|
Blog > Komentarze do wpisu
Nowojorskie impresje 461... czyli Książęce zwycięstwo Dark SideMelo zrejterował. Paluszek, główka. Nie zagra dziś ani jutro. To stawia chyba wynik obu najbliższych konfrontacji w nieco wyraźniejszym świetle bukmacherskim... Chociaż biorąc pewną paradoksalność NYK, może się okazać, że gra będzie… lepsza i płynniejsza bez naszego pogryzionego przez pszczoły Puchatka… To ładnie z jego strony, że dał MIA fory bo Ci nadal bez Wade’a (coś tam sobie wykręcił). Moim zdaniem nominacja do nagrody fair play. W pojedynku na gwiezdne konstelacje wynik 2-2. Tyle czy Chandler jest galaktyczny? Prawie. Dla uproszczenia tak przyjmijmy. Ale wiemy, że prawie robi wielką różnicę…
PS. W finale NBA będę za MIA... NYK dali się jednak przekręcić. Melo taki chciał być w porządku… dać szansę, a tu proszę MIA wyprowadzili ze stajni Wade i jakby nigdy nic wpuścili go do gry. NYK psychologicznie przegrali już w szatni. Panie Trenerze przecież miał nie grać… Gorzej, że Trener był również z tego powodu w totalnym stuporze… Dawno już nie było takiej gry, gdzie NYK przeformatowali się na strzelaninę zza obwodu. Już zapomniałem, że Knicksi są do tego zdolni. W pierwszej chwili wróciłem myślami do tego meczu z CHI z zeszłego sezonu. To jest jednak akt jakieś desperacji myśli trenerskiej, biorąc pod uwagę, że NYK nie mają jakiegoś gigantycznego potencjału ludzkiego na grę z dystansu. (Mam wrażenie, że to zresztą nie była żadna taktyka tylko NYK mieli nieszczęście w 1Q mieć 4-8 za trzy a potem to już poszłoooo. Się ulało…). 43 oddane rzuty za trzy. Aż 18 celnych. Skuteczność – prawie 42%. Dzięki tym trójkom NYK trzymali się w grze, a przez większą część 3Q nawet prowadzili. I to, co najciekawsze i niosące opary jakiejś nadziei, że ponad połowa z tych trójek tak w rytmie i z czystych pozycji. Obrót piłki na obwodzie jak handel zieleniną na bazarku… Szybko i na temat. Niestety w koszykówce, ważna jest też celność za dwa. Jeżeli ktoś trafia tylko 12 rzutów na 41 prób (30%) to choćby się to wypudrowało, wydepilowało, zrobiło mały lifting pod oczami to meczu nie da się wygrać. A jeżeli jeszcze do tego miało się 24 straty przy tylko 10 przeciwnika i oponent bezwzględne po tych TO zdobył 26 pkt… to wynik 99-89 na koniec można uważać za dopust boży. Łagodny wymiar kary. Mimo tych wszystkich mankamentów w grze, braku symetrii, niezbilansowania ataku – NYK w 38 min. spotkania mieli remisik po 74. Niestety w ciągu następnych 6 i pół minuty MIA robią run 17-5 i jest posprzątane. To była dziwna gra. I może, kto wie, gdyby udało się przytrzymać tę końcówkę… byłaby jakaś szansa na powstrzymanie gorączki (tak zostały po dwa panadole na głowę, ale już po meczu). Tyle, że wtedy NYK zaczynają grać swoje koszałki odpałki, niedoloty, straty, faule ofensywne. MIA cyka. Równiutko sobie jedzie. I bez wielkich emocji wygrywa na dużym spokoju. Wade i spółka nie mają litości dla ułomności i słabości. Tu idzie o życie. Zaraz, zaraz… A jakie były statystyki Dark Side’u – w 4Q? 1-9… Czy wszystko nie jest nomen omen jasne? Nie widzę prawdę mówiąc szans by 7 meczowej batalii w PO NYK mieli w najbliższych 4 latach kwiknąć w meczu z MIA. No cóż, być może na tym polega dramat STATa i Melo. Urodzili się w prime timie James’a i Wade. Jasne. Fajnie o tym opowiedzieć wnukom. Grałem przeciwko największym naszych czasów. Ale trzeba będzie też dodać – ani razu ich naprawdę nie pokonałem. No cóż. Dołączą do grona licznego grona gwiazd, którzy pierścień mogą kupić, co najwyżej na garażowej wyprzedaży. Ja rozumiem sympatie i antypatie. Ale nie rozumiem ludzi, którzy obiektywnie nie podziwiają James'a i Wade(ra)... I jak oni grają ZE SOBĄ. Nie obok siebie. Jak nasze super duo. Marzy się taka chemia, co? Bosh jest (trochę) overrated. Szybki prysznic i HOU. Prawie 2.000 km. (samochodem). Daleko jak na back-to-backa. Jeżeli w którymś z tych dwóch spotkań upatrywać można było większej szansy na zwycięstwo to był to dla mnie mecz z MIA. Dziś w HOU będzie naprawdę brzydko (NYK grają 4 mecz w ciągu 5 dni). No to teraz rozgorączkowani. L. Fields – być może nie zachwycił skutecznością, ale w grze w cyferki dosyć produktywny. I podał i zebrał. Gdyby jeszcze był regularniejszy… Ale wtedy byłby… wybrany w TOP10 draftu. W jego przypadku to i tak takie spotkanie jest przejściem w nadświetlną. A. Stoudemire – Łysek z pokładu Idy. Niewidomy koń ciągnący pod górę na zaciągniętym ręcznym. 2 pkt w pierwszych dwóch kwartach? Tak wynik to może mieć Anthony Randolph (i też jest to poniżej oczekiwań). A nie gość, który zarabia 20 mln. USD i jest uważany za jednego z trzech najlepszych PF tej ligi... No właśnie... Czy jeszcze? Ciągle za wolny, ciągle źle ustawiony i ciągle kelnerzy omijają jego stolik. Krzyknij. Pokaż, że zamawiasz. Poproś o menu. Ty jesteś klient. Jak gra samoobsługę to zbija kolejną porcję zastawy (4 TO). Bardzo przygnębiający. T. Chandler – był jak pozytywistyczna nowela. Zaczął mecz dwoma punktami i skończył też dwoma. Taka klamra. Spinacz programu. Po za tym, wiele go nie było widać. Zrobił swoje, ale statystycznie. Z punktu widzenia drużyny, marzeniu o zwycięstwie nie dał nic. Gra na alibi. I. Shumpert – tylko 20 min. Mógł nam zaoszczędzić oglądania siebie. W ataku bez znaczenia. W obronie klasyczna miotaninka. Nawet nie warto stukać placami w kalwiaturę broniąc się przed reumatyzmem paliczków. Jedno zdarzenie. 1Q. Nietrafiony dunk? Nic bardziej mylnego. To było sekretne zadanie od Mentora. Masz cisnąć piłką w Bright Side. Na znak tego, że wyrzekłeś się tamtej strony. To było symboliczne… Nikogo niestety nie trafił. Ale ten atak był jak wyzwanie. Palpatine – tryumfuje. Zbliża się zwycięstwo jego królestwa… Zaczynam uważać, że jest w tym plan. Sekretny… Pozbyć się STATa… T. Douglas – gdyby mecz trwał tylko 3Q… można by mieć jakieś złudzenia… Ale Toney najlepsze szykował na ostatnie 12 min. Tylko nie on to przygotował. A Ten, Który Siedział na Ławce. Wtedy objawiła się sithowska natura… I więź z Mistrzem. Jego podległość jest niezaprzeczalna. B. Walker – byliśmy wczoraj ŚWIADKAMI występu życiowego Orczego Pomiotu. Już więcej nigdy tego nie powtórzy. Amen. Ten występ będzie kulą u nogi. Wszyscy będą oczekiwali niemożliwego. To był powrót do najprostszych metod. Grudka spaczenia pod język. „Zamykam oczy. Upuszczam parę uszami. Wchodzę. Jak w transie. Jadę za trzy. Jak maszyna. Jak karabin szybko strzałowy. To co obok się nie liczy. Jestem tylko ja i kosz. Jestem oceanem spokoju. Skałą na wietrze. Drzewem na pustyni… Jestem Jak czas. Jak huragan. Jak fala. Nie do zatrzymania”. W obronie próbował zatrzymać Wade’a i Jamesa. To nie było nawet śmieszne. To było straszne. Był niczym tyczka w slalomowym verticalu… Ale ten moment kiedy chciał wyrwać James'owi rękę ze stawu razem z kopytami becenny... Tyle, że koń się tylko uśmiał... J. Jeffries – to „To” grało? Chyba w jakimś innym spotkaniu. Miało nawet 4 zb. ofensywne. M. Bibby – niewiele jest istot żywych na planecie Ziemia (w tym zwierząt), które nie schodzą z drogi szarżującemu James’owi. On stał. Kulom się nie kłaniał. Za takie coś wieczna chwała. Miałem wrażenie, że nikt go w MIA nie pamiętał… Dziwne bo taki okaz piękna nie może być tak po prostu zapominany. Toczył korespondencyjny pojedynek z Novakiem na więcej nietrafionych trojek. Wygrał! S. Novak- był tylko drugi. Ale z przegrać z Bibby’m to jak wygrać… 6 trójek odpalonych w 9 min. Bierzemy go do fajerwerków na rynku jakiegoś miasta w Nowy Rok? piątek, 27 stycznia 2012, znykajacy
Komentarze
Gość: Erwin3m, aor61.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/27 23:13:12
W finale NBA skończy Boston :) a czy Chandler jest galaktyczny? Nie, ma po prostu galaktyczny kontrakt.
2012/01/27 23:13:36
@ Knickerbocker
Podobał mi się inteligentny koment to NI 459... ale mam myślałem raczej o... www.youtube.com/watch?v=mrojrDCI02k&feature=related 2012/01/27 23:16:24
Myślę, że PHI i Ind są jak najbardziej do pyknięcia. 76ers grają bardzo fajnie, ale na razie nie wygrali z nikim wielkim, punkty nabijają sobie na przeciętniakach, lub słabeuszach. Z nami, będącymi w dołku polegli.
O Indianie ciężko mi się wypowiadać, wyniki niby są dobre, ale czy potencjałem nas przebijają? To nie są tuzy na poziomie Miami, czy Chicago, lub wcześniejszego Bostonu, którego szczerze powiedziawszy bardziej bym się obawiał od dwóch wyżej wymienionych drużyn. Oczywiście w obecnej chwili nie ma co mówić o jakichkolwiek szansach, ale sezon jeszcze długi, a zmiany mam nadzieję, że nastąpią i posuną Knicksów ku lepszemu.
Gość: bulls2006, 85-222-113-9.home.aster.pl
2012/01/28 00:54:00
wszyscy oprócz miami i chocago są dla nyk do przejścia- stawiam, że odpadną w II rundzie, z którymś z tych zespołów, w finale będę kibicował Chicago lub LAC, ryzykowne typy, zwłaszcza drugi, ale sezon jeszcze młody, a Miami i OCT są do pokonania
Gość: ejsierl, abbu113.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/28 02:29:26
co do Indiany polecam zobaczyć czwartkowy mecz z Chicago. to powinno rozwiać wątpliwości.
Gość: , xdsl-195-238-169-59.wist.com.pl
2012/01/28 09:37:07
@kuba1809
no właśnie a Knicks nabijają winy leszczom (GS,Tor,Cha,Pho,Cle), no i PHI ma coś czego nie posiadają Knicks od bardzo dawna : kolektyw. 2012/01/28 11:19:58
"We did hold them to 99 points. If we found an extra 15 points, we would've won the game." - ale ten MIKE to żartowniś :b
Gość: , 195.116.43.12*
2012/01/28 11:42:48
espn.go.com/chicago/nba/story/_/id/7511134/sources-miami-heat-los-angeles-clippers-teams-pursuing-kenyon-martin
Chcecie K-Marta. SAS odpadają w przedbiegach, bo gość jest łamliwy i ma rozbujałe ego. Wolą przehandlować "Dickffersona" za Kamana. Wy jednak lubicie ryzykować. DUNCAN_24
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/28 12:42:17
@ znykający
Bosh overrated? Ten chłopak jest sporo lepszą wersją Stata, ma lepszy rzut z półdystansu, lepszą pracę stóp i podobny poziom w grze tyłem do kosza i na wjeździe. Do tego w zeszłorocznych PO był na pewno najrówniejszym zawodnikiem Miami, gościem do którego szła piłka, kiedy dwie pierwsze gwiazdy nie dawały rady i który stawał wtedy na wysokości zadania. W PO był świetny. Zresztą w tym sezonie jest jeszcze lepszy, widziałem w tym sezonie każdy mecz Miami i jeśli chodzi o tegoroczną jakość gry Big3 to ranking wyglądałby tak: 1.James 2.Bosh 3.Wade. Jak dla mnie to w tym roku Chris jest mocno underrated i ludzie robią wszystko co mogą żeby nie widzieć jego tegorocznej fantastycznej gry. Może mecz z NYK mu nie wyszedł, ale w przez ostatnie dwa tygodnie był wręcz najlepszym zawodnikiem Miami. Ale to jasne, to taki ładne slogany z zeszłego roku: Bosh jest overrated, Bosh chce tylko się czillować. Problem z tym, że w tym roku 'like a Bosh' znaczy, jak jeden z 2 najlepszych PF ligi...
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/28 12:48:40
Strasznie nie po polsku napisałem poprzedni post, ale szczerze mówiąc lekko mnie irytuje nagonka na Bosha, IMO zupełnie bezpodstawna w tym roku.
Swoją drogą uważam, że mecz życia Walkera wynika z tego, że James swoim brutalnym wsadem nad nim, zabił tą resztkę jasnej strony jaką on chował w swoim czarnym sercu i pozwoliło to na eskalację potęgi Dark Side'u. :)
Gość: Bart, 119-200-251-94.net.stream.pl
2012/01/28 13:53:35
Obłęd i moc w oczach Mrocznego podczas próby bloku na Lebronie, bezcenne. Gdyby nie wpadałyby te trójki to byłby blow-out. Brakowało punktów Amar'e. Mecz stosunkowo dobry. Zaryzykowałbym i włączył do rotacji naszego chińskiego przybysza, byłby bardziej produktywny niż Bibby. Coraz trudniej mi patrzyć na szaloną grę Douglasa.
Gość: Poklok, 89-68-217-147.dynamic.chello.pl
2012/01/28 14:08:30
Zaczynam się poważnie martwić o STATa. Zagubiony jak dziecko we mgle, z nieprzytomnym spojrzeniem... Pies mu zdechł? Dosypują mu czegoś do jedzenia? Przechodzi kryzys wieku średniego?
Gość: Erwin3m, aor61.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/28 14:09:17
Love, Aldridge, Griffin, którego z tych PF umieścisz za Boshem w tym momencie?
A są przecież jeszcze starzy mistrzowie, Gasol, Nowitzki, których pewnie nawet w słabszej formie takiej jak teraz władze Miami woleliby w składzie od Chrisa. Poza tym poczekajmy co będzie robił przy takim duecie jak np. Garnett/Bass, lub gdy siądzie na nim np. Howard. Swoją drogą, oglądając mecze NYK, mam wrażenie, że problemem STATA jest po prostu niezaleczona kontuzja jeszcze z zeszłych PO, przecież ten człowiek był wulkanem energii, miał niesamowity ciąg na kosz, paczki potrafił wykręcać nie gorsze niż para podkoszowych z Clippers, a teraz jest taki, jakby to ująć, drewniany? Jakbym oglądał kogoś pokroju Milicicia połączonego z Kamanem... 2012/01/28 15:07:44
Jak ja uwielbiam komentarze typu"gdyby nie wpadaly trojki to bylby blowout".A moze gdyby nie 31 punktow Bronka to bylby blowout?Jesli chodzi o Stata to tez zastanawiam sie co sie z nim dzieje?
Gość: Poklok, 89-68-217-147.dynamic.chello.pl
2012/01/28 15:41:58
Tyle że 31 zdarza się Jamesowi co wieczór, a wpadające trójki Knicksom - znacznie rzadziej...
2012/01/28 15:45:21
Tylko u Lebrona 31 pkt to norma, a u nas trafiane trójki to rzadkość. W następnym meczu jestem pewien, że już nie będzie tak kolorowo.
Wgl kierwa co to za taktyka, gdzie drużyna która nie ma obwodowych strzelców oddaje w meczu ponad połowę rzutów za 3. Jak mówiłem, mam szacunek do coacha Mike'a, ale to co zbudował tu Grunwald z Dolanem kompletnie nie pasuje do jego taktyki i ktoś tu musi beknąć.
Gość: Bart, 119-200-251-94.net.stream.pl
2012/01/28 16:20:54
Także i mnie, gdyż chciałem zripostować swoją wypowiedź. Nie zdarza się to za często, ze słabszym zespołem mogłoby to się przyczynić do wygranej, ale nie z Miami. Ciężko się dopatrzeć jakiegoś stałego i dobrego aspektu w ataku, który dawałby punkty, chyba że chce się zaliczyć Melo i jego 30 rzutów na mecz... Ciężko się patrzy na grę w tym sezonie. Poprzedni sezon, czas odrodzenia, może i wiele brakowało do wymarzonej drużyny, ale jaka była radość z każdej wygrany. Nie było obrony, ale za to atak był dobry. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy.
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/29 04:33:54
@znykający
Tak się trochę domyślam i tak samo robię umieszczając go top2 PF w lidze:) Niemniej ludzie kłapią w tym roku paszczami tak jakby był jeszcze poprzedni sezon i jakby nie widzieli tego co się teraz w Miami dzieje. @Erwin3m Piszę o tym sezonie i tym co się dotychczas w nim dzieje. W tym sezonie do Bosha nawet nie mają startu Dirk z Gasolem. Griffina uwielbiam, ale zwyczajnie jest póki co mniej efektywnym graczem niż Bosh. Jest dużo bardziej efektowny, zgoda. Będzie od niego dużo lepszy, zgoda. Ma większe serce do gry, zgoda. Ale będąc pierwszą opcją zespołu kręci podobne co Bosh (teoretycznie opcja nr. 3) cyfry. Do tego w obronie póki co bardzo się stara ale jest w niej potwornie zagubiony. Bosh ma lepszy półdystans , lepszą technikę w grze tyłem do kosza i chyba na ten moment to Chris jest lepszym obrońcą. Blake pewnie będzie od niego lepszy w przekroju całego sezonu, mam nadzieję wręcz że tak się stanie, ale DOTYCHCZAS dla mnie to Bosh jest w tym sezonie lepszy. Choć wolę oglądać Blake'a. :) Aldridge to dla mnie ta sama półka co Bosh, choć znowu tematem jest to że jest on pierwszą opcją, a Chris gra tak świetnie jako 2-3 opcja ofensywna. Na ten moment moja klasyfikacja PF w lidze by wyglądała tak: 1.Love 2-3 Bosh i Aldridge 4. Griffin 5.Millsap 6-7-8 Gasol,Dirk i KG Do końca sezonu to mi się pewnie wywróci do góry nogami ale na razie Bosh gra IMO genialnie i tyle.
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2012/01/29 04:40:04
Zapomniałem o Joshu Smith'ie. On by był przed tercetem dziadyg :)
Gość: emsi, atu234.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/29 11:02:16
@Długi Coś w tym jest popieram prawie całą Twoją wypowiedz ale samo odnoszenie się do Bosha jako opcji nr 3 nie ma wielkiego sensu bo w MIA opcja nr 3 jest bardzo dobrze karmiona to nie to samo co w innych teamach. Wade i James bardzo fajnie się dzielą piłeczką, /oczywiście nie umiejszając temu że Boshhhy jest bardzo skuteczny/ kiedy jest tylko możliwość o dziwo grają bardzo zespołowo (na co kiedyś bym nie postawił) Dlatego to że jest opcją 2/3 nie ma aż tak wielkiego znaczenia w przypadku Bosha. Z resztą się zgadzam. LaMarcus fakt kręci podobne punkty co Bosh ale Portland to bardzo równa drużyna uważam że gdyby Aldridge był większym samolubem inaczej by to wyglądało (na szczęście nie jest). pozdrawiam
|
![]()
|