RSS
wtorek, 25 września 2012

Nowy sezon. Nowe otwarcie. Wizualne. Monetarne.

Dzięki naszemu serdecznemu Przyjacielowi Redakcji - hatamoto77 (któremu dedykuję tę impresję, życząc powrotu do pełnego zdrowia) wypływamy łódeczką (która wygląda jak zwaliste sanie) na bezkresy wód okołomanhattańskich...

Melo wskazuje palcem na słońce (zachodzące?). STAT wspiera się na pagaju (lasce) i podąża wzrokiem za uniesionym ramieniem Anthony’ego... Dokąd płynie ta łupina? Ku zatraceniu (oby?). Argonauci koszykówki. Marzyciele wbrew nadziei. Pozorny spokój. Leniwie rozlane kolory. Uśpienie. To nie może mieć happy endu. To byłoby zbyt okrutne. To musi być dramat w trzech aktach. Ten pierwszy zatytułowany sezon 2012/2013.

(W pierwotnej wersji na to wszystko płynął z pełną mocą galeon pod żaglem uszytym wprost z koszulki DET z nr 11. Doszliśmy jednak wspólnie do wniosku, że stefan mógłby tego nie znieść, więc chwilowo schowaliśmy prowokację na bardziej odpowiedni moment...)

Wojtek dzięki za anielską wręcz cierpliwość, Max za wsparcie edytorsko logistyczne! Wrocław górą.

Powiem od razu, że przygotowujemy dodatkowe atrakcje w tym sezonie, tak by każdy mógł zabrać część impresji do domu...

Szczegóły wkrótce.

17:51, znykajacy
Link Komentarze (19) »
piątek, 21 września 2012

Nowy sezon zbliża się do nas wielkimi krokami. Pierwsze przetarcie na otwarcie już za małe trzy tygodnie. Zapinajcie pasy. Za chwilę odlatujemy?

No właśnie. Tylko... gdzie jest pilot?

Waham się. Mam wrażenie, że w NI jest ostatnio za mało JMW Turnera, a za dużo Caravaggia. Oczy zbyt szeroko otwarte, zamiast lekko zmrużonych. Zamiast mgiełki, pełne odwzorowanie. Zamiast maźnięcia, fotografia. To męczy.

Wiem, że to będzie trudny sezon dla NI, bo po pierwsze NYK są w stanie wykręcić jakieś 53-56 zwycięstw, co samo w sobie napawa mnie niesmakiem i frustracją. Po drugie nasza galeria postaci dziwnych i zupełnie nieludzkich skurczyła się do poziomu pojedynczych osobników. Tego już się nie da nazwać menażerią. Teraz to się nazywa grupa contenderów. Ciężko się przestawić.

Stąd moje wahanie. W którą stronę pofrunąć. Lot może być koszący, a  wywinięcie beczki zbyt trudne.

Cała nadzieja na ten sezon to jakaś katastrofa w PO. La grande finale. Wisienka na zakalcu.

I w tym miejscu zwracam się do Ciebie drogi czytelniku – czego oczekujesz od NI? Czego chciałbyś więcej? Mniej? Co Cię wkurza? Co (jeszcze cieszy)? Poratuj swoim zdaniem.

Redakcja czeka na Twoją opinię. To taki moment kiedy możesz powiedzieć coś naprawdę od siebie.

16:24, znykajacy
Link Komentarze (16) »
sobota, 08 września 2012

Rzadko w ciągu ostatniego roku, od kiedy Pan Walsh ustąpił z szacownej roli GM NYK, mieliśmy szansę stąpać po miękkich ushakach, wdychać dym palonego cygara czy czuć zapach torfowej whisky zza wpół przymkniętych drzwi gabinetów, tych którzy dzierżą władzę.

Glen Grunwald jest inny niż jego poprzednik. Tajemniczy. Nieufny. Pracujący gdzieś w zaciszu swojej piramidy. Ciągle onieśmielony blaskiem wymierzonych w niego kamer. Trudno nazwać go zwierzęciem mediów... Mówi niewiele i bez swady, ujawnia się tylko w dni bardzo odświętne i rzadko kiedy realnie wnosi coś do dość oczywistych faktów. Boleję nad tym, że właściwie nic nie wiadomo, co w jądrze organizacji piszczy i się w nim przemyka. A walka na korytarzach korporacji jest przecież nie mniej ciekawa od tej toczonej na parkietach. Bo mroki gabinetów kryją różne brzydkie tajemnice. Czasem drzwi jednak zaskrzypią…

Dlatego dostałem niezdrowych wypieków i delikatnie zadrżało mi serce na wieść o tym, że faworyt, delfin wręcz i wielka wchodząca gwiazda organizacji na przyszłość - Scott O’Neill zrezygnował z funkcji Prezesa MSG. Informacja nie mniej sensacyjna od tej, że Jagiełło wziął ślub w Sanoku.

W Nowojorskiej Impresji 407, która była rok temu (to pokazuje jak mało wiadomości przedostaje się do świata zwykłych śmiertelników) napisałem o O’Neillu.

„Człowiekiem, który może okazać się języczkiem u wagi… jest ku zaskoczeniu wielu… Scott O’Neill (dyrektor do spraw sprzedaży – zwany Midasem Manhattanu) , który w czasie przesilenia będzie próbował… umocnić swoją i tak bardzo silną pozycję. Przypomnę, że to właśnie O’Neil i Grunwald spotkali się 3 lipca 2010 z LeBronem… Podobno Scott maczał też paluszki w sprowadzeniu Melo… Do tego to on przekonał do przyjścia do NYK Marka Warkentiena – bez wiedzy i woli Pana Walsha… Prorokuje się, że 41- letni O’Neil będzie… nowym Checektts’em (tym po 1995 r.), człowiekiem stojącym z boku, ale bez zgody, którego nic się zdarzyć nie będzie mogło… Zaangażowania O’Neilla w ruchy kadrowe świadczy o tym, że ze sprzedawcy koszulek staje się ważną figurą, której tak łatwo nie da się zepchnąć z szachownicy…” 

Prawie cztery lata ciężkiej pracy w NYK, wdrapywania się po szczeblach  i nagle taki zaskakujący koniec? Jak to?

W prasie trochę spekulacji na ten temat.

O’Neill który odpowiadał za to, żeby NYK byli dojną krową znoszącą złote jajka miał podobno w gronie decydenckim odwagę wyrazić swoje niezadowolenie i dezaprobatę z faktu, że NYK nie wyrównali oferty HOU za Lina... W NYK każdy kto ma inne zdanie niż Właściciel podpisuje na siebie wyrok. Czyżby O’Neill o tym nie wiedział? Zapomniał? Dziwne.

Ale ploteczki głoszą też, że Scott O’Neill ma po prostu apetyt większy niż Gargantua i ambicje szersze niż biodra Kim Kardashian. NYK stali się za mali, przestali być wyzwaniem. O’Neill ma celować w być zastępcą Adama Silvera, kiedy do krainy wiecznych łowów przejdzie jego wysokość Komisarz David Stern.

Ciekawe jak to odejście przełoży się na pieniądze? O’Neill był rzeczywiście nadzwyczaj sprawnym menażerem. Doprowadził przecież do podpisania umowy z koncernem Coke, szybko zareagował na relacje Chińczycy- Volvo- Lin i wyciągnął z tego parę okrągłych zer. A tu jeszcze w okolicy wyrósł czarno biały rywal walczący o tę samą grupę docelową i ten sam sprzedany popcorn…

NYK już szukają następcy… Choć O’Neilla trudno będzie go zastąpić. Czekamy na kolejne uchylenie drzwi.

A może jakaś kobieta?

Wracając do Pana Walsha, ten stary nowojorski nosorożec udzielił krótkiego wywiadu, w którym skomentował nowy krajobraz NYC. Walsh w ciepłych słowach wypowiedział się o BKN. To wspaniała drużyna. Ekscytująca. Tak jak cała rywalizacja. Potem z wielką klasą tak dla siebie charakterystyczną wypowiedział się o NYK. Przytoczę w oryginale.

“I like the Knicks’ roster,”. “Glen [Grunwald] has really done a good job. Getting Chandler was a great move. And I don’t buy any of that ‘Carmelo and Amar’e can’t play together’ talk. They’re two terrific players. All you do is, ‘Hey, two good players. Play together.’They will"

Gładkie słowa. Szczere? Wątpię. I bez znaczenia. Tak długo jak IND będzie oczko wyżej.

IND (4) – NYK (5) w pierwszej rundzie PO? R. Miller – gratulacje z powodu Hall o Fame na mikrofonie. Jestem za. W załączeniu speech Reggiego.

Przyznał się. Wreszcie. W 1995 r. faulował G. Anthony'ego. Ale to każdy szanujący się obserwator NYK wie od lat.


PS. Moim zdaniem nowe stroje NYK są straszne. Straciły cały swój charakter. Lubiłem te paski z boku. Teraz wyglądają jak T-shirty z kalkomanią...

23:12, znykajacy
Link Komentarze (24) »

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje