RSS
niedziela, 26 czerwca 2011

Co wiedziałem o nowojorskich draft pickach oddaje poprzednia impresja. W przypadku Josha nie wiedziałem, że istnieje nawet jego dzień – (Jolks Day).

Kiedy emocje już opadły i w ustach pozostał chyba smak niespełnienia popatrzmy bardziej mikroskopowo i na zimno na tych, którzy zostali wskazani paluszkiem Pana Walsha.

Iman Shumpert...

GP

Pts

FG%

2P%

3P%

FT%

Off

Def

TOT

Asts

Stls

Blks

TOs

PFs

31

17.3

40.6

47.4

27.8

80.6

1.7

4.2

5.9

3.5

2.7

0.2

2.3

2.8

W zeszłym sezonie z Georgia Tech Iman– był liderem w punktach, zbiórkach, asystach, przechwytach. Tylko 4 zawodników w historii ACC osiągnęło takie wyniki. Tak przypomnę tylko tym, którzy koszykówką zaczęli się interesować od czasów Wielkiej Trójki w MIA, że wychowankiem tej samej alama mater jest… Stephon Marbury… Już samo to budzi najgorsze skojarzenia.

Pierwsze pytanie to, kim jest Shumpert?

Czy to mega napakowana jedynka, która nie podaje (3,5 ast.) i jak mówią eksperci mająca problemy z kozłowaniem? Mała liczba asyst ma wynikać z tego, że cały atak Georgia Tech szedł przez niego… więc siłą rzeczy koncentrował się bardziej na rzucaniu,  a nie na rozgrywaniu.

Z drugiej strony, co to za dwójka, która nie umie rzucać (40% skuteczności z gry w tym 28% za trzy)?

Ta gra w ataku budzi wątpliwości i jest na chwilę obecną największym znakiem zapytania. Obejrzałem kilkanaście minut rożnych filmików z udziałem Shumperta i powiem szczerze – ten chłopak nie lubi jak ktoś inny ma w swoich rękach piłkę. Raczej zasysa grę w ataku, niż nią zawiaduje i oddając mnóstwo niepotrzebnych rzutów. Iman lubi akcje po koźle i grę w izolacji. Problem polega na tym, ze skuteczność jump shota wacha się na zatrważającym poziomie… 20%. I niestety sytuacja ciągnie się od trzech lat epizodu akademickiego. Nie widać znaczącej poprawy. Jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy? Czy jest w ogóle? Hmmm… Oddajmy głos Panu Walshowi - 

"He shot the ball extremely well. His shot's not broke. Some guys you see, and you can tell right away they can't shoot and they're going to have to learn form. He has good form, he was hitting shots, he can defend very well. Very well. And he's got tremendously long arms, so I really liked him a lot."

Cóż ktoś chyba próbuje nas przekonać, że mała produktywność w ataku jest raczej skutkiem złej selekcji rzutowej niż nieprawidłowej mechaniki. Upraszczając można powiedzieć spory talent, niezłe możliwości, niewielka produktywność… Czyli… para idąca w gwizdek.  Tak czy siak Phil Weber będzie go rzutowo szlifował.

Atletyzm

Zacznijmy od tego wyskoku. Podobno w czasie workoutu narybku w CHI zmasakrował wszystkich. Wyskok z miejsca – 36.5 cala. Wyskok za naskoku (jak mniemam) – 42 cale. Do tego na ławeczce w wyciskaniu 185 funtowego  drążka Shumpert był drugi – notując 18 wyciśnięć. (lepsi byli tylko D. Williams i J. Harper – 19). Taki K. Leonard wyprostował łokcie tylko trzy razy…

Dodatkowo w czasie workoutów już dla NYK, Iman stoczył pojedynek z Jimmerem w czasie którego jak sam mówi sprawił, że Fredette… poczuł się bardzo niekomfortowo…

Zatem dynamizm i siła. Do tego nieprawdopodobny prawie siedmio stopowy rozstaw ramion. To robi wrażenie. W każdym razie antropologicznie. Faktycznie wydaje się, że w większości przypadków będzie miał przewagę wzrostu i zasięgu nad jedynkami i dwójkami przeciwników. Tyle, że z podskoków, leżenia na ławce, czy długości ramion to można zrobić najwyżej karierę w osiedlowej siłce, a nie koniecznie w NBA.

Obrona

Najmocniejsza stroną Imana ma być obrona. Jak sam o sobie mówi wniesie do gry – defensive mindset to the guard spot. Brzmi groźnie. Ale ściskam kciuki, żeby mu się udało. Niektórzy twierdzą, nawet że jest w stanie bronić nawet przeciwko trzem pozycjom. Do tego nieźle przechwytuje – 2.7 stl. i dobrze zbiera – prawie 6 zbiórek w meczu. W defensywie wydaje się stanowić nową jakość.

Przemyślenia

Iman jest z pewnością zawodnikiem o sporym potencjale. Myślę, że miesjce siedemnaste jest z pewnością znacznie zawyżone. Ale z drugiej strony trudno w całym drafcie znaleźć taką kombinację siły i wzrostu na pozycji 1 i 2. Myślę, że będzie musiał się dostosować do faktu, że nie jest liderem NYK. I to STAT i Melo bardzo szybko mu wyklarują. Na parkiecie będzie gra raczej "dwójką" niż jedynką. Ale w parze z Douglasem (nie wiem czy świat jest na to gotowy), mogą się ciekawie zmieniać. Realnie myślę, że ma szansę wygryźć z S5 Landry Fieldsa, który zostałby skazany na wejście z ławki. Parkiet należy do niego.

Josh Harrellson

GP

Pts

FG%

2P%

3P%

FT%

Off

Def

TOT

Asts

Stls

Blks

TOs

PFs

38

7.6

61.1

63.1

20.0

58.9

3.7

5.0

8.7

0.8

0.9

1.5

0.7

2.

Wiecie, kto najbardziej cieszy się z jego wyboru? Lokalni sprzedawcy dżinsowych szortów. Historia miała miejsce jakieś 3 lata temu, kiedy Joshowi ktoś zrobił zdjęcie na campie Kentucky jak paradował w takich gatkach. Zostało mu nadane od tego czasu przezwisko – Jolks – z którego jest bardzo dumny. Jego brat tak się zaangażował w jego karierę, że stworzył nawet Jollks Day, który był hucznie obchodzony 1 marca 2011 r. Amazing.

Swoją przygodę z koszykówką Harrellson (którą zaczął dopiero w 2003 r.) Jolks przeżył w Kentucky pod okiem John Calipari, na którym zrobił tak piorunujące wrażenie, że w swoim juniorskim sezonie zagrał całe 88 minuty.

Potem jednak szczęście się do niego uśmiechnęło. DeMarcus Cousins wybrał drogę kariery NBA, Kanter przyjął trochę za dużo pieniędzy i okazało się, że Kentucky sezon 2010/2011 zaczynają z facetem, który nosi za krótkie majteczki. Obiektywnie patrząc na statystyki dał radę. Jego największe atrybuty tu hustling, umiejętność unikania fauli w obronie, i solidne zbieranie. Do tego - nie udaje kogoś, kim nie jest. Rola role playera bardzo mu odpowiada. W notowaniu draftexpressu na 25 zawodników zaklasyfikowanych jako centrzy... Josh zajął... zaszczytną ostatnią pozycję...

Dobrze, a teraz tak bardziej poważnie.

Zacznijmy od tego, że Josh Harrellson (nie mylić z Woody Harelsonem z White man can't jump) jest biały jak owczarek podhalański, drewniany jak szafa gdańska, wolny jak wóz z kapustą i zwrotny jak tankowiec na mieliźnie. Już teraz się mówi, że to jedne z najmniej atletycznych zawodników całej ligi. Zła praca nóg, brak jakichkolwiek umiejętności gry w ataku, obrona oparta na siłowej przepychance i walce wręcz niż jakimkolwiek zestawie umiejętności czy atletyzmu. Podobno nadal nie umie kozłować. Wolne na poziomie Haywooda… A. Rautins musi się strasznie cieszyć. Wreszcie jest ktoś kto może z nim przegrać.

Naprawdę nie wiem co powodowało Donnie Walshem, żeby zaaplikować NYK taki mebel. I to za 700k USD. Jak można wyciągnąć rękę po zawodnika, który ma miejętności na poziomie Łapety i Hrycaniuka. I nie wiem, czy na pewno.

Mam z Jolksem dwa skojarzenia – Kelvin Love dla ubogich albo David Lee wersja podstawowa.

Przemyśłenia

Zesłanie do D-League byłoby nadal na wyrost. Najlepiej w paczce razem z A. Rautinsem. Jeżeli on dostanie się do NBA – wysyłam w przyszłym roku papiery do draftu… Z drugiej strony dramat NYK na pozycji 5 może spowodować, że będziemy świadkami cudu…

Subiektywna ocena drafu

NYK potrzebują kolejnego Fieldsa. To znaczy zawodnika, który będzie mógł wejść z marszu w grę bez konieczności przechodzenia dwu trzyletniej fazy adaptacyjnej. Na to nie ma czasu na dojrzewanie. Sztab, publiczność i właściciel domagają się gotowych produktów. NYK liczą, że pierwsze półrocze gry Imana będzie tak dobre, że NOH wezmą go w ramach rozliczenia Paula.. Moim zdaniem raczej nie będzie w stanie prowadzić gry NYK, bo prawdę mówiąc trudno go nazwać klasycznym PG.  Z pewnością Shumpert wnosi w obronie nową jakość. Ale na ile ona przełoży się na cały zespół trudno jednoznacznie odpowiedzieć.

Wybór Jolksa traktuję jako niesmaczny żart.

Żałuję, że NYK jednak nie wskazali palcem na Farieda. Spryt, dynamizm, tzw. drive bardzo by się przydał.   Obawy oczywiście budzi jego wzrost i to, że nie będzie w stanie bronić przeciwko "czwórkom". Ale czy Rodman nie był podobny?

Niektórzy żałują Singeltona – podobno najlepszego obrońcy w całym drafcie. Sam już nie wiem. Na papierze dla Singeltona nie bardzo byłoby miejsce w S5, bo w praktyce oznaczałoby to, że… STAT musi grać na centrze piątce na co się nie zanosi. Być może uznano, że Chris nie jest gotowy na granie przez 30 min. i okres wdrożeniowy będzie długi. Z drugiej strony braki na pozycjach 1 i 2 są jednak równie bolesne jak na pozycji 4 i 5.

Jeżeli Shumpert okaże się być strzałem w dziesiątkę niebiosa będą wielbić Pana Walsha. Jeżeli nie… nawet nie poniesie za to żadnej odpowiedzialności…  

01:04, znykajacy
Link Komentarze (21) »
piątek, 24 czerwca 2011

With 17th in 2011 NA the NYK picks... Iman Shumpert...

Hmmm... Trochę dużo było tych gwizdów z widowni... Trochę jakby balon sflaczał. Zaraz, ale to już koniec? Naprawdę wybrano Imana?

Nie powiem, myślalem o nim jako o 2nd draft picku... I tak był mockowany.

Combo guard. Niesamowity obrońca (jakoby). Monstrualny atleta. 6-6. Jakiś chory wyskok. Idealny do krycia Tyreke Evensa...

Podobno nie ma pozycji, z której by nie próbował oddać rzutu. Nawet kryty przez autobus. Nie ma jump shota i jego koszykarkie IQ jest na poziomie debila.  Do tego jeszcze są poważne wątpliwości, co do jego dojrzałości emocjonalnej. Cudnie, co?

Zdaje się, że nasze koszykarskie wierdo - Andy Rautins znowu będzie zagniatał reczniki.  

Popatrzcie. I nie badźmy z góry tak strasznie krytyczni.

 

Był drugi pick kupiony z NOH za 700 -750k. Niejaki Josh Harrellson (pick nr 45th). Skomentuję tę nowa postać koszykarskiej rodziny NBA na razie jednym zdaniem:

"Just like Blake Griffin except for everything"


Wybory w drafcie - Chukwudiebere Maduabum i Ater Majok. Ktoś zdaje się pojechał na safari i w buszu znalazł te stwory... Niesamowita rzecz - scouting.

DAL (via MIN) wzięli mojego cichego faworyta z Kataru - Targuya Ngombo.

Isaiah Thomas w SAC. Cieszę się bo to sympatyczne chłopaczysko.

Były misiak R. Feltonem poszedł do Portland.

03:45, znykajacy
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 13 czerwca 2011

Tak coś czułem, że pewne zdania z przeszłości (a konkretnie NI 346) ugryzą mnie w tę część ciała gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Dziękuję Ci Długi, że nie dałeś zapomnieć…

Tak przyznaję napisałem pewien niefortunny paragraf, który po dzisiejszej nocy przychodzi mi odszczekać psim głosem.

Gratulacje dla Dallas. Marka Cubana (szacunek za to, że dał jako pierwszemu dźwignąć trofeum pierwszemu właścicielowi DAL – Donaldowi Carterowi). No i właściciela CLE (on chyba cieszył się nie mniej niż MC). Wygrała koszykówka. Wygrał sport! Wygrała drużyna. Brawo, brawo, brawo. Sezon 2010/2011 przeszedł do annałów. Amen.

Nie pisałem o PO bo od pewnego momentu rozgrywki straciły dla mnie większy emocjonalny wymiar. Niby patrzyłem, ale tak jakby więcej niż przez szklaną szybkę. W finale do końca nie potrafiłem się zdecydować, kto jest mi bliższy. Z jednej strony jakoś tak nie po polskiemu kibicować Niemcowi z drugiej Bosh jest taki nieapetyczny… I tak pozostałem do końca w historyczno-estetycznym rozdarciu… Cieszę się, że taki Kidd się doczekał. Nie dołączył do tych największych, którym się nie udało… Barkley, Malone czy Stockton.

Ponieważ finał jaki był każdy widział – i morze liter się przelało zaczynając od zapaści Jamesa stymulowanej romansem żony LeBrone'a z Lewisem, afery kaszlowej,  czy bawarskiej wudnerwaffe ja już podaruje sobie pisanie o tym w większych szczegółach.

Przejdźmy szybko na nasze podwórko – Finały a New York Knicks.

Trzy mega gwiazdy wsparte zadaniowcami mogą osiągnąć Finał NBA a… w przyszłości z pewnością dźwigną w górę trofeum O’Briena… Kurs jest prawidłowy i jedynie słuszny. Idea Pavonów i Zidane’ów się sprawdziła. Znowu. Ten trend raczej się utrzyma. I chyba nie ma od niego odwrotu. Nie sądzę, żeby zespół ala DET z 2004 r. mógł i był w stanie wygrać mistrzostwo w najbliższej dekadzie.

Dramat NYK polega na tym, że najlepszy czas STATa, Melo i ktokolwiek nie będzie tym trzecim (raczej Paul (do wszystkich pukających się w głowę powiem spokojnie)) spotka się z prime time’m potwornej trójcy z MIA. Nie widzę na chwilę obecną szansy by przy tym systemie, tym braku umiejętności defensywnych i ławki móc z siedmiomeczowej batalii przewalczyć Heat. To się nie zdarzy w normalnych okolicznościach przyrody. Oczywiście kontuzje, zawieszenia, pobyt w więzieniu, detoks. Ale realnie? Nie widzę, nie słyszę, nie potrafię sobie wyobrazić. Istnieje nawet spiskowa teoria, że Pan Walsh zrezygnował bo zdał sobie z tego ostatecznie sprawę…

Gdzie jest więc miejsce NYK w najbliższym czasie? Czyżby byli skazani na miejsce nr 3 na Wschodzie przez najbliższe 4-5 lat/trząśnięcie kolana Amare (cokolwiek stanie się najpierw)? Bo nie zapominajmy, że jest jeszcze CHI (szkoda, że w NYK nie ma Boozera i Joe Johnsona). I też trochę zależy co się stanie z Dwightem Howardem (klub z nim w składzie z definicji staje się contenderem). Widzę to obiektywnie w czarnych brawach, ale subiektywnie serce wzlata…

Teraz myślę, że wszyscy ściskamy kciuki za nowe CBA. Bo choć tego sezonu mamy już serdecznie dość to z wypiekami czekamy na następny... 

21:53, znykajacy
Link Komentarze (29) »
wtorek, 07 czerwca 2011

Korporacyjne tryby raczyły powoli się obracać… Nie ma czegoś takiego jak kryzys przywództwa… Organizacja trwa. Są czasem tylko krótkotrwale przesilenia z których coś musi się wyłonić. Na razie jest tylko mgła spekulacji. I wyczekiwanie. Na ruch Właściciela. I lock out. Jeżeli on nastąpi to nowego GM bez przydomku „interim” możemy się spodziewać nawet we wrześniu… Nie ma pośpiechu…

Pomoc w wyborze nowego GM-a to ma ponoć być, po za samym draftem 2011, ostatnie zadanie Pana Walsha. Dolan nie ma wielkiego doświadczenia w wybieraniu następców ustępujących GM. Dave Checketts wymyślił Scotta Laydena w 1999 r. Steve Mills, wniósł w posagu Thomsa w 2003 r. A Komisarz Stern wynalazł Pana Walsha.  Mam co do tego pewne wątpliwości skoro dowiadujemy się, że Dolan odrzucił promowane przez Pana Walsha kandydatury Marka Jacksona i Bryana Colangelo… Hmmm…

Stan przejściowy na chwilę obecną wygląda tak… Na górze piramidy siedzi Glen Grunwald próbujący swoje królestwo zalegitymizować i przejść miękko do stanu w którym zostanie formalnie ukoronowany. On raczej nie będzie przyspieszał procesu słuchana kandydatów. Raczej będzie go spowalniał. Jeżeli tylko jest to w jego mocy… Czas gra na jego korzyść… Niestety ciągnie się za nim historia relacji z Thomasem., który dwa razy załatwił mu robotę – raz w TOR a potem w NYK. Teraz Grunwald odżegnuje się od tej znajomości mówiąc, że nie pozostaje w bliskiej relacji z Zeke… Tyle, że Thomas robi mu pocałunek śmierci odwołując się do wspólnych czasów minionych wychwalając go pod niebiosa…

Realnie chętkę na pozycję GMa może mieć też Mark Warkentien. Tyle, że jego kontrakt też za chwilę wygasa…(30 czerwca). Czy zostanie przedłużony? Za nim przemawia jednak niezwykle wpływowa agencja CAA – Creative Artis Agency, której Mark jest klientem. Jak potężna jest to instytucja najlepiej świadczy lista osób, której agencja doradza… Z usług CAA korzysta Melo i… Chris Paul… Dośpiewajcie sobie resztę…

http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Creative_Artists_Agency_clients

Wydaje się, że Mark Warkentien w jakiejś konstelacji pozostanie choćby po to, żeby nęcić CP3…

Człowiekiem, który może okazać się języczkiem u wagi… jest ku zaskoczeniu wielu… Scott O’Neil (dyrektor do spraw sprzedaży – zwany Midasem Manhattanu) , który w czasie przesilenia będzie próbował… umocnić swoją i tak bardzo silną pozycję. Przypomnę, że to właśnie O’Neil i Grunwald spotkali się 3 lipca 2010 z LeBronem… Podobno Scott maczał też paluszki w sprowadzeniu Melo… Do tego to on przekonał do przyjścia do NYK Marka Warkentiena – bez wiedzy i woli Pana Walsha… Prorokuje się, że 41- letni O’Neil będzie… nowym Checektts’em (tym po 1995 r.), człowiekiem stojącym z boku, ale bez zgody, którego nic się zdarzyć nie będzie mogło… Zaangażowania O’Neilla w ruchy kadrowe świadczy o tym, że ze sprzedawcy koszulek staje się ważną figurą, której tak łatwo nie da się zepchnać z szachownicy…  

Zatem na razie mamy taki mały triumwirat. Czy w ramach niego dojdzie do jakiegoś sojuszu – dwóch przeciwko jednemu? O’Neil musiałby kogoś zdradzić.  Być może jakąś role odegra jeszcze John Gabriel? W sojuszu z Warketienem? Trudno powiedzieć… Spekuluję…

A może właśnie w trójkę będą rękami i nogami spychać tych, którzy będą próbowali się przykleić do ucha Właściciela Dolana… Lista potencjalnych osób do wysłuchania jest długa…

Prasa i media donoszą o byłym GM Portland – Kevinie Pritchardzie, były GM NOH Jeffie Bowerze, Allanie Houstonie (choć on chyba sam nie czuje, że jego czas nadszedł – raczej chciałby się ostać), były GM CAVs Danny Ferry, były GM NJN Kiki Vandeweghe. Do tego również reprezetnowany przez CAA – John Calipari. No jest sporo tych kruków… którzy wykłują sobie oczy… żeby się przyżywić… Dodajmy wygłodniałych ptaków…

Obserwuję to z wypiekami na twarzy…


UPDATE: To Allan Houstona już się pozbyli... Będzie GM w... J-League - Erie BayHawks... No dobrze. Niech się uczy... Przy Grunwaldzie, Warketienie to Allanek był jak chłopczyk w krótkich spodekach...

22:15, znykajacy
Link Komentarze (8) »
piątek, 03 czerwca 2011

 

Donnie Walsh przestał być GM NYK... (formalnie od 30 czerwca)

Człowiek przez, którego i dla którego powstały impresje - opuścił posterunek...

Pan Walsh powiedział, że po prostu czuje się za stary… i nie był gotowy na podpisanie wieloletniej umowy (umowy 2+). To nie jest jego odejście tylko porozumienie stron. Cokolwiek było między nim a Właścicielem nie ujrzy światła dziennego. Pan Walsh wypowiadał się o swoim pracodawcy i organizacji w samych superlatywach.  Prawdziwy old school.

Jak było naprawdę? Trudno spekulować. Właściciel Dolan nie jest najłatwiejszym partnerem…

Myślę o ostatecznie poszło o podział wpływów, ustalenie wzajemnych granic kompetencji. Pan Walsh nie chciał stać się figurantem i sygnatariuszem decyzji, które nie zapadają w jego gabinecie.

Podobno nowy kontrakt zakładał 40% obniżkę płacy a Właściciel nie chciał dać pełnej zgody na wybór kolejnego GM a tych zaproponowanych skreślił… (m. in. Colangelo i Marka Jacksona).

Od lipca przejściowym GM będzie Glen Grunwald. Być może nawet z szansą na pozostanie na stolcu na stałe. Pozostali kandydaci? Mark Warkentien- coś cicho się o nim zrobiło? John Calipari- jako człowiek łączący pozycje GM i trenera? Mike D’Antoni – podobno z pewnymi szansami. Kevin Prtichard, Danny Ferry, Kiki Vandeweghe? Z pieczar zapomnienia wychodzą różne stwory… Lista jest długa i w części pewnie zupełnie nieprawdziwa…

Isiah Thomas – nie wraca. Nie ma takiej możliwości…

Pan Walsh zostanie w NYK na stanowisku konsultanta, ale to raczej tytuł niż realny wpływ na cokolwiek. O jego losie zdecyduje ostatecznie pewnie nowy GM. Choć ja bym nie rezygnował z takiego consigliere…

Zaryzykuję twierdzenie, że Trener Mike też już nie wróci…

Panie Walsh...

Będzie mi Pana bardzo brakowało...

Posłuchajcie pewnie ostatniego takiego wywiadu Pana Walsha...

http://espn.go.com/espnradio/player?rd=1#/podcenter/?id=6623127&autoplay=1&callsign=WEPNAM

Co dalej nasza Redakcjo?

22:33, znykajacy
Link Komentarze (16) »

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje