RSS
wtorek, 30 listopada 2010

Blogi i fora nixowe jakieś puste. Tak jakby pojedynek z sąsiadem był czymś wstydliwym, wręcz niewartym wspomnienia… Ot kartka z kalendarza w dlugiej kampanii sezonu regularnego. Czy to świadome działanie mające deprecjonować przeciwnika, który z nadzieję chciałby przejść z sąsiedztwa zza rzeki na sąsiedztwo przez miedzę (prośba do wobo22, żeby jako znany topograf NYC powiedział nam proszę, gdzie leżeć będzie miedza). Musiałem aż założyć gumiaki i przeprawić się przez rzekę Hudson i zajrzałem, co w trawie piszcz po tej drugiej Sopranowskiej stronie …

Jak to ktoś zauważył – „No buzz for NYK – NJN rivaly”… A przecież podtekstów aż nadto… Letnia afera bilbordowa, walka o LeBrona w kontekście, kto kiedy z kim i gdzie się spotyka, pełzająca batalia o Melo czy chociażby ten ostatni uszczypliwy gest Właściciela Dolana. MSG przed tym spotkaniem wypuściła reklamówkę o takiej oto treści – Hey Nets! – Możecie, chodzić jak my, mówić jak my ale nigdy nie będziecie Nami. NYK – NJN 7.30… Pan Prokhorov – od razu się zrewanżował – Hmm… Nie chcemy być podobni do Knicksów… Raczej chcielibyśmy być Lakersami… (pozostawiam inwencji Waszej wyobraźni co to ma oznaczać). Walka o dominium polis się zaczęła… W tym sensie może to być najciekawsza rywalizacją o rząd dusz od czasów Herberta i Miłosza. Na pewno będzie o tym dużo na impresjach.

Ale tak z drugiej strony to kiedy NYK i NJN były równosilne? W latach 90? Kiedy Riley zdmuchnął NJN Daly’ego w pierwszej rundzie PO? Przypomnę że w erze Kidda było 19-4 dla NJN… Więc może nigdy nie było tak naprawdę buzza? Bo jeden był silny słabością drugiego… Szkoda. Może kiedyś te mecze będą spotkaniami o supremacje Wschodu? Chyba wszyscy byśmy sobie tego życzyli…

Dziś NYK chyba są oczko wyżej. NJN mają Lopeza, Harrisa i Morrowa oraz zapowiadanego na gwiazdę – Favorsa, którego dziś nazywa się nieoszlifowanym Koh-i-Noorem. Po za tym roster NJN to taki skład węgla i papy… Perto, Humpries, Outlaw, czy nawet Murphy? Nie odczuwam nadmiernej ekscytacji…

Mimo, że Turiaf i Douglas są questionable to powinni dziś zagrać. Oby. Choć oglądanie ławki NYK rezerwowych przyprawia o wibracje…

Pan Walsh był dziś w MSG. Na mecze jeszcze przychodził nie będzie bo nadal porusza się na wózku i w tłumie nie czuje się zbyt pewnie. Get well dear Mr. GM!

Wygrana wyprowadzi NYK na nieboskłony 9-8...

22:31, znykajacy
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 listopada 2010

Mam kilka pytań do Pana Panie Generalny Menadżerze Joe Dumarsie.

Takie podsumowanie na dziesięciolecie zarządzania przez Pana organizacją

Dokąd zmierzamy?

Gdzie jesteśmy?

I co jest za zakrętem, na którym się znaleźliśmy?

Nie będę mówił o przeszłości. Wszyscy ja znamy i z szacunkiem i respektem godnym największych chylimy głowę. Jedno mistrzostwo, 6 Finałów Wschodu z rzędu. Drużyna dekady Konferencji Wschodniej 2000-2010. Etc. Ale nie o tym jest ta opowieść. Nie o tym będzie to wezwanie do apelu…

Chcę zapytać, o to co jest teraz...

O ten rozgrzebany plac budowy, z którym nie wiadomo co dalej zrobić? W którą stronę sprzątać, żeby znowu czegoś nie rozwalić? Co Pan buduje? Jakie ma Pan plany?

Co się dzieje od 2008 r.?

Tak wiem. Billups się starzał. Może kwękał? Nie chciało mu się? Tęsknił za rodzinnym domem? Ale transakcja z dnia 3 listopada 2008 r. to było jak wyrwanie silnika z jadącego samochodu. Za Iversona? Ale kogo on miał zbawić? Skoro nie mógł uratować siebie? To był zły pomysł. Tragiczny. Zbyt pochopny. Może jeszcze rok trzeba się było wstrzymać… Stuckey was not there yet. I nawet dziś nie wiem, czy to jest to… Pan żałuje?

Potem trener Michael Curry… Chemicznie nie zadział. Zepchnąć RIPa do roli 6th mana? Człowieka, który był ikoną tej drużyny? Dla tego hazardzisty i wielbiciela trunków i ostatecznie jak widać słabego małego człowieka? Pana „po mnie choćby potop”? Dobrze, że Pan jednak przejrzał na oczy i nie pozwolił, żeby to dłużej trwało… Tyle, że ten chory eksperyment zabrał nam rok życia. I do tego te monstrualne kontuzje. Dewastujące cały sezon. Bez RIPa, Sheeda… (jego trzeba było odstrzelić – brzydko się starzał) to i tak cud, że były play offy…

Potem trener Kuester – chyba fajny gość. Podobno spec od gry defensywnej. Ale jakiś za grzeczny. Za cichy, za spokojny. To jest DET – tu trzeba człowieka z nazwiskiem. Renomą. A nie taki asystent bez papierów. Trzeba pomyśleć o kimś nowym…

Kiedy wszyscy szykowali się na lato 2010… DET problem miało już za sobą. Ucieczka do przodu w 2009 r… Wyszedł Pan chyba, że słusznego założenia, że kołderka lata 2010 jest za krótka i nie wszyscy nawet mający górę pieniędzy będą w stanie się przykryć. Pomysł dobry… Ale Pan przechytrzył. Kto szybko daje dwa razy daje…

Gordon - 55 mln za 5 lat gry.

Viallanueva - 35 mln za 5 lata gry.

Z perspektywy wiadomo, że Pan przepłacił. Gordon – ta wierna kopia Avery Johnsona z broda nie może się odnaleźć po CHI (dlaczego?),a Charlie zmarginalizowany w rotacji no cóż… statystycznie raczej cofnął się w rozwoju (dlaczego?)…

A dalej?

Wiem – ma Pan na placu budowy dwa budynki do rozbiórki. Tylko póki, co nie może Pan dostać na to pozwolenia…

Ale znowu sobie Pan sam to zafundował. I znowu ten 3 listopada 2008 r. Trzyletnia ekstencja kontraktu z Richardem H – 34m w latach 2010-2013… Kto panu doradzał w tej sprawie? Isiah Thomas? RIP nigdy nie był gwiazdą ligi. Owszem. Solidnym zawodnikiem z błyskiem. Role playerem. Ale nigdy nie franchise playerem. Jak można było mu dać tak monstrualny kontrakt. I to wtedy gdy została podjęta decyzją o tym, że przebudowa jest konieczna? Wokół niego już więcej zbudować się nie da… Co za strata czasu i pieniędzy. Drugi budynek do rozbiórki – to Prince… Tyle, że na niego papier rozbiórkowy dostanie Pan już po tym sezonie- a prawdę mówiąc myślę, że datą graniczną jest luty 2011… Tak trzeba. Szkieletor najlepszy czas ma już za sobą… Tak jak RIP. Time to say good bye. Last farewell… Choć jak się patrzy na wczorajszym mecz z NYK… to… kto ten mecz trzymał do końca…

Idą młodzi i to idą mocno. To co Pan zrobił w drafcie 2009 to było mistrzostwo świata. Jerebko, Summers, Daye i Washington. Przyszłość miała takie piękne barwy. wyglądało to lepiej niż jest. Dlaczego.  Jerebko wypracował sobie S5… Daye pomału się rozwija, a Summers trochę niknie w tłumie ławki rezerwowych (spodziewaliśmy się więcej), a Washington tuła się po D-League…

Draft 2010 – intrygujący. Monroe wyglądał w SL na wielkie wzmocnienie. Duży silny. Widać, że łapie grę… ale, żeby go oszlifować trzeba sporo czasu. I nie jestem pewnie czy u niego dobrze funkcjonuje praca szarych komórek. Na pewno ma piękny głęboki glos. Ale za to mistrzostwa NBA nie przyznają. Ktoś złośliwe zauważył, ze on skacze nie odrywając stóp… White złamał stopę… Ładny poczatek kariery. W tym samym meczu, w którym Jerebko… uszkodził sobie Achillesa. Pech. Czy on Pana czasem nie opuszcza.?

Ale tak ad rem. Co udało się zrobić po katastrofalnym zeszłym sezonie? Jakie zmiany Pan zaproponował, żeby DET stało się zespołem na miarę swojej historii, której co by nie powiedzieć jest Pan ważną częścią? Czy ten sezon rzeczywiści musi być tak zły jak poprzedni?

No tak przekonał Pan Wallace'a to gry jeszcze przez dwa lata. Tyle, że to już nie ten sam zawodnik. Starszy człowiek, który porusza się po parkiecie ze statecznością dworskiego dygnitarza.

Bynum – tak… to przedłużenie było strasznie ważne.

T-Mac – oglądał Pan NYK? To się chyba nie za bardo udało… No tak za te pieniądze to ten eksperyment wart jest grzechu… Tyle… czy ten zgrany i już nieperspektywiczny gracz nie zabiera minut młodym np. takiemu Summersowi?

No dobrze. A gdzie jest ten wzrost i siła którego tak brakowało? Gdzie jest popularna pistońska twardość? Kogo udało się przekonać do gry w pięknym DET? Nie było czym i jak prawda? Wallace to jak mówię już inna epoka i w ofensywie Mutombo przy nim jest jak The Dream, Monroe – może wykluje się za trzy lata. Może. Ale tak na teraz. Chce Pan wypuścić tego niedożywionego Daye – młodszego brata Prince’a? Charliego V- który jest za delikatny na walkę fizyczną, Wilcoxa, który nigdzie się nie sprawdził? Jak Pan chce doraźnie zatrzymać BOS, PHI czy nawet takiego STATa?

Zgadzam się. Ma Pan jeden z najgłębszych i najbardziej ekscytujących składów w lidze… Pełny dwójek i trójek. Tyle… że ten zespół na swoje strukturalne słabości… których… ta głębia nie pochłonie… Trzeba to wszystko niestety na nowo poukładać. Zdecydować się czy RIP czy Gordon, Wallace czy Daye, Prince czy sam nie wiem kto…

Może czas pomyśleć o emeryturze Panie D?… Oddać pałeczkę młodszemu… Mniej opromienionemu sukcesami a głodnemu zwycięstw… To normalne, że człowiek się wypala. Nie odejmuje to Panu chwały… Jesteś Pan już starym liniejącym, i co z bólem zauważam spasionym kotem, który sam zdechnie z głodu jeśli się go nie nakarmi… No hard feelings. Niech Pan powie, że już się Panu nie chce… Że już Pan stracił to coś… Albo niech Pan coś wreszcie zrobi…

23:01, znykajacy
Link Komentarze (5) »

Mecz, który myślę, że znajdzie się w top 10 spotkań NYK tego sezonu. Było wszystko. Dramaturgia, walka, dwie dogrywki i na koniec zwycięstwo. Kto nie oglądał niech żałuje. Choć jeżeli chodzi o grę to wielkiego szału nie było… Grali. Na wysokim procencie, dobrze za trzy (co miało swoje odzwierciedlenie w drugim OT – aż 38 oddanych rzutów – najwięcej w NBA w tym sezonie), pokonali DET na desce…

Ale dawali się pruć w panicie jak dzieci. Kilkanaście punktów DET to były takie podania z obwodu wprost pod kosz do niepilnowanego tłoka. Było to wielce irytujące. Do tego T-Mac miał swoją chwilę... trafiając 6-7 w 2Q. Jakby się przerzedził na głowie... Nie uważacie?

Ten mecz pokazał jednak jedną wielką słabość NYK... kompletny brak ławki rezerwowych. Wypadł Turiaf (kolano) i Douglas (chyba naciągnął mięsień czterogłowy uda) i… nie ma kim grać. Nie ma na kogo zmieniać S5… Trzeba niemalże wyciągać ludzi z trybun. Odświeża się Mason’a, z budy wyciąga Randolpha i daje debiut Williamsowi. Statystycznie? Cieniutko. Całe osiągnięcia ławki (5 graczy) to… 30 min. 9 pkt., 4 zb., 3 ast., 2 stl. Tak wiem, to tak jakby mecz jednego Turiafa… Za słodko nie jest.

Przez dwie dogrywki osiągnięcia statystyczne są mocno zafałszowane.

W. Chandler – wskoczył do S5 w związku z kontuzją Turiafa. I... wydawało się, że w tym meczu pobije rekord punktowy kariery. W 1Q fenomenalnie. 13 pkt. 5-7 z gry. Potem musiał oszczędzać moc i podładowywać akumulator ukryty w zębie. W związku z tym w 2 i 3Q bez punktu. Bardzo ważna trójka w 2OT. W sumie. Jak zwykle niejednorodnie. Ale... statystycznie... za trzy 4-8, a z gry 8-14. Cudownie... Prawie jak All-Star.

D. Gallinari – 51 minut – przechodził od gry zimnej do gorącej, żeby na koniec spalić Tłoki dwoma trójkami w OT. Statystycznie też wygląda bosko. I w ataku i obronie (9 zb.). Grał dzisiaj z jakimś zębem. Obicąża go nie ptrzebny faul na Hamiltonie w  ostatnich sekundach 4Q. Mógł przesądzić o wyniku trafiając trójkę zaraz potem. Zafundował dodatkowe 10 min. gry. Niestety ten meszek na podgardlu i bokach zaczyna się rozwijać... Wygląda to co raz bardziej koszmarnie. Mama mia!

A. Stoudemire - 54 min. Z takim zespołem jak DET to STAT może sobie poszaleć. Ten jeden ruch kiedy Charliemu V wszedł pod pachę i skończył... Mniam... Oprócz dużego Benka to DET nie dysponuje taki zasobem centymetrów i kilogramów, żeby zastawić drogę Amare. STAT po raz kolejny nie miał za wiele wsparcia po stronie pozostałych NYK. Nie było chyba żadnego P&R. Amare musiał grać sam... i dawał się otaczać, podwajać, co skutkowało... aż 6 stratami. Jednak jego 37 pkt. robi różnice. Nie mówiąc o 15 zb. i 7 ast. MOM. Bez dwóch zdań. Najlepsze spotkanie jako Knicks. Żeby tak jeszcze, co wieczór...

L. Fields – 51 min. W pierwszej połowie nie szło mu w ofensywie. 0-5. Ale robił wiele pożytecznych rzeczy. Jak zawsze. Uganiał się za RIPem, co pewnie nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych zadań. I w sumie... Hamilton... nie poszalał... Landry odblokował się dopiero w 2H. I eksplodował w OT. Naprawdę zachwyca mnie te chłopak. 11 zb. 6 ast. Kluczowa trójka w 2OT Czy można chcieć więcej? Ten koleżka ma taki sam numer w drafcie jak... Jerebko... A moim zdaniem nie da się ich porównać...

R. Felton – 53 min. rzutowo nie błyszczał aż do 4Q... kiedy po 0-6 za trzy ni z tego ni z owego trafił trzy trójki pod rząd. 11 ast. Solidnie. Okrzepł. Mimo, ze trudno nie nazywać go krzepkim...

Ławka odrzuconych

T. Mozgov – ten facet miałby ogromne wzięcie jako strach na wróble w czereśniowym sadzie. Potrafił by przestraszyć każdego szpaka łopotem swoich raminon. Trzy podania w paincie do niego - trzy straty. Trener Mike powinien na odprawie przypominać- temu panu nie podajemy. Nędzna.

B. Walker – wykonał kolejnego questa – trafiając dwie trójki. W 2 i 3Q. Brakuje mu tylko jakiś 231 rzutów za trzy żeby przejść na poziom – "decent three point shoter". To mu zajmie... jakieś dwa lata...

R. Mason Jr. – wiecie, ze nawet nie zauważyłem, że zagrał? 1 niecelny rzut w 8 min. A może go zwolnić?

A. Randolph - ten miał 5 minutowy występ. 5 minut na spacerniaku i możesz wracać do swojej celi.

S. Williams – jest debiut. Na zawsze w kronikach statystycznych. Trudno powiedzieć coś więcej...

10:44, znykajacy
Link Komentarze (8) »
sobota, 27 listopada 2010

Jastrząb ośmielił się przekłuć niebiesko pomarańczowy balon… Pffff… Pięć z zwycięstw z rzędu? Ale nad kim? Bądźmy realistami… Pięć robi wrażenie… Jasne. Ale jak się doda, że pokonaliśmy SAC, GSW, LAW i 2x CHA to pytanie brzmi tylko… kiedy gramy z Kotwicą Kołobrzeg. No bo… eeeee a kiedy ostatnio te zespoły otarły się o PO? (tak wiem CHA zrobili to w zeszłym sezonie). Al Trautwig miał rację... Mecz z ATL to jest taki early season test. Tyle, że… oblany w całej rozciągłości… Bo co on miał niby udowodnić? Hmmm? Że NYK potrafią sobie poradzić z drużyną, która jest regularnym PO teamem? Że tak naprawdę grają w tej samej lidze? Że mogą, potrafią? Bez żartów. Bo niby jak mają to robić? Kim? Realnie. Sam STAT może zdobyć 25 pkt… I na koniec czuć się… sfrustrowanym. Ale jaki to ma wpływ na drużynę? Żaden.. Świetnie ino trochę mało żeby wygrywać z najlepszym. Team jest obok.  Zgoda NYK są w stanie pokonywać zespoły z drugiego i trzeciego trieru ligi. Co więcej powinni to robić… Przegrywać z tymi drużynami to… jednak wstyd… Obiektywnie. Spójrzmy na kalendarz. Moim zdaniem następne 7 spotkań to taki barometr. Jeżeli NYK nie zakończą go wynikiem 5-2 to znaczy, że… PO są mission impossible. Mżonką. Dlaczego?  Spójrzcie na kalendarz od 12 grudnia do 12 stycznia. 14 gier… z których NYK mogą nie wygrać… ani jednej… Zdziwię się jeśli wygrają 4. Będę w ciężkim szoku. Śmiesznie? Nie za bardzo…

NYK nie są w stanie poradzić sobie z DUŻYMI drużynami… To było widać dzisiaj. Wystarczy mieć dobrą post defence i jest po NYK. Post defence. Wystarczy mieć czterech chłopaków o wzroście 6-9. ATL odjechała w 2 Q na naście pkt i realnie NYK nie byli w stanie nic zrobić. Mimo zbliżenia się na 4 pkt w 4Q.. Wypadek przy pracy. Opisywanie tego meczu jest… próbą usprawiedliwiania iluzji, której ofiarami jesteśmy… Nie dam rady. Brawo Crawford. To jest zemsta. Musisz czuć się cudownie. Doskonale Cię rozumiem. Zmiażdżyłeś NYK. Mark Berman będzie pytał – why…

Przejdźmy do konkretów skoro ogóły są tak bolesne.

D. Gallinari – główny winowajca porażki. 2-6 z gry. 3 zb. 1 ast. Zero wolnych. To ma być zawodnik, który decyduje o obliczu drużyny? Zgadzam się. Decyduje o przeciwniku. Ośmiesza się. Ogól się Gallo i zacznij grać. Nie czujesz się na siłach? Nie jesteś gwiazdą?  Poproś o transfer. Ależ ja mam dość tej jego sinusoidalnej gry. Tej nieregularności. Nie jesteś już  rookie. Przestań chować się za plecami innych…

A. Stoudemire - F-C – alone against all. Zwłaszcza przeciwko swoim kolegom z drużyny. Jednooki wśród ślepców. Sam to on może mieć najwyżej momenty. Ale nie jest w stanie wygrać meczu. Starał się walczył. Napierał. Ale ATL ma zbyt wielu silnorękich, żeby obwaiać się STATa. I co z tego, że ATL łapie faule. Zawsze jest ktoś kto jest w stanie Amare przytrzymać. Nikt z NYK nie umie mu pomóc. Żal mi go. Czekam, kiedy odpuści… i przestanie mu się chcieć… Ciekawe też. w którym momencie zacznie żałować życiowego wyboru…

R. Turiaf – jak i jest realny użytek z gracza, który… gra na jednej nodze. Lewe kolano puchnie. Kalek nie oceniam. Bo to nie fair. Ciekawe, czy zagra jutro z DET? Oczywiście to, co powiem to jest przesada.  Ale realnie jaka jest różnica wtedy kiedy gra i nie gra? Bo statystycznie… chyba żadna…

R. Felton – nie można się przyczepić . Rzutowo, statystycznie poprawnie. Nawet więcej. Dobrze. Tylko 4 ast. 2 stl. 3 TO. 18 pkt. Tylko co z tego? Niby grał. Ale trudno powiedzieć, żeby zawiadywał drużyną. Na alibi. Dla siebie…

L. Fields – moja gwiazdeczka. Mój słodyczek. Cukiereczek. Mądry, sprytny, kochany. Rookie of the Year. Taki przeciętniak a robi różnicę. 15 pkt. 11 zb. ast. Ten facet przeczytał księgę przysłów i mądrości ludowych… Wie o tej grze więcej niż kilkuletni weterani (Gallo, Chandler). Uciekaj stąd ASAP. To nie jest miejsce dla Ciebie. Graj na siebie. Nie bój się. Musi Ci się udać!!!

W. Chandler – coś tam grał. Miał momenty. Ale generalnie kolejny statystyczny występ. Oczekiwanie na step up tego gościa jest jak na czekanie na Godota. Wróciliśmy do dawnego starego Chandlera… Króla przeciętności. Raz na linii rzutów wolnych. Nie zamierzam poświęcać tej wytatuowanej patologii ani chwili więcej…

T. Douglas zabrał Rautinsowi Czarnego Piotrusia. W ofensywie plaża. 0-5. W obronie nie sposób nagrodzić starań i ciężkie j pracy… Choć w statystyce tego nie widać. Gra jak rookie. A my byśmy chcieli… żeby był… weteranem… O naiwności… Toney dlaczego mi to robisz? Dlaczego każesz mi się mieszać Cię z błotem…

B. Walker – król 2Q z niezrozumiałych powodów i nieco z konieczności dostaje qesty na wyższych poziomach. Długo się zastanawiałem kogo mi przypomina. I wreszcie udało mi się skojarzyć! Pamiętacie Pana Mżawkę m. in. z wyprawy profesora Gąbki? Przecież to Walker… Te usta. Wąsy. Twarz… W załączeniu odcinek filmu.

 

T. Mozgov – 6 zb. w 14 min. Nie gra Turiaf. Musi grać Rus. Mus to Rus. Co za szkoda. Podanie do niego jest równoznaczne ze stratą. Dziwię się, że jego koledzy jeszcze tego nie zauważyli. Piękny był ten pojedynek dawnych CCCP kamratów. Chyba Zaza został pokonany. Tym blokiem zwłaszcza. Mecz miał silne mocne polityczne podteksty. To, że Timo gra… świadczy o tym jak płytka jest głębia NYK na pozycjach 4-5. Jego zdziwienie po faulu zaczyna być jego markowym zagraniem…

A. Rautins - że niby kiedy wszedł? Nie zauważyłem. Debiut w MSG.

A. Randolph- wszedł na 1.52 razem z Andym. Fajno. I co z tego?

23:36, znykajacy
Link Komentarze (16) »

Nic nadzwyczajnego się nie dzieje... Świat jeszcze nie przetrawił indyka…

Dziś popołudniu mecz z ATL. Zespołem, który jest jedną wielką enigmą początku sezonu. Najpierw piękny start potem niespodziewany slump… Nieustabilizowana forma… Trochę dziwne.

Jeżeli był jakiś sportowy pozytyw zeszłego sezonu to z pewnością trzeba do niego zaliczyć pokonanie w sezonie zasadniczym faworyzowanej ATL 3-1. NYK ku wielkiemu zaskoczeniu potrafil sobie z nimi poradzić.

A dziś? Nie wydaje się, żeby odpowiedź była  aż tak oczywista. Horford robi się co raz bardziej ugładzony w post movie, Josh Smith jest dynamitem, który w każdej chwili jest gotowy odpalić. Marvin Williams i Josh Powell to też kawały niezłych cielsk. Turiaf, Mozgov i Amare (zwłaszcza on) muszą się przygotować na kupę roboty i będzie im ciężko nie wpaść w tarapaty związane z szybko złapanym i faulami. Szykuje się miazga w poście.

Statystycznie widać, że ATL to zespół grający bardzo zespołową koszykówkę – aż pięciu zawodników zalicza ponad 3 asyst na mecz.

Obrońcy - Bibby to rzemieślnik, które najlepsze lata ma już za sobą, Joe Johnson obecnie najbardziej przepłacony zawodnik NBA, Jamal Crawford – były NYK obecnie jeden z najlepszych szóstych NBA, do tego obiecujący – Jeff Teague i szalony strzelec rookie Jordan Crawford (jak można było marketingowo  mając J. Crawforda… wybrać… drugiego J. Crawforda…)

ATL jest mocna w dystansie, silna na desce i na papierze wygląda na zespół, który potencjalnie może mieć kilka alternatywnych pomysłów na zwycięstwo.

Jak napisał Jackson – NYK (Pan Walsh z wyżyn swojego łóżka) monitoruje postępy niejakiego Vernona Goodirge’a, absolwenta LaSalle University a obecnie gracza D-League Springfield Armor. Raczej duży chłopak. 6-9. Tylko czy kolejny forward to jest to ,czego NYK naprawdę potrzebują? Ja bym optował raczej za dodatkowym PG… Koleżka Vernon nie błysnął we wczorajszym meczu z Main Red Claws… trafiając 1-10… Brawo.  Żeby przytulić Goodridge’a NYK musieliby pozbyć się Williamsa albo zesłać do D-League Rautinsa. Może zrobią taką podmiankę…

Zobaczcie, co chłopak potrafi. Co sądzicie?

 

Turiaf ma problem z kolanem, ale raczej dziś zagra.

Aaaaaa i może najważniejsze. STAT znowu zszokował… Powiedział, że nikt nigdy nie pokazał mu co to jest defensywa a pierwszych wzorów i algorytmów nauczył go… Alvin Gentry… Prztyczek w nosek Pana z Wąsem? Delikatny. Jak muśnięcie piórkiem… Trener Mike pytany o to dość… jednak zaskakujące oświadczenie Amare – udzielił bardzo g-rzecznej odpowiedzi - "Nawet mnie nie wciągajcie do tej rzeki. Niech sobie płynie. W tej rzece nie pływam. Nie ubiegam sie o posady urzędnicze i mam swoje trupy w szafie. Jesteśmy dziś (z Amare) po tej samej stronie (rzeki?), I będziemy po tej samej stronie jutro. Możecie sobie pisać, co chcecie. Nawet samo zło. Nie dam sie złapać w tę pułapkę jak mała myszka.. Dla mnie to, żaden news…"

08:29, znykajacy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 listopada 2010

Déjà vu? Czy ja już tego nie widziałem? Zaraz przecież to było wczoraj... Takie wrażenia można było mieć po drugim back-to back z CHA. Historia się powtarza. Początek jakiś kosmiczny. Nieprawdopodobna energia z obu stron. Panowie spokojnie mecz trwa 48 min. CHA gra jakiś machine gun and run. Szybcy, sfokusowani, agresywni. Wybijanka w 1Q. Kosza za kosz. Dunk za dunk. Potem drugi unit NYK ucieka CHA w 2Q i trzyma kilku/kilkunasto punktowy dystans CHA do połowy 4Q. Wtedy Rysie robią runnik i nawet wychodzą na jednopunktowe prowadzenie na półtorej minuty do końca. Jest thrill. Wtedy CHA dostaje lekkiej dygotki i nie są w stanie skończyć akcji. Felton kradnie piłkę i wolne Gallo decydują o zwycięstwie. NYK nie mają w zwyczaju przegrywać, kiedy trafiają za trzy. To jest fakt notoryjny... Wczoraj 12-25... (48%) Do tego trójki trafili Douglas, Felton, Chandler, Gallo i Walker. Działo organkowe. Zawsze któraś lufa wypali. A jak strzelają prawie wszystkie (z trójkowiczów nie trafił tylko Fields) to masz przeciwniku problem. CHA nie błysnęło w obronie parametru. Z drugiej strony oni za trzy to strzelców nie mają. Generalnie mieli jakiś problem z ofensywą, która wyglądała dość topornie. CHA grali tak jakby nie chcieli wygrać tego spotkania za żadne skarby... Ilością szans, które mieli na zdobycie łatwych punktów można by obdzielić kilka spotkań.

NYK przegrali wyraźnie w paincie 62-46, i  deskę, ale byli znacznie lepiej dysponowani rzutowo. Wystarczyło.

Był tam siedział. W czerwonej pluszowej marynarce. Zmora dzieciństwa. His Airness. Posyłam mu groźne spojrzenia. Pewna satysfakcja, że jednak nie zawsze wygrywa...

Krótki opis crunch time'u.

Thomas – trafia z faulem akcja za trzy. 95-94 CHA. STAT faulowany. Wolne. 2-2. 96-95 NYK. 1.29. do końca. Thomas nie trafia. Za krótko. STAT pudło. STAT blokuje Jacka!!! What a move by STAT! Fields faulowany w ostatniej sekundzie akcji. Dwa rzuty. 10 sek do końca. 1-2. Aj!!!! Felton zabiera piłkę po zbiórce CHA. Gallo faulowany. Dwa rzuty. 2-2. 99-95. 5 sek. Wallace nie trafia trójki… Koniec. Piąta wygrana z rzędu. 8-8.

D. Gallinari - wczoraj zamienili się rolami z Chandlerem. Powrót dawnego, nieruchawego Gallo – zawodnika, którego cały repertuar w ataku sprowadza się do niecelnego rzucania za trzy (tylko dwa wolne rzuty za trzy na 9 prób). Całe 9 pkt. Duhon nadal mistrzem świata w najdłuższej serii trafionych wolnych w historii NYK. Złowieszczy chichot rozległ się po Sali (a może to był śmiech samego Crisa). Nie pozbędziecie się mnie tak szybko... Duchy nadal w księgach. Może to tak speszyło naszego stranieri. Widać ma p(w)łoche serce... Jak to daniel...  Zebrał 7 piłek.

A. Stoudemire – w pierwszych 3 minutach spotkania zdobył osiem punktów i przez moment pomyślałem, że 100 punktowy mecz Wila Szczudło jest zagrożony. Potem trochę się ostudził. Ale w 3Q bezbłędny – 4-4.  Niszczył CHA w obronie painta– aż 6 blk. Ja nie wiem jak to jest możliwie, że on ma tylko 4 zbiórki i uważa, wszystko jest w porządku. No nie jest. Mecz bez straty. Chyba pierwszy w tym sezonie. Bez problemów z faulami. Solidnie. Choć nie znakomicie. A przecież tego się wymaga.

R. Turiaf – kolejny mecz dla pasjonatów gatunku – poszukiwania niuansów i wartości w rzeczywistości, która nie ma statystycznego odniesienia. 17 min. 2 zb. 2 pkt z wolnych. Czym się tu zachwycać??? Nad czym cmokać? Kto mi powie?                

L. Fields zapracowuje sobie na jakiś pseudonim. Moze Landry (Flea)ds? Ten gość pojawia się kompletnie znikąd. Żeby dobić, zebrać, wśliznąć się i ukąsić boleśnie. Pytanie czy jest tak dobry, czy NYK tak słabi. Niektórzy uważają, że gdyby grał w normalnej drużynie... siedziałby n ławce. Zdefiniujmy normalność. Dla mnie ten chłopak ma serce do gry, walczy i jest diablo bystry w tym, co robi. Mimo, że ani nie ma wybitnych warunków fizycznie ani nadzwyczajnych zdolności. Powtarzam to wciąż i będę – że jeżeli czegoś mi brakuje to takiej chęci wzięcia sprawy w swoje ręce – tak jak np. Toney. To co jest niesamowite dla mnie – że właściwie Landry nie popełnia błędów. Nie oddaje głupich rzutów. Nie podaje ryzykownie. Nie wdaje się w sytuacje, które tworzą sytuację bez wyjścia – grożą stratą, nieprzemyślanym faulem etc. W crunch timie trafił jednego wolnego. Szklanka jest w połowie pełna. Trafił drugiego i było po sprawie.

R. Felton - Babcia didn’t make it. Sorry Felton. Ale i tak było sentymentalnie. Comming home for Christmas. Niemal jak żołnierz wracający do domu po długiej kampanii. Synu. Witamy w domu. Zamglone oczy. Poklepywanie się z połową sali. Oklaski. I na końcu wbił nóż w serce kradnąc piłkę CHA w ostatniej akcji. Wytrzymał ciśnienie powrotu do rodzinnego gniazda. 13 ast. Jaśniejszy punkt zespołu. W 4Q masakrował floaterami. 50% skuteczność. 3 na 4 za trzy. Szkoda, że aż 6 strat. W kilku głowach pewnie zapaliła się myśl – trzeba było kupić wiewiórkę (jeżeli wiecie o co mi chodzi).

T. Douglas – rzutowo raczej słabo. W pluso- minusach jednak +11. Twórczy w obronie. Ale do tego jesteśmy już przyzwyczajeni. Do tego 4 asysty. Wyrównał rekord sezonu. Ważna trójka w 4Q. Bez straty. W sumie jednak przeciętnie.

W. Chandler – alter ego Gallo w tym spotkaniu. Jakby moc Power Rangera zaczęła znowu promieniować z zęba. 8-12 z gry. 4-5 za trzy. 8 zb. Rewelacyjnie. Raz na kilka spotkań ma przebłysk. Nie odbudowuje mocy z dnia na dzień. Oszczędnie nią dysponuje. Gdyby użył jej z całą siła mógłby zredefiniować koszykówkę. Nie chce zszokować. Publiczność jest na to gotowa. Jeżeli mógłbym wybierać w czyjej głowie chciałbym się na 5 sekund znaleźć to właśnie w jego. Żeby zrozumieć jak taki nieśmiały chłopiec zrobił sobie z ciała taki śmietnik tatuaży. Są wśród nas jacyś psychologowie?

T. Mozgov – ależ ten chłopak potrafi wejść w grę. Jak się rozgrzewa i macha rękami jak do delfina to pierwsze rzędy zwiewa prosto do wyjścia. 3 bloki w 10 min. Haraszo Szajbu.

B. Walker – Milczące widmo. Mroczny jeździec królestwa 2Q. To jest jego dominium. Dobra gra daje mu klucze do innych światów. Na razie zbiera punkty doświadczenia. Ponieważ wykonał misję w 2Q przeszedł na poziom 4Q. To dla niego na razie jednak za trudny quest. Musi gnębić gobliny z second unitów w na niższych levelach nim przejdzie do walk z orkami....

11:31, znykajacy
Link Komentarze (14) »
środa, 24 listopada 2010

Byłem wczoraj tak przejęty numerologicznym aspektem impresji, że nie napisałem o znakomitej części różnego rodzaju podtekstów i podstekcików tego spotkania.

Największy pierwszy podtekst - to z pewnością Larry Brown – były trener NYK. Pamiętacie? W lipcu 2005 r... został najlepiej opłacanym coachem w historii NBA z gażą 50mln USD za pięć lat posługi... Dziś kończyłby mu się kontrakt. Byłyby pytania o bilans, sukcesy, porażki... Byłoby... Jednak po fatalnym sezonie 23-59, skłócony z Marburym, nieuporządkowany taktycznie na boisku – (40 różnych S5 w ciągu sezonu), uwikłany w niezrozumiałe transfery Rose'a i Francisa (których rola i znaczenie są dzisiaj jedna z największych zagadek kosmosu) opuścił tonący już wtedy okręt. A właściwie został przymusowo zwodowany... Może na jego szczęście. To był początek wielkie smuty... Potem było już tylko gorzej. Nastały mroczne czasy Thomasa. Starszy Pan ma z pewnością coś do udowodnienia...

Drugi podektst. Nazr Mohammed – 54- krotny reprezentant Knicks. Ceną za jego przyjście z ATL był min. 2nd pick draft... którym okazał się być... Ronny Turiaf... Uprzedzając nieco wypadki – Nazr miał wczoraj raczej słabszy wieczór – dostał w pierwszych minutach blok od STATa i już się nie ogarnął do końca... UPDATE: AKCJA NR 2 WIECZORU. Po tej czapie dodatkowo się wywalił i Walt Frazier zaryzykował żartobliwe stwierdzanie, które nie musi się wszystkim podobać – "Mohammed is down...". Ciekawe czy będzie z tego powodu jakieś poruszenie środowisk spod znaku półksiężyca...

Trzeci podtekst.. Boris Diaw jest ukochanym zawodnikiem Trenera Mike. Trzeba powiedzieć, że to taki dziwny gracz i dziwna miłość. Nie rozumiem tej fascynacji. Bo statystycznie to on wygląda tak sobie przez całą karierę... Mam wrażenie, że przytulił parę ekstra kilo... Ale przed STATEm nie pękał.

Czwarty podtekst. Mówiąc wczoraj o Feltonie nie wskazałem na drugą stronę medalu – Felton miał coś do udowodnienia włodarzom CHA (Jordanowi), ale coś chciał powiedzieć od siebie D.J Augustin – gość który przejął posterunek po Rayu na jedynce... Że zasłużył, że to była dobra decyzja kierownictwa CHA. Mnie przekonał. Szybka jest bestia. Ochotna do gry. Obiecujący chłopak. Może trochę zbyt filigranowy. Ale nie ma specjalnie respektu dla większych. Mam wrażenie, że lepiej sprawdziłby się w... szybkiej ofensywnej koszykówce niż w wysublimowanym świecie koszykówki defensywnej Trenera Browna.

Bo co by nie powiedzieć CHA potrafią grac defensywę. Może wczoraj nie było tego najbardziej widać... ale bez dwóch zdań to zespół w obronie poukładany. Jedna z lepszych drużyn, z którymi NYK mierzyli się w tym sezonie. NYK pokazali jednak, że obrona CHA im nie straszna i ich ofensywa mocniejsza.

Podsumowując mecz kilkoma zdaniami. NYK wypracowali sobie przewagę przez pierwsze 3Q, żeby... pozwolić CHA na runnik 14-2 w 4Q... i jak zwykle nerwową końcówkę. Ostatecznie CHA zabrakło jednego posiadania piłki, żeby te grę wygrać (zremisować) a gdyby Wallace trafił dunka i lay upa w końcówce 4Q mogło być naprawdę różnie. NYK wyraźnie przegrali deskę -11 zb. (różnica w ofensywnych zbiórkach to 5 do 15). Słabo bronili deskę – 64/107 pkt CHA. Na zbyt wiele pozwolili D.J. Augustinowi i Livingstonowi w 4Q, do tego obudził się Jackson i zrobiło się gorąco. Ale NYK to lubią. Muszą tak grać... Po za tym kolejny mecz ze świetną egzekucją (51,1%), dobry ruch piłki. Do tego dużo celnych wolnch, które stają się przeważającym faktorem w grze (kolejna gra w której NYK dominują w tym elemencie).

D. Gallinari - jego lakoniczność i lapidarność rzutowa staje się wizytówką jego gry. Zdobycze punktowe Włocha są... coraz bardziej przepołowione. Jedną połowę punktów stanowią rzuty z gry (wczoraj tylko 3)– a drugą rzuty wolne (8).  Do tego w pakiecie jest kilka ekstrasów w postaci zbiórek, asyst, steali i bloków. Coś tam się dzieje z nim dobrego. Ale co się z tego urodzi? Może jakiś transfer? Zaczyna zapuszczać jakieś pekaesy... Chyba pozazdrościł Douglasowi. Wygląda to strasznie... Bardzo ważne dwa wolne w końcówce – co go rehabilituje za to 0-4 w 4Q... Jeżeli trafi jeszcze dwa wolne z rzędu pobije rekord NYK niejakiego Duhona – 44 skutecznych jedynek z rzędu. Żeby ktoś jeszcze podał piłkę więcej niż 22, razy żeby raz na zawsze wymazać to nazwisko z historii tego klubu... Ale na to możemy poczekać do... CP3?...

A. Stoudemire – w ofensywie nie poszalał. Gra ograniczona liczbą fauli. Przy 4 i 5 faulu właściwie przestał bronić. Aż 7 strat. 3 bloki. W tym ten na Mohammedzie – miażdżący... Czuję, że Nazr dziś też będzie jak ogłuszony... Znowu te akcje ala ragging bull, znowu robili mu sworming... i STAY był trochę bezradny. Diaw nie pękał. Za mało pick&rolli

R. Turiaf – czyli zrób sobie małego Gasola. 6-6 z gry (rekord punktowy sezonu). 2 zb, 2 blk. 2 ast. Miał taki moment gdzie była wymuszona na CHA strata, asysta, zbiórka, blok i dunk. Zabójczy mix. Po za tym 4 faule i w pewnym momencie przestał bronić – co skwapliwe wykorzystali guardzi CHA.

R. Felton – przypomniał o sobie kibicom CHA. Choć patrząc na grę D.J Augustina ta tęsknota jest dziś pewnie, co raz większą niepamięcią. Rzutowo poprawnie. 9 ast. Podobnie jak Gallo nie błysnął w 4Q – pudłując trzy rzuty z gry, ale wbił CHA daggera trafiając dwa wolne w końcówce... Uśmiercił Rysia. Dziś czas na bardziej sentymentalną powtórkę. Babcia będzie patrzyć... Gorzej, że pod koniec meczu na twarzy Feltona odmalował się grymas bólu z powodu naciągniętych pleców.

L. Fields wygrał mecz. Nie boje się tego powiedzieć. Ok. Może przesadzam. Ale kiedy CHA zaczęli być w gazie w 4Q zdobył 7 pkt. i trochę ich schłodził. Fenomenalny chłopak. Skuteczny w ataku, niezły w obronie. Moim zdaniem, jeżeli powróci Azu (co jest już kwestią nieodległego czasu) to trzeba naprawdę poszukać nowego domu dla Chandlera... I Walkera ubrać w garnitur... Żalu po Wilu nie będzie... Na szczęście ostrzygł kaukaskiego barana...

W. Chandler - o wilku mowa. Odkryłem to. Wilson Chandler jest członkiem Power Rangers. Jego moc była ukryta... w zębie. Ząb się wyłamał siła wyciekła... Cień gracza z początku sezonu. Znowu zrobił się nieobecNY. NiepewNY. I smutNY. Może za dużo czasu spędza z Randolphem? Widać, że się nawzajem dołują...

T. Douglas – tak jest! Powstał z kolan. Placki już nie bolą? Może przeniósł swoje bóle na Feltona. Wreszcie zaczął grać swoje. 5-7 za trzy. Król 2 i 3Q. Agresywnie w obronie. 3 stl. Tak masz grać chłopaku...

T. Mozgov – wielkie białe nic. Gra tylko dlatego, że STAT i Turiaf mają kłopoty z faulami. Jakby się zaczął cofać...

B. Walker - 8 minutowy epizod za 5 pkt. Obcy kontratakuje.

11:11, znykajacy
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje