RSS
czwartek, 31 grudnia 2009

1Q

Ależ popis akademickiej koszykówki. Cios za cios. Szybkie akcje. Bez zastanoiwenia. Rzuty z dystansu, wejścia, drive’y. Radosna koszykówka. Niczym nie skrępowana. Zwłaszcza taktycznym schematem. Duhon trafił cztery razy za 3 na 6 prób. Lopez i Yi męczą. Łącznie 14 pkt. 7-10 z gry. Lee i JJ bezradni. Lopez ma strasznie nieprzyjemny ten rzut z odejścia. Mięciutka rączka... 28-27 NYK.  Skuteczność. 10-22 NYK. 13-24 NJN.

2Q

Ciąg dalszy szaleństwa. Lubię takie mecze bez jakiegokolwiek przejmowania się defensywą. Dla kibiców. Zero wyrachowania – bez bostonowania czy sanantoniowania. Nie ma przetrzymywana piłki. Jest jazda. Tyle, że Netsi są dziś w niej dużo, dużo lepsi. Grają na skuteczności jakby zawodnicy NYK byli pachołkami – 13 na 18 w tej kwarcie. Yi i Lopez zdobyli 26 pkt ze skutecznością 11-15. To chyba najlepsza połowa NJN w tym sezonie. Skuteczność na poziomie 61%. W NYK Lee nieźle sobie radzi – 16 pkt. 8-11 z gry, 8 zb. 5 ast. Duhon daje odpocząć ręce – nie oddaje rzutu w 2Q. Al ma dziś dzień w którym czuje się boski – na razie 5-9 z gry – 11 pkt.

Wiecie jaki jest rekord w meczach NJN i NYK w latach 2001 –2007? 20-4 dla NJN...

3Q

8-0 run NJN. Yi zblokował JJ – to może być blok wieczoru. NJN mają 17 pkt przewagę... która jest ich największą... w tym sezonie. JJ ciągle myśli o tym zablokowanym dunku. Dostaje technika i zaraz łapie 5 faul. Nie wiem kto teraz ma się przeciwstawić tej chińsko-latynoskiej parze... Gallo wreszcie za trzy... NYK chcą gonić trójkami... Na razie tracą przez to dystans. 17 pkt różnicy na 2.45 do końca 3Q. Wieszczę bolesną porażkę. NYK przypomniają zespół z początku sezonu. Zero defensywy struggling w ataku... 85-72 NJN.

4Q

10 min. do końca. Ciągle 15 pkt przewagi NJN. Nie widać żadnej poprawy w grze.... Strata goni stratę. 5 w ciągu 3 i pół minuty. Nie ma rzutów przez te turnovery... 8 min. 13 pkt. przewagi NJN. I jeszcze straty. 14 pkt przewagi NJN na 5.30 do końca. Łatwość z jaką Netsi zdobywają punkty jest porażająca... 11 pkt przewagi NJN na 3.32 do końca. Nic nie wchodzi. Al. jeszcze szarpie. Ale to za mało. 1.42 do końca – 11 pkt przewagi. DNO. Dziękuje, że to już koniec...104-95...


 

Nie ma takiego meczu, którego nie da się przegrać. Takiego przeciwnika, który nie mógłby cię pokonać. Porażki są wpisane w rywalizację. To jest oczywiste i zrozumiałe. Ale jest jeszcze coś takiego jak styl przegranej. Jeżeli nie ma walki i oddaje się mecz na własne życzenie to boli najbardziej. Zwłaszcza jeżeli wstaje się o 1.30 w nocy, żeby to obejrzeć.

Pierwsze dwie kwarty to szaleństwo z obu stron. Pięknie się to oglądało. Rzuty, tempo, kontrataki. Ale potem nagle NJN uszczelnili obronę i NYK zaczęło mieć poważny problem z gonieniem wyniku. Knicksi tym czasem grali kolejny mecz ala preaseson czyli, bez obrony, ze zła selekcją rzutów, dzie jedynym rozwiązaniem są trójki... Yi i Lopez zmasakrowali defensywę w postaci tych asów - Lee i JJ. Łącznie duet „wysokich” Nets zdobył 43 pkt (18-31 z gry) miał 20 zb., 6 bl. 4 stl. Siedem strat NYK w pierwszych 4 minutach 4Q dopełniło szali goryczy. Tak się nie da grać i gonić wyniku.

Jeżeli ktoś będzie Was mamił wizją play offów, albo podniecał się zwycięstwem nad zespołem z górnej półki – proponuję przypomnieć sobie ten mecz i... ochłonąć. 

Nikt nie powinien zostać dziś wyróżniony.

Nie mniej jednak.

Plusy

David Lee – otarł się o triple double. 24 pkt (12-20), 15 zb., 8 ast., 2 stl, 2 bl. Poziom All-Star. W grze ofensywnej musiał radzić sobie z Lopezem i Yi. I dawał sobie radę co tylko potwierdza jego potencjał w grze w ataku. Parę razy ładnie ich przewiózł. W obronie nawet w jednej dziesiątej nie tak dobry jak w ataku. Ale to jest nestety regułą

Al Harrington – Al wyglądał na bardzo zmotywowanego. Dziś grał sam. Nie podawał. 10-19 z gry - 26 pkt., 9 zb. 3 bl. Ale aż 5 strat. Tylko 1-6 za trzy. Starał się coś zmienić w grze, ale wziął na siebie cały ciężar gry w ataku i pod tym ciężarem się zwalił...

Pluso- minusy

Wilson Chandler – zagrał swoje. Czyli trochę był, po to, żeby go potem trochę nie było. 6-10 – 15 pkt. 7 zb. 4 ast. Przestał rzucać za trzy. Musi grać równiej. Powtarzam to do znudzenia. To, że tam eksploduje jedną czy drugą akcją to za mało. Niestety obawiam się, że to może byćdla niego za dużo.

Minuso-plusy

Chris Duhon – wejście smoka w 1Q. 4 razy za trzy. Gallo mógł się schować. Tyle, że to był już... koniec jego występów. Więcej celnych rzutów nie oddał o samego końca. Ostatecznie 12 pkt – 4-13 z gry. Dołożył 7 ast. i dał się parę razy skompromitować przez Harrisa. Bronić to on za bardzo nie potrafi.

Minusy

Danilo Gallinari – zimna rączka. Bez energii, entuzjazmu. Bez życia. Dwie trójki w 4Q nie zmieniają tego obrazu.  3-9 – 11 pkt. Tylko 2 zb. Przeszedł obok meczu. Czyżby doskwierały plecki?

Larry Hughes – dostał kolejne 14 min., których nie wykorzystał. Już dość dawno nie trafił z gry. 0-3. 2 zb. 3 ast. Mało jak na tego kluczowego weterana.

Jared Jeffries – w obronie ośmieszony, w ataku nieistniejący. 0-3 z gry. 3 zb. 1 ast. Beznadziejnie. Źle. Bez sensu. Jak on nie gra solidnie w obronie to właściwie szanse na zwycięstwo NYK maleją o połowę. Duch powrócił.

Toney Douglas – w protokole pomeczowym pojawia się takie nazwisko. 2 pk, 2 TO w 6 min. A miało być tak pięknie.

Bender 

Jonathan Bender – 1-4 z gry (4 pkt). Ale 5 zb., 2 ast. W 14 min. Dobrze. Niech gra dalej.

02:42, znykajacy
Link Komentarze (1) »
środa, 30 grudnia 2009

Dziś w kalendarzu back-to-back z NJN. Powinno być dobrze. Taki mocny akcent na koniec roku. Nets ciągle nie mogą się odnaleźć. Nie umiem dociec, dlaczego gra tak bardzo im się nie układa. Ostatnio przy okazji meczu NYK – NJN popełniłem tendencyjną i lekko kompromitującą mnie analizę z której wynikało, że lekką ręką zamieniłbym się składami. Tyle, że w przypadku Netsow to dziś wygląda na skład węgla i papy a przeciętny przecież skład NYK wygląda przy nich jak All-Star. Karta NJN musi się jednak odwrócić. Nie wierzę, że nie wygrają 10 spotkań.

To na co warto dziś patrzeć to pewnie pojedynek Lee i Lopeza. Dwóch białych aniołków. Ciekawe czy Lee potwierdzi swoje mocarstwowe aspiracje. Lopez jest bardziej wymagającym przeciwnikiem.

Ostatni dzień grudnia i styczeń 2010

Wed 30  @ New Jersey 7:30pm (W)

 Fri 01  @ Atlanta 7:30pm (L)

 Sun 03  vs Indiana  6:00pm (W)

 Thu 07  vs Charlotte 7:30pm (L)

 Sat 09  @ Houston  8:30pm  (L)

 Mon 11  @ Oklahoma City  8:00pm (W)

 Wed 13  @ Philadelphia  7:00pm (L)

 Fri 15  vs Toronto 8:00pm  (L)

 Sat 16  @ Detroit  7:30pm (W)

 Mon 18  vs Detroit 1:00pm  (W)

 Fri 22  vs LAL Lakers 8:00pm  (L)

 Sun 24  vs Dallas 1:00pm  (L)

 Tue 26  vs Minnesota 7:30pm (W) 

 Thu 28  vs Toronto 7:30pm  (W)

 Sat 30  @ Washington  8:00pm (L)

 Sun 31  @ Minnesota  7:00pm  (W)

W typowaniu ostatnich 10 meczów pomyliłem się w trzech. Z POR zakładałem zwycięstwo, z NOH porażkę i z BOB zwycięstwo. Było akurat na odwrót.

Jak wypadają Wasze predykcje?

13:44, znykajacy
Link Komentarze (1) »

Mecz, który miałem wielką ochotę obejrzeć. Oba zespoły łączy to, że są w stanie nazwijmy to przełomu. DET osiągnęło szczyty powodzenia w ostatnich latach i GM Dumars widząc, że z dawnej grupy mistrzów nie wiele się już wyciśnie, dokonał przemeblowania trochę uciekając do przodu przed 2010. Przepłacili i podpisali kontrakt z Villaneuva i Benem Gordonem. Do tego wyciągnął grupę ciekawych zawodników w drafcie – Jerebke, który dość zaskakująco wskoczył do pierwszego składu, Summersa, Daye’a i Washingtona. Póki co ten genialny plan Pana Joe nie wygląda jakoś rewelacyjne. Gra DET kuleje. Gra jest jakby nie uporządkowana (w meczu z NYK zagrało 11 graczy) i mam wrażenie, że trzeba coś dalej pomajstrować przy składzie, żeby zbilansować roster. W DET jest za mało dużych zawodników a za dużo małych. Trener Kuester (podobieństwo do Hannibala Lecktera jest uderzające) choć jest poważanym trenerem defensywnym to w ataku nie rysuje specjalnie wyraźnej koncepcji. Ciekawe co będzie z nimi dalej. To wszakże ich problemy.

A NYK? Duży spokój. Konsekwentna gra. Powiem nawet – że dojrzała. Brak emocji. Są liderzy, są roleplayerzy. Trochę się to poukładało. Nie oczekuję, że Knicksi będą wygrywali z CAV, BOS, ORL, ATL, czy MIA. Ale nie ma powodu, żeby zwyciężać z pozostałymi drużynami ze Wschodu. Mecz z DET pokazuje, że te oczekiwania wcale nie są na wyrost.   

Plusy

David Lee – gracz grudnia NYK. Biała bestia o twarzy cherubinka. Najlepszy wynik punktowy w tym sezonie. 30 pkt – 13-19, 12 zb. 5 ast. 6 double double z rzędu. Zdaje się, że złapał naprawdę optymalną formę. Niezastąpiony. Żeby jeszcze nie zdarzały mu się te durne podania przez środek, które lubią kończyć się stratą, albo wybiciem z rytmu przy akcji. I mógłby grać agresywniej w obronie. Tylko 1 faul to trochę mało.

Wilson Chandler - 10-20 z gry. 23 pkt. 9 zb. – cichy bohater. Skubał te punkty skubał i zagrał jedno z lepszych spotkań w sezonie. Irytujące są te dwa/trzy airballo-cegły, ale może on potrzebuje się wstrzelić w grę? Musi trenować nad rzutem za trzy. Dziś było 0-3. 27% z dystansu w tym sezonie to trochę mało.

Pluso-minusy

Danilo Gallinari – 5-10 – 16 pkt.  Znowu dziś jednowymiarowo bo głównie za trzy (4-9). Ale jego dwie trójki w 4Q podcięły skrzydła DET i wybiły jakiekolwiek myśli o zwycięstwie. 4 zb. 3 ast. Stać go na więcej. Ciągle.

Chris Duhon – 4-6 w tym 3-5 za trzy. 13 pkt. 7 ast. W sumie niewidoczny. Dwie trójki w 1Q a potem już go właściwie nie było. I dobrze przynajmniej nie drażnił... 

Jared Jeffries – 2-4, 5 pkt. 8 zb. 3 bl. (wszystkie w 1 Q). 2 stl. W plusiko/minusikach plus 20. Po pierwszej kwarcie wyglądało tak jakby chciał iść na triple double. Potem statystycznie się schował. Aczkolwiek w obronie był przydatny.

Al Harrington – Pan szczęka miał świetne pierwsze 10 min. kiedy zdobył 11 pkt. Potem się gdzieś zgubił i ptwierdził pogłoski o swojej zniżce formy. Ostatecznie 4-7 z gry (13 pkt.). Do tego 6 zb. 4 ast. Nie był filarem ataku. Na szczęście bez jego pomocy się dzisiaj obeszło.

Minusy

Larry Hughes – jeszcze raz się okazało, że trener Mike czyta impresje. Zgodnie z moją sugestią obciął czas Larrego o połowę. Na niewiele się to zdało. 0-4 z gry. I niewiele więcej. Teraz proponuję posadzić go na ławce. Okazuje się, że można wygrać bez Hughesa.

Toney Douglas – niezbadane są wyroki rotacji. Toney z jakiegoś powodu dziś wyszedł na 14 min. Nie wykorzystał szansy. Nie trafił z gry – 2 pkt. z wolnych – do tego 2 zb. Mike przestał na niego stawiać i Toney jakby stracił wiarę w siebie.

Bender

Jonathan Bender – 1-3 z gry – 2 pkt. Znowu zagrał. Choć statystycznie bez znaczenia. 

Ciekawostki

Mówi się, że Curry już nie zagra w tym sezonie – bo nie ma większych szans na złapanie się do rotacji. Bender go pozbawił miejsca.

Robinson został ukarany przez NYK karą 25 tys. USD za to, że jego agent powiedział, że domaga się od zarządu transferu. Jakaś aberacja.

Kto wie, czy jednak nie będzie transferu T-Maca... Trener Mike w wywiadzie przed meczem z DET nazwał go „intrygującym” zawodnikiem aż trzy razy... Tylko za kogo?

04:51, znykajacy
Link Dodaj komentarz »

Oglądam...

Gram nadal na wyjeździe więc ponownie nie będzie Q po Q.

1Q

Pierwsza kwarta obiecująca. 27-21. Jest gra z dystansu. 4-8 (dwa razy Duhon) Jeffries ma takie statystyki w 1Q jak czasem ma w całym spotkaniu. Lee - dominator 10 pkt. skuteczność 5-7. Łącznie NYK 11-22 z gry. DET słabo. Mozolnie w ataku. Ospale w obronie.

2Q

Był słabszy moment NYK i gra się zrobiła dwupunktowa (35-33 na 6.03 do końca 1Q). Ale potem Knicksi znowu odskoczyli na małe 10 pkt i kontrolowali grę. Skończył się dystans - 0-6 w tej kwarcie. Ale procent z gry ciągle prawie na poziomie prawie 50% -21-43. Ostatecznie 49-40. Lee nadal nie daje się zatrzymać. DET gra mało zespołowo. Na razie tylko 5 ast. Tam faktycznie jest problem, kto ma jakie miejsce w tym zespole. Podobnie jak Knicksom brakuje im ciała. Sam Big Ben nie jest w stanie obronić painta.

3Q

Ciągle dobrze. NYK jeszcze zwiększyli przewagę punktową. Procent  z gry przekroczył 50% - 32-62. DET ciągle nie ma odpowiedzi na Lee, który w tej kwarcie dołożył kolejne 8 pkt. Dobrze gra Chandler. Wytrzymać.

4Q

Ależ spokój. Chyba najłatwiejsze zwycięstwo w tym sezonie i... najnudniejszy mecz... Wygrane wszystkie kwarty. DET realnie nie miało żadnych argumentów, żeby przeciwstawić się NYK. Lee, Chandler i Gallo wybili im myśl o zwcięstwie z głowy (zdobyli ponad 65% punktów). Skuteczność 39-76 - prawie 52%. Dobrze.

01:54, znykajacy
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Nie ma co specjalnie omawiac pierwszych 45 minut spotkania. W miare rowno, oczywiście przegrana deska, drobne runniki, skasowana 10 pkt przewaga SAS w 3Q potem wyrównanie i... Crunch time. Po 84. 3.25 do końca.

Manu trafia za dwa albo trzy. Moim zdaniem nastapil na linie. Sedziowie uwazaja ze jest trojka. 87-84 SAS. Duhon wchodzi. Las rak. Faul. Dwa rzuty. Dwa pudla. 3.09 do konca.Ale przy zbiorce Manu albo Blair dotykaja pilki i tak wychodzi na aut. Piłka dla NYK. Lee nie trafia jump shota. W odpowiedzi Parker nie trafia jumpera. Tyle ze zbiorka Duncana. 2.43 do konca. Parker przepiekny reverese lay up. 89-84. 2.33 do konca. Lee wchodzi nie trafia lay upa. Latwego lay upa. Manu osmiesza lay upem Chandlera. 91-84. 2.12 do konca. Czas NYK. Gallio zablokowany przez Jeffersona przy lay upie. Pilka wypada na aut.2.03 do konca. Lee - lay up. 90-86 SAS. Lee kreci glowa - faktycznie chyba byl faulowany. Jeffreson nie trafia jump shota. 1.36 do konca. Gallo nie trafia za trzy. Mial dobra pozycje - Jeffreson był spozniony z rekami. 1.22 do konca. Parker ośmiesza w jednym kroku kryjacego go JJ. Wchodzi. Sa 2 pkt i jeszcze faul. Nikt nie pomogl Jaredowi. Tony trafia wolnego. 93-86. 1.06 do konca. Czas NYK. Harrington lay up za dwa. 93-88 SAS. 1.01 do końca. SAS zjada czas. NYK nie fauluje. Parker nie trafia jumpera. 38 sek do konca. Pilka NYK. Duhon nie trafia lay upa. 31 sek. do konca. Nie ma faulu. Manu probuje minac Chandlera. Faul. Dwa rzuty. Gino trafia dwa wolne. 95-88.  15 sek do konca.Czas NYK. Al nie trafia za trzy. Zbiera Gallo i nie trafia jumpera. Koniec. 95-88 SAS.
Brak lidera w koncówkach i proste błędy zadecydowaly o meczu... który można było wygrać. Nie trafione wolne Duhona, potem łatwe lay upy Chrisa i Lee (choć w obu przypadkach mozna było pokusić się o gwizdek a na koniec niecelna trójka Gallo... Z drugiej strony niepilnowany dwa razy Manu i raz Parker. Dziwna też sytuacja miedzy 30 i 15 sek. kiedy NYK daje zjesc 15 sek SAS za darmo. I tak kończy się faulem Chandlera i rzutami, ale czasu nikt nie zwróci... Ja bym chyba od razu kazał faulować.
To po kolei do golenia
.
Plusy
David Lee - ten mecz miał być dla niego koszmarem. Duncan, Blair, McDyess. Poradził sobie nienajgorzej. Nawet złapał 10 zb. co nie było przecież łatwe. W ataku prawie bezbledny 11-13 w sumie 28 pkt. Wyrównał rekord sezonu. Nie wiedziec czemu ostatnio ma dużo strat - tym razem pięc. Jedyny na ktorym można polegać.W ciemno.
Pluso-minusy
Al Harrington - niezle z gry 7-13 - 19 pkt. Po za tym juz niewiele. Jesli Al mieni sie liderem tej grupy to musi to udowadniac gra a nie tylko czym gadaniem. Jego wizerunkowiec powinien mu powiedziec, zeby przestal wywijac tym ochraniaczem na zeby. To jest strasznie nieapetyczne...
Danilo Gallinari – początek miał taki jakby chciał zdominować całą grę ofensywną Knicksów. Wejścia, rzuty z półdystansu. Nie trafił kilku wolnych i zapał ostygł. Rzutowo słabo 5-13 – 19 pkt. 3 zb. 3 ast. . Za trzy troszkę mu się przeziębiła ręka. Ma największy potencjał w całej organizacji, ale moim zdaniem musi pracować nad szybkością i nogami...

Minuso plusy

Wilson Chandler – przeciętnie żeby nie powiedzieć słabo... 6-12 – 12 pt. Ani jednego rzutu za trzy. Nareszcie. Ani razu na linii rzutów wolnych. 4 zb. To on nie upilnował Manu przy ostatnim lay upie.

Chris Duhon – w ataku jak zawsze, czyli źle. 2-9, 0-4 za trzy, 4 pkt. Ale dostarczył dwa razy piłek niż jego średnia – 13 ast. Parkera nie przestraszył. Mecz bez straty.

Minusy

Jared Jeffries – jego próby zatrzymania Duncuna czy Parkera były z góry skazane na niepowodzenie. Szkoda, że kosztowały mecz. W ofensywie chciał pobić jakiś rekord. Aż 10 rzutów – tylko 2 celne. 4 zb. 2 bl. Słabo.

Larry Hughes – jakby odstawiony na bocznicę. Tylko 15 min. w trakcie których raczej się pogrążył i w następnym meczu sugeruje dać mu o połowę mniej czasu. 1-6, 2 pkt. 5 zbiórek. Co się z nim dzieje?

Niesklasyfikowany

Jonahan Bender – jeden niecelny rzut 2 zb.11 min.

14:33, znykajacy
Link Komentarze (4) »
niedziela, 27 grudnia 2009

Naleze do tej licznej grupy obserwatorow NBA, ktorzy alergicznie reaguja na wieloletnie juz wystepy Wielkiej Myszy. Piwot, rzut o deske, kosz, kamienna twarz. Antyefekciarski skuteczny do bolu maszynowy schemat przypomninajacy polotem dziurkacz do papieru. Czy Duncan na pewno nie jest Niemcem? Wydaje sie to wielce prawdopodobne. Ciagle i od lat to samo. 21 pkt. 10 zb. Tym samym porazki SAS sa dla mnie jak miod na skolatane serce...

Druzna, ktora ma zagrozic supremacji LAL nie blyszczy. Prawde mowiac gra ponizej oczekiwan jej zagorzalych fanow. Pop, ktorego uwazam za trenera nr 2 w chwili obecnej w NBA, cos za bardzo tasuje sklad... Czyzby stracil swoj legendarny grip? Jest szansa na zwyciestwo... Cienka jak papier kondensatorowy, ale jest. Ogladajcie Jeffriesa jak powstrzymuje Duncana. To moze byc naprawde zabawne. Lee bedzie mial dzis koszmarny wieczor...

U schylku dekady istnieje zazarty salonowy spor o to, ktora druzyna zasluzyla na miano zespolu 2001-2010. Mimo wielkich wynikow i szacunku do Popa, ta druzyna nie moze byc przeciez SAS.

Mecz z podtekstami dla Antonio McDyessa i jego chorych kolan...

Dobry wystep Blaira spowoduje lawine medialnych spekulacji, dlaczego wzieto w drafcie Hilla... Moze nawet bedzie jakies dementi Pana Walsha?

Spotkania nie obejrze na zywo, ale mam nadzieje, ze uda mi sie zobaczyc powtorke. Analiza bedzie niestety spozniona, o czas ktory niebezpiecznie bedzie sie zblizal do wiecznosci...

09:19, znykajacy
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 grudnia 2009

Moi mili impresjonowicze!

Choć z pewnyn opóźnieniem to jednak szczerze życzę Wam wszystkich refleksyjnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

A już za chwilę, już za momencik meczyk z Miami zacznie się kręcić... Chyba nie będzie Q po Q (gram na wyjeżdzie i dostępność do instrumentatium jest ograniczona), ale jakaś anlizka może się stworzy...

Patrzymy!


Nie zdazylem wczoraj sie popisac wobec czego jestem skazany na pisanie na obczyznie bez polskich znakow i do tego „y” i „z” sa zanienione na klawiaturze... Czuje, ze troche mi to zajmie...

Mecz mnie nie uwiodl... Biorac pod uwage czas doskonale wpisal sie w klimat ciezkiego jedzenia i swiatecznego lenistwa. Obie druzyny meczyly sie w ataku, akcje byl powolne, dlugasne i czesto konczyly sie nieprzygotowanym rzutem... Zasadniczo przez dwie kwarty trwala wymiana ciosow i mecy oscylowal w okolicach remisu. Skutecznosc oscylujaca wokol 40%. I do  tego miko runniki. W 1Q obie druzyny mialy po dwa 8-0 i 7-0. Potem w 3Q MIA sie nieco urwalo na 10 pkt. (w 3Q NYK mieli 29% skutecznosc) i trzymalo dystans do 1.25 do konca spotkania, kiedy zrobilo sie 83-80 dla Heat. Potem QR rzucil za 3 – nie trafil – zebral O’Neal i trafil jumepra na 51 sek do konca. Chandler nie trafil za trzy i bylo wlasciwie po zawodach. MIA to nie jest wielka druzyna a z pewnoscia do ogrania. Szkoda, ze nie udalo sie tego w zaden sposob wykorzystac... Z drugiej strony Wade to jest ktos kto odmienia losy meczu...

Trudno sie cieszyc.

Ale sprobujmy.

David Lee – po raz kolejny kaze mi sie przepraszac. Nie bede jednak tego robil. Ale jego gra w ofensywie robi roznice. Mimo, ze nie byl to jakis rewelacjny wystep to jego czucie pilki na koszu przeciwnika jest godne uwagi. 9-14, 16 zb. 19 pkt. Jeden z najlepszych ambidexow w lidze. Jump shot co raz lepszy. Trudno sobie wyobrazic NYK bez niego...

Danilo Gallinari – meczyl sie przez caly mecz. 8-18, 3-11 za 3, 8 zb. 3 ast. Nie trafial za 3. Irytowal, ale... kombinowal. Wchodzil, schodzil, mieszal. W 4Q to on byl glownym katalizatorem gry w ataku. Wtedy trafil swoje dwie wazne trojki. Wiecie co mi sie w nim podoba? Ze nawet jak nie trafia to nadal niewyruszony rzuca dalej. Albo jest tak pewny siebie... albo tak glupi ze sie w ogole nie zastanawia nad statystykami. Prawde mowiac jest mi obojetne jaka jest przyczyna.

Pluso minusy

Wilson Chandler – gra ciagle swoje pojawiam sie i znikam. Z naciskiem na znikam. Potrafi zadziwic dojrzaloscia jednego zagrania zagrania, zeby potem zniknac na cala kwarte. Dlaczego on nie szuka gry przez caly czas? Dobra ostatnia kwarta. Po za tym malo. 6-11, 2 zb. 1 ast, 2 stl. 15 pkt.

Minusy

Chris Duhon – powrot do normalnosci? 2-6 z gry. 2 zb., 3 ast, 2 stl., 4 TO. Wyglada to bardziej na statystyki JJ a nie pierwszego rozgrywajacgo... Nie udany mecz. Jak wiekszosc w tym sezonie.

Jared Jeffries – pokryc Wade´a nie jest latwo. Dla niego to jednak Mission Impossible. Nie mam o to pretensji. Bo zaangazowania nie sposob mu odmowic. Brakuje umiejetnosci. A to juz nie do konca jego wina. 1-2 z gry, 4 zb. 1 ast, 2 blk. 3 pkt. W plusiko/minusikach – 13. Najgoryej.

 Al Harrington – klopot trwa. 5-20, 0-7 za trzy. 7 zb. 1 ast, 1 stl. 12 pkt. Jak na kogos kto sie mieni glownym zanecaczem dla wolnych agentow Summer 2010 to malo. Jego kolejny slaby wystep kosztowal NYK mecz. Co sie z nim dzieje?

 Larry Hughes – w odwrocie. Barometr druzyny gra malo i slabo. Bez celnego rzutu z gry. 5 zb. 1 ast.? Stal sie nic nie wnoszacym zmiennikiem, ktory wchodzi po to by inni mogli odpoczac. Czy ciagle boli go pachwina? Z drugiej strony nie zbadane sa wyroki rotacji trenera Mike´a...

Jonathan Bender – 1-4, 2 pkt, 1 zb. 3 TO w 9 min. Komentarz zbedny.

17:56, znykajacy
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje