Blog > Komentarze do wpisu

Nowojorskie ipmresje 699... bo słowo Prezesa jest najważniejsze...

Mecz z ATL w sobotę (więc takie lekko przedłużone doppio) więc odpierając zarzuty, że popełniam gafy i wypowiadam pochopne stwierdzenia na podstawie teleskopowego przeglądu drużyn przeciwnych, swoją nietrafioną charakterystykę ornitologiczną popełnię w niedzielę.

GPS znowu naprowadza na mistrzostwo. Hołek znowu na kursie miękkim głosem przepowiada.

Prowadzić najszybszą? Najkrótszą? Nieważne, że nieutwardzoną drogą… Jedziemy.

Nix fixed?

Jest SUKCES bo wielkie litery są tu jak najbardziej na miejscu – i trener Buldożer – właśnie posmakował nowojorskiej wendetty trenera Woo.

Nadal poza PO ale przecież to jest oczywiste, że to nie jest kwestia czy, tylko kiedy złamiemy tych harcowników z PHI czy TOR. Panowie już po Was idziemy. Źli i brzydcy.

Zwycięstwo zawdzięczamy trzem osobom. Prawie boskim. Wielkiej  przenikliwości Trenera Woo, którego piłkarski nos nie zasypia w popiele i który zdecydował się na szaleńczy wręcz powrót do three ball, A. Bargnaniemu (i to nie jest żart – ależ ten facet ma hustle jak człowiek po kiszonym ogórku i maślance) i Właścicelowi. Bo proszę Państwa, jak Właściciel mówi to jednak mówi. Miało być zwycięstwo i jest wiktoria. Co było w pakiecie? Podobno on i Proste Strzały mają dać cztery koncerty w merostwie Atlanty (dwie komunie, jedno wesele i pogrzeb), MSG ma połączyć sieć szkieletową między Gruzją (Georgia) i NYC, oraz w miedzysezonie Melo ma poważnie rozważyć pozostanie Jastrzębiem (co oczywiście jest ukartowane bo Melo jest przecież rarogiem rzadkim okazem a nie jakimś tam pospolitym gołębiarzem).

Poważnie? Wracamy do rzutu za trzy jako kamienia filozoficznego? W 1Q to faktycznie był jakiś flash back pomroczności jasnej, ale systemowo to się przecież udać nie może (vide 2 i 3Q). Serio! To nie zadziała. Obrona painta przypomina to jak Policja ochroniła Tęczę przed ludźmi, którzy odpalili sobie od niej papierosa. To nadaje nowego znaczenia pojęciu interior defence. Doraźnie jest gloria. Przyszłościowo- victis.

JR Smith – nic z boskości nie stracił ten wielki umysł. Był w 1Q ostry jak Józef Oleksy, po tym jak coś tam, coś tam przeczytał. Paliwa jeszcze nie starcza na pełen ciąg, ale to są przecież tylko didaskalia. Wrócił. Pokazał, że S5 to jest jego miejsce na Ziemi. Świat zamarł.

A. Bargnani – biały Kunta Kinte. Brak słów. Usta same z siebie robią minę Kermita zasysającego policzki do środka. Facet zaskakuje dojrzałością, opanowaniem i tym flirtującym uśmieszkiem włoskiej Giocondy znad szczeciniastej wargi. W Toronto flagi spuszczone do połowy. Czy jest gdzieś koniec tego szaleństwa? Błagam niech ktoś to powstrzyma…

I. Shumpert – syndrom smutnego wojaka? Mecz na swój sposób fenomenalny statystycznie, ale gdzieś tak mam wrażenie z łezką w oku. Na smutku. Na przygnębieniu. Facet jest na witrynie sklepowej z przewieszoną metką „Świeży salceson gotowany sprzedam tanio”. Ale, żeby się burmuszyć? Psychologiczna wojna w Właścicielem jest jak zderzenie się z Pałacem Kultury. Pałac będzie stał nadal. Prawda jest taka, że gdyby połączyć Shumpa i Hardaway’a Juniora, wybrać najlepsze i odrzucić najgorsze cechy to powstałby Jerry West, Andy Rautins i dwie czarne koszulki. Im lepiej gra Junior tym Imana jakby mniej żal i łatwiej kupić mu bilet na Grey Hounda. K. Farried? Nie sądzę. Kontuzja Tytusa trochę skomplikowała rosterek DEN, ale oni zasadniczo jadą wprost na przodek do kopalni. Rozmowy jakoby się toczą. Ale czy to jest język migowy trudno powiedzieć.

Reszta albo na minutowej restrykcji (P. Prigioni. K. Martin), pit stopie (STAT) albo bezbarwna (Felton, MWP – Pan Cegiełko już się tam ładnie zamierzał), albo nie warta złośliwości (C. Aldrich - nie kopie się leżącego).

czwartek, 14 listopada 2013, znykajacy

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: el..y, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/11/14 13:56:22
Ponieważ Atlanta Hawks to filia Utah Jazz to mogę pomóc w opisie graczy. Zasadniczo to ta druzyna nie ma ławki , próbują obalić teoria że rozmiar ma znaczenie a poważnie to poza duetem Sap/Horford to ciężko jak na razie kogoś wyróżnić. Ok czasem Korver a czasem Teague mają swój dzień ale wciąż raczej oni rzucają niż bronią

Tak czy siak szacunek za pokonanie tak dobrej ofensywy ( choć to że Włoch zgarnia 11 zbiórek wciąż mi się jakoś w głowie nie mieści może to jakaś aberracja związana z tym że Atlanta to dziwne i smutne miasto na A)
-
Gość: Krzychair, *.play-internet.pl
2013/11/14 15:47:58
Dawno się tak nie uśmiałem.. to o Imanie - perełka!
-
Gość: tomek1267, *.165.enf.pl
2013/11/14 18:07:17
szef jest bardzo natchnioną osobą www.youtube.com/watch?v=EbsrEJznuYI

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje