj z drużyną”. Melo miał inną koncepcję. Jak zawsze Zagarniał piłkę, izolował i nie trafiał. Mesjasz fałszywy. Numerki były, ale co z tego? Nie udźwignął ciężaru konfrontacji z przeszłością. Jedyny jaśniejszy punkt to rzut nad Brewerem i Gallo na po 98 na wyrównanie w 4Q. Reszta jest samozagładą… Moim zdaniem to przywódca nowojorskiego Dark Side’u… Senator Palpatine wreszcie się objawił. 6 TO. A. Stoudemire – start jak rakieta, a potem już tylko bezwład nieważkości. W meczu z dwoma dogrywkami i nie mając problemu z faulami oddaje 9 rzutów. STAT? You gotta be kidding me… Prawda jest taka, że nikt nie chciał podzielić się z nim chlebem. Prawie nie dostawał piłki. Melo chyba ani razu mu nie podał. STAT jest w dołku. A nawet studni. To fakt. Ale on nie nabije rachunku, jak mu się nie da zjeść. Po co się takie coś zaprasza do jedzenia jak mu się potem nie serwuje? Ten mecz dobitnie obrazuje, że gwiazdy świecą w innych konstelacjach. 4 TO. T. Chandler – nudnie poprawny. W obronie walczył, w ataku próbował. Wyfaulowany. Zabrakło go w 2OT. L. Fields – Landry is back?. By-pass na jednostce centralnej znowu zadziałał. Aktywny, pewny, szybki. Mało zawahań. To jeszcze ze trzy takie gry i odtrąbię powrót syna marnotrawnego. Graj dobrze Landrusiu to może jeszcze przehandluje się Ciebie za coś więcej niż czapka gruszek. 4 TO. I. Shumpert – walka mocy o jego duszę trwa. Imponuje mu Palaptine… Ciągle się waha. W pierwszej połowie był Yedi (5-8, 6 ast) w drugiej stał się Sithem (2-8, 1 ast.). Tłamsił Lawsona, co trzeba zapisać mu na plus. Charakterystyczne, że w 2OT Trener Mike powiedział mu dziękuję. Usiądź. Odpocznij. Nie krzywdź więcej. Doczytałem, że powód przysiadu Shrimpert'a w 2 OT był bardziej prozaiczny. Kurcze plecorów. Owinął się z konieczności lodem i przymarzł. J. Jeffries – 19 min. 5 pkt., 2 zb., 5 fauli. W pluso minusach – 17. Jeffrie’yowski klasyk – czyli powrót wielkiej nicości. T. Douglas – jeżeli ktoś zapyta was – jaki jest wzorzec gry Ton’yego przechowywany w Sevres to jest to wczorajszy mecz. Bałagan, przebłysk i mizeria. Samotność bezgłowego jeźdźca… Ciągle chce się przełamać i ciągle załamuje… (Pomysł, że on może swoim doświadczeniem i umiejętnościami doprowadzić drużynę do zwycięstwa w 2OT trzeba oceniać jako patologiczny. W jakim chorym mózgu mogło obudzić się takie przekonanie. To trzeba leczyć. Przez lobotomię). Wobec kontuzji Shumperta powyższe zdania trzeba wziąć w nawias... J. Harrellson – epizodycznie. Bez znaczenia. Nagroda rookie of the year się oddala… UPDATE - Josh złamał nadgarstek. 6 tygodni machania gipsem z ławki... B. Walker – zastanawiacie się dlaczego mimo najlepszej kwarty w karierze (13 pkt – 5-5 z gry) nie dostał szansy w dalszej części spotkania. Powód jest prosty. Książę Pomroczny z ingridientów zdobytych w poprzednich questach uwarzył miksturkę dającą mu koszykarską nieomylność. „Trenerze - powiedział – mam coś co zadziała, ale tylko jedną kwartę. Nie pytaj o nic. Maksymalnie 12 min. Potem będę jak warzywo”. Trener Mike jest tak zdesperowany, że dał mu szansę… Walker będzie szukał dalej swojego kamienia filozoficznego. Byli milusińscy D. Gallinari – kiedy zobaczyłem zdrzemniętego w trawie miałem mieszane uczucia. Potem spojrzał tym swoim gołębim spojrzeniem zza przekręconej szyi i chciałem rzucić mu trochę ziarna. Kiedy wszedł na kosz tym break-dancowym ruchem z miotaniem głową w tą i nazad miałem już dosyć. To jest takie nieestetyczne. 37 pkt. Rekord kariery. 18-20 z wolnych. Występ wieczoru. Zemsta roku. Karl wydobywa z niego to co najlepsze. I to jest różnica miedzy nim a trenerem Mike’m. D’Antoni widział w nim jednowymiarowego gracza czyhającego na obwodzie i rzucającego za trzy. Karl uważa trójki za tylko jeden z elementów jego gry, żądając od Gallo przede wszystkim gra za dwa i wejść na kosz… Jestem ciekaw, gdzie Gallo będzie za trzy sezony. Mam nadzieję, że daleko od NYK T. Mozgov – wielki drzewiec był dzisiaj wielce pochopny. Ależ o się zrobił nie łamliwy. Jaki soft touch gałęziami. Naprawdę, ktoś go w zimie otocza chochołem i zeskrobuje zeschłą korę. Ciągle deliberuje nad fenomenem grzebienia. Jego to mi akurat brakuje. To taki wdzięczny obiekt do opisywania. C. Brewer – to taki NYK, nie NYK. Niby był z drużyną 7 dni, ale parkietu nie powąchał. To kolejna dziwna ocena umiejętności koszykarskich Trenera Mike. Nie wiem czy chodziło o pieniądze? Corey to naprawdę niezły obrońca. Nisko osadzony na nogach… W ataku nie brakuje mu eksplozywności. Czy byłby złym zmiennikiem Melo? I ważnym elementem rotacji? Nie dowiemy się. Nigdy. A. Harrington – jamochłon wcale się nie zmienił. Mr. Brick - Bucket. Zasysa i wypluwa. Tylko 1 asysta. Ale to był przypadek. Al złoży oficjalny protest. To był rzut. Zaczął takim 1-6, że aż mi oczy się zaszkliły z tęsknoty. Potem niestety się przełamał i wyrzucił z siebie 15 pkt w 4Q. Strasznie był podjadany sobą. Trashował. Rozmawiał z sobą? Z publicznością? Z piłką? Kto tam nadąży za sposobem myślenia Szczęki… A miał być side kickiem LeBrona w NYK. Stworzyć najlepsze combo forwardów w lidze. Stwórca był litościwy, że do tego nie dopuścił… ____________ Z tzw. zaprzyjaźnionych aren albo sklepów filialnych. W zespole D-League - Eire Bayhawkes debiutowali nasi zesłańcy. Trzeba powiedzieć, że był to debiut dosyć spektakularny. Lin miał trypelka - 28 pkt, 11 zb. i 12 ast. Chiński Oscar Robertson w lidze dla ubogich. A Jordan też pięknie - 26 pkt. i 8 zb. To, że obaj zaliczyli łącznie 10 z 14 strat zespołu jest tylko pomijalnym szczegółem. Wobec kontuzji Harrellsona - Jordan zdaje się zostanie strażakiem Samem. Chyba, że ktoś wpadnie nie pomysł, że to wszystko opędzi się Novakiem.... niedziela, 22 stycznia 2012, znykajacy
Komentarze
Gość: Zibisz, afjb129.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/22 14:30:50
Jest źle w drużynie. Albo coś się zmieni albo przerzucam się na Tauron Basket Lige.
Gość: Raffg, 89-75-105-91.dynamic.chello.pl
2012/01/22 14:46:13
Do Zibi, MDA nie rysuje na swojej tablicy zagrywek, bo oni zagrywki to mają opracowane na treningach. Chodzi o ruch bez piłki żeby Melo swobodnie dostał piłkę przy ścisłym kryciu, zauważ że przy piłce z boku nikt nie stoi bez ruchu, wszyscy działają walczą o pozycje dla zawodnika który ma rzucac. To rozrysowywał Mike;]
Gość: Świeżak, 89-69-10-230.dynamic.chello.pl
2012/01/22 15:32:33
Ja widzę, Wy widzicie, zNYKający widzi, całe MSG i koledzy z zespołu też. Nawet Stevie Wonder to widzi... Ale biedny Carmelo nie ma pewności czy rzeczywiście tak jest i koledzy muszą mu podpowiedzieć... brak słów
But a contrite Carmelo Anthony, who went 10-for-30 from the floor, admitted that the Knicks (6-10) need to get the ball to Stoudemire more often. "I think we as a team need to do a better job getting Amare the ball," Anthony said. "I don't know. I have the ball in my hands, maybe it's on me. Maybe I need to get him the ball a little but more, help him out with that. Me and STAT will talk, probably tomorrow, Monday, try to figure it out together. If I'm doing too much I want him to tell me. I want the guys on my team to tell me if I'm doing too much and we'll handle him like that." 2012/01/22 16:02:05
Świeżak co się czepiasz. :) Patrz jak myśli o koledze. To, że refleksja przyszła w 16 meczu trochę dziwi, ale lepiej późno niż wcale... Ale STAT musi mu to powiedzieć. Bez tego to nic się nie zmieni...
Gość: Świeżak, 89-69-10-230.dynamic.chello.pl
2012/01/22 16:38:45
@ znykajacy
Niepojęte jest dla mnie po prostu, że All-Star, który miał dobry początek, pracował na tablicach i wreszcie coś mu z półdystansu wpadło był 5ty pod względem oddanych rzutów. W ostatnich kilkunastu minutach robił nie za STATa, a STATystę. Przykro było na to patrzeć. Ktoś kto nie ogląda NYK i nie orientuje się w nazwiskach mógłby pomyśleć, że Amar'e to opcja ofensywna gdzieś między Fieldsem, a Walkerem.
Gość: Lanfaust, ip-91.189.77.35.e-plan.pl
2012/01/22 17:34:21
Nie dziwę się Karlowi, że powiedział, iż zespół zyskał na oddaniu Melo. Ma różny skład, dobrych zmieników i zespół działa jak kolektyw.
Dzisiaj Kniksi zagrali dobry mecz. Niestety, jak słusznie zauważył Znykający musieli grać przeciwko DEN i jedno0osobowej armii tj. Melo. Śmiem twierdzić, że gdyby po drugiej Kwarcie MDA zostawił Walkera a zdjął Melo, Kniksi by ten mecz wygrali. Melo to jest największa wtopa ligi ( no może poza Lewisem). Problemy w meczu zaczęły się, gdy Melo chciał poprawić swoje statsy mając w dupie zespół. Badziewne rzuty przeplatane głupawymi uśmieszkami. Oceny jego gry nie zmienią nawet dwa celne rzuty w końcówce RT. STAT był po początku meczu stłamszony przez Melo, do tego stopnia, że zaczął rzucać za 3 (raz na dwa trafił). Założę się , ze teraz w NY plują sobie w brodę, ze oddali Gallo i Mozgowa. DEN wygrali mimo słabej skuteczności, (NY nawet z tragicznym Melo mieli całkiem przyzwoitą skuteczność) , pomimo tego, że grali tylko w 7 jedynym graczem, który miał problem z faulami był Harrington. Dla DEN był to kolejny mecz poza domem w krótkim czasie. Włodarze NYK powinni jak najszybciej wymienić Melo na zespół. 2012/01/22 18:38:48
@ Lanfaust
Nie włodarze tylko WŁODARZ. Melo to jego pomysł. Jego koncepcja. I jego call. Prędzej odgryzie sobie język niż przyzna się do błędu, bo takim byłoby wytransferowanie Melo. To nie w stylu Pana Dolana. Wyjścia są dwa. Pierwsze. Wyfruwa trener. Teoretycznie najprostsze rozwiązanie. Takie na zaspokojenie wściekłości rzymskiego tłumu. Do końca kontraktu zostało już tylko kilka miesięcy. Finansowo to nie ma większego znaczenia. Woodson wchodzi jako interim. Po sezonie odbędzie się ewentualnie jakieś poszukiwanie cienia Jaxa. Drugie. Kozłem ofiarnym staje się STAT. Powiedzmy sobie uczciwie. Amare nie poprawia swojej sytuacji. A jeżeli jemu się tak trwale cofnęło? Tylko kto weźmie te kolana... I jest oczywiście trzecie wyjście. Trwanie.
Gość: Fan Detroit, 77-254-234-209.adsl.inetia.pl
2012/01/22 22:01:40
zNYKający- Trwanie jest najlepszym wyjściem, bo zapewni Tobie stały dopływ inwencji twórczej na którą ja bardzo liczę. Zwłaszcza na teksty o Walkerze:D
NA serio, mam wrażenie, że bardziej skupiasz się na wymyślaniu kolejnych ciekawych historii z Mrocznym Księciem, widmowym Jeffrisie, Bezmózgim Douglasie, Zmroczonym Shumpercie, I reszcie Trupy niż zawodnikach którzy coś potrafią w tym sezonie.
Gość: , 77-255-44-177.adsl.inetia.pl
2012/01/22 22:34:40
@ Fan Detroit
W naszej redakcji jest podział zadań. Ja odpowiadam za tzw. Dark Side - Melo, Walker, Shumpert, Balkman, Douglas. Red. MeloNYK ma pod sobą Bright Side - STAT, Fields, Harrellson, Chandler, Novak, Lin, Jordan, Bibby. Redaktor NYKczemNYK - zalepia dziury (jak nie mamy z red. MeloNYKiem inwencji).
Gość: Poklok, 89-68-217-147.dynamic.chello.pl
2012/01/22 22:58:15
To było piękne widowisko... może koszykarsko toporne, ale pod względem dramaturgii pierwsza klasa. STAT zmagający się z własną niemocą i kompletnym brakiem pomysłu na wykorzystanie go w ataku przez drużynę - przegrał, statystycznie wypadł gorzej od Mozgova, co zakrawa na absurd. Melo udowadniający, że jak chyba nikt w lidze potrafi przegrać mecz w pojedynkę. No i Harrington, grający sobie w osobnej czasoprzestrzeni, zupełnie poza drużyną. Jak popatrzyłem na niektóre akcje Ala to mnie naszła refleksja, że on chyba ma po prostu niskie IQ - nie tzw. koszykarskie, ale w ogóle.
Gość: hajmajnejmiz, 02dcc2b5.bb.sky.com
2012/01/22 23:46:56
i czwarte wyjscie
Melo zaczyna grac zespolowo, staje sie Point Forwardem i Amare czuje sie wazna postacia NYK (z cyklu fanatasy reality) Calkowicie w komentarzach i w impresjach pomijany jest fakt tego ze Amar'e jest caly czas tradowym towarem a to za Paula a to za Howarda Napewno nie wplywa to na jego morale Ps Ciezko sie oglada Nixow. Jak to mowil klasyk JA TU WIDZE JEDEN WIELKI BURDEL
Gość: Erwin3m, ajy209.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/23 00:30:12
Ja bym proponował do ciemnej strony dorzucić (D)ark Vadera, trenera Mike'a (D)'Antoni.
Gość: aaaaa, jz.mynet.com.pl
2012/01/23 00:53:50
Rozumiem, że Novak w rubryce "bright side" znalazł się ze względu na kolor skóry?
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/23 01:04:16
@Zibi tu masz to co Mike rysuje na timeoutach:
twitter.com/#!/celticshouse/status/161075786588237824/photo/1 A z bardziej poważnych rzeczy, choć o takie w przypadku NYK trudno, to muszę niestety powiedzieć "a nie mówiłem?". Bo od początku narzekałem na ten trade i od początku uważam go za idiotyzm Dolana. Samo ściągnięcie Melo to już był głupi pomysł, biorąc pod uwagę, że w Denver już od paru lat uważano go za osobę, która rozpieprza w drobny mak całą taktykę swojej drużyny. W obronie, to aż nazbyt oczywiste, ten chłopak po prostu przechodzi obok gry, żeby się nie męczyć i zachować więcej sił na kolejnego jumperka/wjazd/stratę. W ataku natomiast to człowiek-izolacja, podobny trochę do Iso-Joe, znanego inaczej jako "przekleństwo Atlanty". Z tym, że Anthony jest większy, silniejszy i w crunch time jest jednym z najlepszych w lidze. Tylko w crunch time (choć to że np. nie podał Douglasowi w ostatniej akcji 1OT to skandal). Śmieszne jest to że z nich dwóch tylko o Johnsonie się mówi jako o klasycznym przykładzie przepłaconego strzelca, w sytuacji kiedy są oni bardzo do siebie podobni w tym jak psują ofensywę swojego zespołu, wymuszając wbrew wszystkiemu kolejne izolacje. Jednak najzabawniejsze jest w Melo, że on tak naprawdę jeśli chodzi o zakres umiejętności powinien być świetnym graczem zespołowym, idealnie się wpisującym w zagrywki. Przecież jakby się zastanowić to profil tego zawodnika to: silny, duży, świetny w catch and shoot, doskonały jab-step, sensowna gra tyłem do kosza, dobra trójka, niezła zbiórka, niezły kozioł, świetna gra w końcówkach. Czyli jednym słowem idealny zawodnik do poruszania się w zagrywkach, marzenie każdego trenera, można go wystawić w każdej ofensywnej roli i zawsze powinien dać radę. A tu taki psikus, do tego fantastycznego arsenału ofensywnego dostajemy psychikę wiecznego rookiego, dodatkowo z gwiazdorską poczuwką, inaczej z głową Michaela Beasley'a, inaczej idiotę. On nie będzie wykorzystywał swoich skilli tak, jak chce trener partnerzy i kibice. On jest zbyt cool i gangsta, żeby się kogokolwiek słuchać. On będzie grał swoje, a świat niech się lepiej dostosuje. On, o ile nie dostanie bardzo silnego trenera (np: Phil) lub mocniejszego od siebie lidera na boisku (Paul) rozwali każdą drużynę. Oczywiście trzeba też powiedzieć, że Melo będzie miał jeszcze w tym sezonie mecze wielkie, wygrywane w pojedynkę, obstawiam nawet, że pobije w tym roku życiówkę i rzuci w końcu ponad 50pkt... To będą spotkania po których fanatycy NYK i inne Stefany tego świata będą piać z zachwytu i wieścić światu powrót NYK i walkę o misia. Ale te mecze nie będą nic znaczyły, bo to po prostu taki typ zawodnika co lubi raz na jakiś czas oszukać w ten sposób wszystkich, a potem wrócić do cichego psucia gry swojej drużyny...
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/23 01:13:32
PS. Tak poza wszystkim to uważam, że panika w Nowym Jorku jest dalece przedwczesna, a NYK po powrocie Davisa, ułożą troszeczkę swoją grę i wylądują ostatecznie w drugiej rundzie PO, gdzie w wielkim stylu wyrwą jeden mecz (to właśnie będzie takie małe oszustwo Melo). Ale to niestety to będzie TYLKO jeden mecz (moooże dwa?), a 2 runda to maks co może z tego zespołu być. Największym problemem jest to, że to właśnie o budowie tego zespołu mówiło się w NYC od ponad 10 lat, to właśnie ten zespół jest efektem mozolnego czyszczenia salary przez Pana Walsha, to właśnie na ten zespół wszyscy przez lata czekali, to właśnie ten zespół miał zawojować ligę i to właśnie ten zespół nie ma przed sobą żadnej przyszłości lepszej niż ta nudna druga runda PO...
2012/01/23 18:59:39
Sezon jak na razie fatalny, ale te kontuzje to naprawdę jakieś fatum. Co chwila ktoś wypada z gry. O dziwo ten, który miał najszybciej się połamać na razie gra cały czas, ale pewnie niebawem i na niego niestety przyjdzie pora.
@Długi 99 % racji w tym co piszesz, podpisuje się pod tym :) Aczkolwiek zastanawiam się, czy Melo naprawdę nie potrafi grać inaczej, aniżeli w izolacjach, czy może po prostu brakuje zagrywek. Przypomina mi się olimpiada w Pekinie, wiadomo, inne towarzystwo, ale jednak było tam parę ustawianych akcji, gdy własnie wybiegał po zasłonach na otwarte pozycje, a z tych oczywiście łatwiej o punkty. Niestety, wszyscy mają coś sumieniu, a dodając to wszystko do siebie, gramy tak, jak gramy.
Gość: noski, 87-206-20-83.dynamic.chello.pl
2012/01/23 19:27:10
To my mamy jakieś zagrywki? Dajcie spokój przecież tam to i ja mogę być trenerem -Chłopaki biegniemy do ataku 2 góra 3 podania i rzucamy... Potem powrocik do "obronny". Czyli stoimy machamy trochę łapkami i wypad do ataku... GÓRA 3 podania bo nam zegar Spierdziela i przecież mamy tylko 10 s na akcje ( D'Antoniemu chyba nikt nie wytłumaczył ze obowiązują 24s) i odpierdzielamy cegłę...
Całe to 7Sol to jest jedno wielkie gówno...
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/23 21:11:56
@kuba
Nawet w kadrze Melo głównie grał izolacje... To że łaskawie chodził też w zagrywkach, wynikało z tego, że miał mnóstwo bardzo silnych osobowości dookoła siebie. Gdyby Kobe z Krzyzewskim nie byli w stanie nad nim zapanować to by pewnie znaczyło że już nikt nigdy temu nie podoła. Jednak w warunkach NBA Melo czuje się zbyt dużą gwiazdą, żeby się kogokolwiek w czymkolwiek słuchać. Szczególnie teraz, gdy stoi na ołtarzu w NYC i słucha modłów tłumów. 2012/01/23 21:46:25
I znów się z Tobą zgadzam. Napisałem tylko o paru ustawianych akcjach, a nie że cały czas tak grał. Pokazuje jednak, że da się :)
Kurcze, przykre to jest, jak Melo się marnuje. Ma taki potencjał, szansę by stać się jednym z symboli koszykarskiego Nowego Yorku, a na razie bliżej mu do tego, by być wygwizdywanym, a wiadomo, że w tym mieście droga niedługa od "bohatera do zera". Ps. Jest jeszcze ten promyczek nadziei, że Baron, który też jest znany z twardego charakteru i wydaje się mieć sporą wiedzę przemówi na boisku do rozsądku Melo. Tylko niestety to jest promyczek...
Gość: Knickerbocker, 46.204.96.247.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/01/23 22:07:26
Ciekawe, czy to możliwe: basketball.realgm.com/wiretap/218513/Report_Magic_Inquire_About_Howard_For_Stoudemire_Chandler_Trade
Gość: Erwin3m, acko138.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/23 22:52:10
Pozyskanie super-hiper-mega stara i pozbycie się dwóch zbyt długich i zdecydowanie za dużych kontraktów, raczej mało realne z dwóch powodów: tłok w Magic na czwórce (trzech klasowych zawodników, w tym jeden All-Star, a oddając Bassa za Davisa Magic jasno określili, że chcą postawić na rozwój Andersona, więc STAT tak na prawdę nie jest im potrzebny). Po drugie razem z Howardem Orlando chciałoby się pozbyć Kebaba, który również najwygodniejszego kontraktu nie posiada i wcale nie poprawiłby płynności budżetu Knicks. Inną sprawą jest, że wreszcie Nowojorczycy posiadaliby klasowego rozgrywającego picków i dobrego ballhandlera... Pal licho, że przy nim na parkiecie Melon musiałby bronić czwórki rywali, ale to chyba żadna różnica, on i tak tylko udaje, że broni. Do tego, żeby kasa się zgadzała, NYK dostałoby z powrotem Duhona albo innego zapchajdziurę.
Ale być może, jeśli zaangażować by trzeci klub, który połakomiłby się na Amar'e to kto wie. |
![]()
|
kto mi wyjaśni co trener Mike rozrysowuje graczom w kluczowych momentach gdy bierze czas? przecież nie zagrywki, bo z tych w użyciu jest tylko jedna : "podac do Carmelo i co będzie". taka spontaniczna, bezgłowa, niczym kozacka szarża z samopałami na mury twierdzy. po każdej z takich zagrywek Melo jest co najmniej podwajany, wczoraj był też potrajany. raz trafił fuksem na wyrównanie meczu w 4Q, potem lipa. czyli, ktoś wiec co Mike tam rysuje? bo macha pędzlem jak Picasso przy Pannach z Avignon'u. może to jest celowy zabieg, aby wprowadzic przeciwników w bład? coś w stylu "niech myślą, że zastosujemy inną zagrywkę niż ' co będzie', a i tak podamy do Melo, a reszta ucieknie w okolice wyjścia z hali".
Gra NYK jest tak absurdalnie beznadziejna, że aż poprawia humor. Od sześciu spotkań można liczyc na różne odmiany horroru z happy-endem, bo przecież na końcu misie i tak przegrywają...