Blog > Komentarze do wpisu

Nowojorskie impresje 512... czyli MIAłeś chamie złoty róg...

Zlądowani. Na twardo.

Gdybym był fanem NYK zrobiłbym opis 1Q a potem powiedział, że ktoś zgasił światło, dalej nie widziałem i trudno mi się wypowiadać. Niestety prąd płynął i doświadczylem każdej akcji. Do samego końca. Mojego lub jej.

Mam gigantyczną kakofonie dziwnych myśli, pączkujących niczym drożdże, że ta impresja będzie naprawdę impresyjna.

Koniec marzeń, koniec snów. „Adios Champion’s League Barcelona!”. Ja powiedział klasyk po meczu Barcelona - Dynamo Kijow w listopadzie 1997 r. (0-4 – cztery trzy razy Szewa, raz Rebrov dla tych z Was, którzy wtedy ssali jeszcze smoka).

Ja wiem. Znowu prześladuje nas pech. Znowu wszystko i wszyscy sprzysięgli się przeciwko nam. Hej i nie mówię tu o ponad tysiąc letniej historii Polski tylko o zaledwie ostatnich czterech dekadach z życia NYK. Może właśnie te podobieństwa powodują, że NYK mają w Polsce tylu prawdziwych fanów. To jest pomysł na impresję w post-seasonie. NYK a sprawa polska.

Przejdźmy przez tę teorię spiskowo-pechową.

Pech numer 1. MIA itself. Jaki trzeba mieć brak szczęścia, żeby na nich trafić w pierwszej rundzie PO? To jest statystycznie niemożliwe. Należy podejrzewać, że oni zrobili wszystko, żeby grać z NYK. Od początku to zamyślali. My dobrzy. Oni źli i brzydcy. Jak można być tak pozbawionym uczuć?

Pech numer 2. Sędziowie. Jestem pewien, że Dan Crawford, Ed Malloy, Gary Zielinski przed meczem mieli wycieczkę w asyście oficjeli MIA po tej części South Beach gdzie są ustawione najbardziej ekskluzywne domy seniora. W czasie tej wizytacji, pokazano im gdzie jest all inclusive – alkohol od rany i które siostry mają w CV wpisane spotkanie z Hugh Hefnerem. Sugestia była oczywista. Panowie to wszystko może być Wasze. Musicie tylko właściwie dmuchać w plastik. 48 min. mrużenia oczu w zamian za lata przymykania powiek na ciepłe słoneczko Miami.

Pech numer 3. LeBron James niestety wziął lekcje aktorstwa u największych pomników, kamieni milowych (nie waham się użyć tego słowa) polskiej szkoły filmowej -  P. Deląga i M. Milowicza. Michał i Paweł pokazali mu jak się to robi. Jak przesadą, gestem, ruchem scenicznym osiągać efekt kontrastu, wewnętrznej sprzeczności. Jak przerysowywać fakty. Profesor Milowicz nazywa to – „adaptacja samego siebie poprzez przerysowanie nacechowane na wywołanie współczucia innych”. James naprawdę przerósł swoich nauczycieli. Dlaczego oni go biją Króla Tatusiu zapytał mnie zapłakany syneczek. Widzicie jak kupił najmłodszych? Gra na najniższych instynktach.

Pech numer 4. Ktoś posmarował parkiet miodem i stało się to co się stało. 6-8 miesięcy przymusowej przerwy w „karierze”. Zerwany ACL, rozerwana rzepka (pozdrawiam Cię mój słodki) i pytanie czy Iman zdąży się wykurować na obóz przygotowawczy do nowego sezonu (straci też SL). Schump – co Cię nie zabiło Cię wzmocni. My tu w Redakcji naprawdę serdecznie współczujemy. Ależ fuksa ma ten Wade. To nie było wszystko. Nie udał się zamach na Bibby’ego. Prawie skręcił dwie nogi. Potem w rowerze stacjonarnym Davisa spadł łańcuch właśnie wtedy kiedy zjeżdżał z góry. Ledwo wyhamował. Przypadek. Bez żartów… Cyniczna gra.

Pech numer 5. Że Wade i James się w ogóle urodzili a Melo, STAT pojawili się w ich koszykarskim prime timie. Tak jak Malone’a, Barkley czy Drexler żyli w erze Jordana. Oni są lepsi. Po prostu. W siedmiosetowej walce (w normalnych okolicznościach przyrody) nie ma szans na przejście MIA okrakiem przez najbliższe trzy sezony.  To są fakty. Bolesne. Szczypiące w oczy. Ale trzeba się z nimi oswoić. Przyjąć. Jak to, że mieszkamy w Polsce.

Pech numer 6 (taki globalny) I jeszcze te łobuzy miały wczoraj kumulację lotka w postaci kontuzji D. Rose’a. Witajcie z finale NBA.

W powietrzu wisi pech numer 7… MIA ukradną nam Steve’a Nasha… Kto wie. Może z MDA zrobią asystenta? Żeby pogromić Szczupakową…

Ok.

Teraz poważniej. Trochę w każdym razie.

Lebron James – versus NYK Starting Five – 32-30. Dziękuję. Dobranoc. Sounds of music. Czy trzeba coś jeszcze dodawać? JR Smith złapał go za rękę – a James pokazał to tak jakby Lord Dżejar chciał urwać mu ramię. Chandler chciał mu zrobić tzw. worldpeace’a - LeBron to przerysował wyszedł flagrant. Ja wiem. Murzyn oszukał naszego Andrew. On chciał z nim porozmawiać. Proszę tylko nie mówić o kategoriach etycznych i moralnych.. To nie jest sportowy duch barona Pierr’ea de Coubertin (szczerze James pewnie nawet nie wie, że ktoś taki był i jakby mu pokazać zdjęcie to by powiedział, że to Einstein). Tak nie wolno. Jesteśmy moralnymi zwycięzcami. My tak nie graliśmy.

Tylko jakie to ma znaczenie? Zwycięzców się nie sądzi. Zwycięzcom  płaci się podatki.

Przed tą serią pojawiały się takie głosy – że Melo i LeBron się „zniwelują”. Że w matchupie między nimi – remis. Że Melo to klacz, a LeBron to wałach… Jakoś tak na razie to LBJ zrobił kononowicza Melo, a nie odwrotnie. To James był w PO mode. A Melo na razie przyszedł na trening.

James był tak dobry, że największym komplementem jaki mogę mu sprezentować jest ten, że... nie powiem ani słowa o reszcie Beach Boys. Nie trzeba.

Co dalej? Czy po takiej porażce można jeszcze powstać z kolan? Czy taki strzał między oczy nie jest jak drzazga wbita w serce, która sączy ropę? Ciężkie muszą być myśli. Ołowiane. Czy da się wygrać choć jedno spotkanie. Kto wie? Może właśnie tak? To jest próba charakteru dla NYK. Psychoanalitycy zacierają ręce. Będzie sporo roboty w post seasonie.

C. Anthony – 1Q – 0-7 zgłoś się. Niestety porucznik Borewicz nie odpowiadał. Telefon do przyjaciela pozostał głuchy na ten głos rozpaczy. Prawda jest taka, że MIA zredukowało go do poziomu mikroba. 15 rzutów? Przecież Lina nie było na boisku. Przypatrzcie się wilcy jaką Żary grały przeciwko niemu w obronie. Wyprzedzanie, od piłki, na kontakcie, każdy rzut kontestowany. Shane Battier się skończył? Tak wiem, on też nas oszukał. Obiecywał, że już tak nie będzie nikomu robił. Że przestanie bronić. Jestem ciekaw, czy Melo okaże się twardzielem na miarę Marcina Najmana. Czy pokonany, podejmie rękawicę. Wbrew nadziei. Czy jak to mówią – zejdzie po cichu. Jeżeli okaże się Plastusiem to powoli może zacząć pisać swój pamiętnik. Epitafium. A Oko NYC już szuka winnych. Euforia – tragedia City już czuje krew. W pluso minusach -35. Dedykacja dla wszystkich, którzy uważają, że Melo objawił defensywny talent. Do LeBrona powinien mówić – Proszę Pana.

A. Stoudemire – jeżeli Melo był mikrobem to STATA… odparowali. Co można więcej powiedzieć? Bo o grze nie da się nic. Ok. Ma z tyłu takiego śmiesznego kaczorka. Tak mu się jeden zagon kukurydzy śmiesznie zawija. Wygląda jak Cesarz Pan z bajki o Rumcajsie.

T. Chandler – katar nie leczony trwa tydzień, leczony 7 dni. Z mądrości ludu znad Wisły. Z gilem jeszcze nikt nie wygrał. Ja wiem. Tyson chce być twardszy od swojego imiennika, który jego imię ma w nazwisku. Ten korespondencyjny pojedynek powinien zakończyć się jednak wczoraj. Nie jesteś zdrowy? Nie możesz? Usiądź. Nie przeszkadzaj. Ustąp jeszcze słabszym. Ale nie mów już o tym, że miałeś mgłę w głowie i kręciołki. 7 strat, 4 faule ofensywne. Speaks for itself. Moim zdaniem chciał intencjonalnie Jamesa – pohańbić. Mieć go z głowy. Ruch był excesive. Nadawał się na F1. Wywiadów udzielał już podłączony do pompy elektrolitowej. Mdlał.

I. Shumpert – obiektywnie? Dwie dobre akcje w obronie przeciwko Wade’ow’i w 1Q. Po za tym nic. Plaża. Potem przegrał z własnym cross-overem. Młody jest. Może się z tego wykaraska. Ale w czarnym scenariuszu może być po karierze. Życie jest czasem strasznie niesprawiedliwe. Operacja jednak w NYK. Żeby nie było podejrzeń, że mu w Miami sypną w kolano trochę piachu. Kurcz może zorganziują dla niego i Rose'a jakąś wspólną grupę wsparcia...

B. Davis – Baron w 1Q był alternatywą i odpowiedzią na wszystko. Był absolutem. The Answer. Dwie trójki i DUNK!!! Powtórzę DUNK. W kategoriach sportowych – 2 pkt. W artystycznych to było coś strasznego. Zaprzeczył grawitacji. Odciął przyciąganie ziemskie. ON ODERWAŁ SIĘ OD ZIEMI. To było jak alley oop Woody’ego Harelsona po podaniu Wesley’a Snipes’a.. Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji. Gdyby ludzkość to widziała wcześniej, bracia Wright nie byliby pierwsi. Ikar. Ukradł marzenia o lataniu ptaka Dodo. Niestety większość cześć spotkania spędził potem na welodromie, kręcąc jakieś chore czasy na jedno okrążenie. Naciągnięty hamstring, bolące plecy. On też powinien powoli rozglądać się nad wyborem domu spokojnej starości w MIA. Może Ci z Heat mają dla niego jakąś rabatową ofertę?

J. Jeffries – trzymanie kolana przez dwa tygodnie w komorze kriogenicznej na niewiele się zdało. Chyba znowu był wysięk, który podtopił część MIA. Nic z tego nie będzie. Zdaje się, że powinien przestać się oszukiwać i pójść pod kozik. Głównie to jednak powinien przestać oszukiwać nas…

J.R. Smith – jedyny któremu, coś się w miarę udało. Ale jeżeli twoją pierwszą opcją w ataku staje się S(m)ith to zasadniczo jest to koronny dowód na to, że nie masz pomysłu na cokolwiek i sięgasz po najdalsze odwody. Mogła być asysta roku, kiedy podał między nogami. Niestety było to zagranie zbyt genialne by ktokolwiek w NYK był w stanie je zrozumieć, pojąć i ogarnąć. Ponadprzeciętni są na ogół nie zrozumiani przez otoczenie. Ustalmy jedno. O rozgrywaniu nie ma pojęcia. I proszę nie każcie mu już udowadniać, że jest inaczej. Nie jest.

L. Fields – wow! Landry w jeden wieczór zdobył więcej punktów niż w czteropaku z BOS. No jak tu nie piać z radości? Jak nie celebrować? Nie cieszyć się po prostu. Ależ przełamanie tego chłopaka. Zaskoczył. Na pewno. Ten występ daje nadzieję na… no właśnie... na co? Z konieczności przeniesie swoje talenty do S5. Prawda, że może być tylko lepszy? Dlaczego nikt nie potakuje? Panowie więcej wiary? Nadziei? Optymizmu. Rozchmurzcie zacięte oblicza! Fields is back!

S. Novak – Doskonały? Perfekcyjny? Trudno nazwać to inaczej. Zrobił, co mógł a mógł naprawdę niewiele. Zaryzykowałem wczoraj twierdzenie, że nie odda więcej niż 4 rzuty. Rzadko mi się to zdarza… ale miałem rację. Byłem w 50% optymistą. Chodził przy nodze na bardzo króciutkiej smyczy i w kagańcu. Wyłączony. Ależ chciał tam poszarpać Wade’a za rok frustracji w Marquette. Brudny, niepotrzebny faul na byłbym koledze. Pro memoria? No i pewnie nie wiedział, co to jest fuksja. To rodzi kompleksy?

M. Bibby – wydawało się, że się trwale skontuzjował bo kuśtykał na poziomie Oscara za rolę drugoplanową. Potem zdaje się dostał zastrzyk z blokadą i sprawiał, że na boisku formalnie był jakiś PG i NYK grali w piątkę. Wierny kibic Schalke.

J. Harrellson – zgolił wąsy. Podobno nie przyjęli go do gangu motocyklowego. Będzie próbował przejść do motorowodniaków. Waldek Marszałek ma się za nim wstawić. A no i nie sposób docenić pięknego siodełka jakie zrobili z Jamajem Schumpowi, kiedy sprowadzali go z parkietu. Druh Zenek z 7 WDH byłby dumny.

J. Jordan – PO – 1A. Przebił Czarka Trybańskiego. Choć nikt w to nie wierzył. Pięknie się ta kariera nam rozwija.

NYK będą wybierali z nr 48 w drafcie 2012. Czuję, że to bedzie steal.

niedziela, 29 kwietnia 2012, znykajacy

Polecane wpisy

Komentarze
2012/04/29 10:04:25
To nie był udany wieczór dla mnie jako kibica Knicks i Azs-u. Do teraz przechodzą mnie ciarki.

Oglądałem dziś rano już na spokojnie 1 połowę spotkania, no i w zasadzie nic nowego nie powiem. Run, który Miami zrobiło w 2 kwarcie(bodaj że 22:2) w dużej mierze zawdzięczają sędziom. Niezrozumiałe gwizdki, zbyt daleko idąca interpretacja, niezauważanie aktorstwa Lebrona, czy przesuwających się nóg przy wymuszaniu ofensa przez Battier'a. Co gorsza to kompletnie nie było potrzebne Miami. Oni byli, a raczej są po prostu lepszą drużyną, zaś pomoc w postaci sędziów pozostawia tylko spory niesmak.

Niestety, wczorajszego wieczoru nawet Bóg chyba by nam nie pomógł. Chandler nie był sobą, powinien usiąść, bo jeszcze zarazi resztę drużyny, a korzyści z jego gry nie ma żadnych. Baron rozgrywał dobre spotkanie, to plecy od razu się odezwały. Bibby może wielką stratą nie jest, ale granie Smithem na rozegraniu jest chyba jeszcze gorsze.
No i na koniec Shumpert. Ja się pytam, co jeszcze się zdarzy. Melo amputują rękę? Tyle kontuzji podczas jednych rozgrywek to ja naprawdę nie mogę sobie przypomnieć. Teraz pozostaje postawić sobie pytanie, czy Iman w ogóle wróci do takiego poziomu, jaki prezentował.
-
2012/04/29 10:31:50
MIAMI-wchodzę-tłkukę-i-tak-to-wygląda-HEAT :) Sweep gwarantowany, zeszłoroczne "deżawe" :b pzdr!
-
Gość: 2m, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/29 10:34:06
Barca - Dynamo 0 - 4 (2xSzewa, 2X Rebrov)
-
Gość: Lanfaust, *.189.77.35.e-plan.pl
2012/04/29 11:10:29
Szewa 3x w tym Raz z karnego, a Rebrov raz.

A o meczu? Do początku 2 kwarty jeszcze sie jakoś trzymali, pomimo zniszczenia Melo. Głównie dzięki niezłej obronie i Davisowi. Potem MIA odjechali. Moim zdaniem (a należę do ludzi którzy nie trawia spiskowych teorii) NYK rzeczywiście nie mogą powiedzieć że mieli szczęście do sędziów. Kilka ofensow (przynajmniej 2) powinno być odgwizdane jako faule MIA, Tak samo w obronie. Kniksom gwiazdami wszystko, niezależnie od tego czy były faule czy nie. Przyznam, że to jeden z najsłabiej sedziowanych meczów jakie widziałem. Inna sprawa, że debilnych zagrań było sporo (hi Tyson). Szkoda tego sędziowania, bo pozostał niesmak, który będzie się przekuwał w martyrologiczną legendę Knicks, zamiast skłaniać do wyciągnięcia lekcji z porażki.
A swoją drogą to wczoraj było ciekawie w innych meczach. Durant znowu TO zrobił, a Orl wygrało z Pacers.
-
2012/04/29 11:41:09
Fakt 1 Dzis Miami zagralo dominujaca koszykowke, zagralo jak faworyt do mistrostwa jak prawdziwy numer 1 na wschodzie, ba pokazali calej NBA kto jest numerem jeden w wyscigu o pierscienie.

Fakt 2 Byc moze 2, 3 gwizdki byly sporne ale sedziowi mylili sie w obie strony !!!

Fakt 3 Lebron zagral jak krol, zagral jak brat Thorgala - kolejne dziecko gwiazd, zaprezentowal nam poziom do ktorego zwykly zawodnik nigdy nie zostanie na stale dopuszczony (czasem o ten poziom ociera sie D- Wade).

Fakt 4 Troche szkoda ze Shump kontuzja ale coz szczescie sprzyja lepszym.

Fakt 5 Oczywiscie ze nikt nie ma szans na przejscie Miami w serii, nie sadze rowniez ze gdziekolwiek w PO Heat rozgeraja 7 meczowa batalie James, Wade i wszyscy ich koledzy sa na to zbyt cwani.

Fakt 6. Umowmy sie, D. Rose bylby w stanie tylko opoznic maszyne postapokaliptycznej zaglady jaka sa Heat, napewno nie mozna by go nazwac MM i liczyc na to aby ja zatrzymal.


-
Gość: Erwin3m, *.radom.vectranet.pl
2012/04/29 12:12:07
NYK było po prostu słabe, Miami genialne, nie dorabiajcie do tego ideologii, błagam.
To nie piłka nożna, gdzie jeden, czy dwa gwizdki przy takim wyniku i formie może diametralnie zmienić losy serii, wyluzujcie.
-
Gość: NYKamil, *.as13285.net
2012/04/29 12:47:08
Byliśmy bezsilni wobec całego zła, ktore nas otaczało. Mam nadzieje, że już niedługo Jeremy Lin poprosi liczny naród Chiński o modlitwy za chociaż jedną wygraną Knicks w tej serii. Modlitwy o Shumpert'a nie przyniosły skutków.
-
Gość: Maniu, *.starachowice.vectranet.pl
2012/04/29 13:23:22
Oj nie zazdroszcze Wam.Łapaliśmy linie ponad-30 i mą radość mąciła myśl,że Stefan i jego liczni kompani nie mają lekko.
-
Gość: Świeżak, *.skarzysko.vectranet.pl
2012/04/29 13:28:16
NYK byli jak Najman w tym meczu. Na początku drugiej rundy było pozamiatane. No i do tego koszykarski koksu niezbyt się namęczył i podobnie jak sympatyczny Litwin wyglądało jakby trenować do takiego pojedynku zwyczajnie nie musiał. Mimo wszystko jednak wierzę, że uda urwać się choć spotkanie:)
-
Gość: rj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/29 14:07:37
Pisanie o sędziach żałosne. Sytuacja z Chandlerem nie powinna być flagrantem, została odgwizdana bo LBJ to gwiazda i tyle. Reszta na ok poziomie. NYK też mieli z dupy gwizdki ale taka jest teraz koszykówka - piękna dla dzieci bez nutki fizyczności i nad tym płacze co drugi mecz Jeff w ESPN-ie czego poniekąd też nie daje się powoli słuchać. Jak NYK nie ruszą dupy to będzie brutalny double-digit sweep co się potem może odbić na Miami jak odbiło się na Cavsach w pierwszym MVP sezonie Lebrona.
-
2012/04/29 14:20:17
Tak z ciekawości, jakie były gwizdki na korzyść NYK? Poprzecie to jakimiś przykładami?
Wczoraj byłem bardzo rozemocjonowany i mogłem takowych nie zauważyć. Jedyne co mi się rzuciło w oczy to kroki Novaka, gdy wyrywa piłkę.

Jeżeli te gwizdki "na korzyść" Knicks miały miejsce w II połowie to i tak wtedy nie mamy o czym gadać.
-
2012/04/29 14:30:02
A ja tam nie widze jeszcze Grubej Pani...
-
2012/04/29 14:43:11
Wiedzialem, pogloski o apopleksji Stefana byly jednak mocno przesadzone... ;)
-
Gość: takubosan, 46.31.32.*
2012/04/29 14:52:17
Jak już Heat nas rozjadą te obowiązkowe 4-0, zaczniemy sobie pluć w brodę, że nie udało się tego 6 seeda wywalczyć... Z IND byłaby inna gra myślę...
-
Gość: ossa, *.b-ras3.mvw.galway.eircom.net
2012/04/29 15:02:52
Fakt, MIA są lepszą drużyną i to było widać gołym okiem (sędziów bym się nie czepiał aż tak mocno, chociaż szkoda że za wymianę poglądów z przeciwnikiem można techniczne wyłapać, pamiętam jak kiedyś Alonzo poszedł na cepy tylko nie pamiętam z którym Knicksem....ach kiedyś to były serie w PO). Nie znaczy to jednak, że są nie do ruszenia. Oglądałem tylko 1H więc nie mam pełnego obrazu, ale doczytałem się że NYK nie odstawali jeżeli chodzi o zbiórki chociaż sytuacja z faulami i ogólna postaw mogła by na to wskazywać. Światełkiem w tunelu może być też to, że Bosh był generalnie trochę bez rytmu, nie wiem czy jest to stan chwilowy, czy jeszcze się nie odnalazł po przerwie w graniu ale pod koszem jest szansa z HEAT powalczyć. Trzeba tylko trochę bardziej zespołowo do nich podejść, rozrzucić i trochę mniej izo bo jak widać to się nie sprawdza ( nikt nie wychodzi do odegrania i jak już MIA kogoś podwoi to gość jest sam). Pamiętać należy że MIA ma problem z clutch (w zeszłym PO było dużo gorzej niż w regular, że o finałach nie wspomnę). Trzymać wynik głównie przez akcje z pomalowanego i pewne trójki ( nie takie na pałę wymuszone które nawet do kosza nie mają szansy dolecieć, że by trafić trzeba najpierw kosz widzieć), zbierać z wszelką cenę a w końcówce jest czym grać, bo może skuteczności NYK wtedy nie przybędzie, ale jest szansa że MIA rączki zaczną drgać. Poza tym nikt nie mówił że będzie łatwo
-
Gość: Erwin3m, *.radom.vectranet.pl
2012/04/29 21:13:13
Wszystkim mającym jeszcze nadzieję powiem, dajcie już na wstrzymanie, Miami jest nie do ruszenia.

A zNYKający powinieneś płacić prawa autorskie za użycie moich stwierdzeń z komentarzy z poprzedniej impresji, ale widzę, że tytułem próbujesz dalej zaganiać polską młodzież na ostatnie kilka dni przed maturą do książek to Ci odpuszczę.
-
Gość: NYKamil, 212.183.128.*
2012/04/29 21:43:34
Erwin3em Jakiej druzyny jestes fanem? Boston? Dobrze pamietam?
-
2012/04/29 21:51:11
I tak będziesz się musiał podzielić z Borewiczem :)
-
2012/04/29 22:20:15
"schowaj te 2 piegi" ;)
-
Gość: Erwin3m, *.radom.vectranet.pl
2012/04/29 23:27:26
Bostonu, zgadza się, ale mam sentyment do Nowego Jorku za niezapomniane serie w PO, którymi z resztą tata mnie zaraził miłością do zielonych, puszczając mi je z kaset.

A na zachodzie oczywiście Spurs.

Pół na pół wpływy z haraczu od Impresjonisty to nie tak źle. Inna sprawa, że połowa z zera to nadal zero. O i mała powtórka z podstawowej matematyki też się trafiła.
-
2012/04/30 20:15:07
Co jest?

Mecz numer dwa. Mecz o wszystko. A tu taka cisza, marazm, atrofia. Nie poznaję kolegów.

Czy Chandler będzie miał znowu mroczki, czy Davis wystartuje w tour de Pologne? A może Melo będzie miał wielki mecz jak sugeruje Lebron. Czy Fields da radę swoim strachom? Czy Smith zapali się od żaru?

Tyle pytań. Tyle wątpliwości. Nadziei. Oczekiwań.

Gdzie jesteście Wy których życiową maksymą jest Beat the Heat?
-
Gość: NYKamil, *.as13285.net
2012/04/30 20:33:59
Nie prowokuj!

Pierwszy mecz zazwyczaj wiele nie oznacza, nawet w przypadku takiej porażki jak w sobotę. Po pierwszym meczu dopiero trenerzy zaczynaja przygotowywać odpowiedzi na obronę i atak przeciwnika, wprowadzją korekty w grę zespołu. I właśnie to drugii mecz jest zazwyczaj odpowiedźią na to co stało się w pierwszym spotkaniu. Co najlepsze Heat zaczynają grać gorzej wraz z biegiem serii, czego najlepszym przykładem są ostatnie finały. Trenerzy drużyn przeciwnych stawiaja nowe przeszkody, co naturą rzeczy sprawia że Miami gra słabiej. W przypadku tej serii ciężko jest na cokolwiek liczyć, z kilku prostych przyczyn, która koniec końców sprowadza się do jednego. Przyczyna numer 1. Lin; numer 2 Shumpert; numer 3 chory Chandler, numer 4 Davis, z którym tak naprawdę nie wiem co się dzieje, numer 5 Amar'e, którego nie chcę usprawiedliwiać, ale który mimo wszystko dopiero co zakończył rehabilitacje. Można do tego dodać Jeffries'a i mamy największy szpital w NBA. Nie uważam, że jesteśmy lepszą drużyną od Heat, ale oni przynajmniej mogą korzystać ze swoich wszystkich graczy. W tym sezonie chyba w żadnym momencie nasz sztab szkoleniowy nie mógł korzystać ze wszystkich zawodników, zawsze ktoś był kontuzjowany. Najpierw Davis, pózniej Shumpert, dalej Melo, następnie Stat, Lin, Walker (!!!! :D), Jeffries, Shumpert w między czasie jeszcze raz i kilka razy Davis, Bibby i nawet tak kluczowo-crunchowy zawodnik jak Toney D.!!!

Coraz bardziej ten sezon przypomina mi poprzedni, gramy z drużyną która wygrała z nami wszystkie spotkania w regular season w dodatku całkowicie zdziesiątkowani. Gdybyśmy mogli korzystać w pełni ze swojej kadry, to moglibyśmy przynajmniej powalczyć z Miami.

Mimo wszystko wierzę w dzisiejsze zwycięstwo i będę czekał z niecierpliwością! Może to głupie, ale nie kibicuje się głową tylko sercem. Let's Go Knicks!
-
Gość: Kuba86nYk, *.dynamic.chello.pl
2012/04/30 20:42:49
Cisza przed burzą :) Do meczu 4 godziny i 26 min. Chandler zagra dobrze że jest już lepiej z jego "flue". Miejmy nadzieję że Knicks wzniosą się dziś na wyżyny swoich możliwości i wyrównają serię :) Będzie o to bardzo ciężko ale nie jest to nie realne ... Zawsze JR, Filds bądź Novak mogą mieć dzień Konia a Davisowi ktoś ukradnie.
1) Musimy wygrać deskę ( nie klozetową - patrz B.Davis).
2) Musimy kupić sędziów
3) Punkty z Ławki (spokojnie Filds dziś będzie jako starter :P )
4) Za wszelką cenę zatrzymać Lbj - mam nadzieję że Chandler go ugryzie i zarazi grypą + Wada
Nie wspominam nic o Melo bo to jest pewne że dziś będzie 12-24 min :D
W myśl zasady Beat the Heat
-
2012/04/30 20:45:30
Redaktor sam sobie winien. Wszem i wobec ogłosił, że Miami Heat jest unbeatable...;) Polemizowałbym, ale czas zbytnio nie pozwala. Cierpliwie czekamy na Wielki Finał. Po co przedwcześnie bić pianę ;)

-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2012/04/30 22:17:36
@ NYKamil

Jaką kłodę pod nogi trójgłowej hydry może rzucić NYK? Może związanego T. Douglasa? Taki motyw na Szewczyka Dratewkę... To może zadziałać...
-
Gość: NYKamil, *.as13285.net
2012/04/30 23:30:22
'W przypadku tej serii ciężko jest na cokolwiek liczyć,' - czytanie ze zrozumieniem

Motyw na Szewczyka Dratewkę juz chyba dwa razy nie wypalił czyt. Turiaf i Eddy :)
-
2012/05/01 03:35:39
Tak myślałem, że nikt nie odpowie mi na moje pytanie :)
-
2012/05/01 04:55:54
kuba1809. Odpowiadam.

Nikt nie amputował Melo ręki...
-
2012/05/01 10:04:40
zNYKający, pozwolisz, że spuszczę na twoją odpowiedź zasłonę milczenia...:)

-
2012/05/01 10:14:52
To nie to pytanie?
-
2012/05/01 10:52:25
nieee...

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje