RSS
sobota, 31 października 2009

Ależ emocje. Ależ dreszczowiec. To była dłuuuuuuuga przegrana noc.

Plusy

Hmmmm... Trudno jednoznacznie wskazać. Na pewno to, że udało się odrobić 21 punktową stratę i wrócić do gry w czwartej kwarcie. Knicksi mieli szczęście, że grali z Bobcats. Z markową drużyną odrobienie takiej różnicy nie byłoby możliwe. Trzeba powiedzieć, że kibice Rysiów byli po 3Q w niebie, żeby w końcówce znaleźć się prawie w piekle. Bobcats są równie źli jak Knicks. Brawa za dramaturgię – mimo, że nie była do końca zamierzona. Ale ten motyw 3 czy 4 akcji niemal pod rząd kiedy Bobcats chcieli kończyć alley-oopami – bezcenny.

Jared Jeffries – nie sądziłem, że kiedyś JJ znajdzie się nad kreską. Budowana przez Dana D’Antoniego pewność siebie Jareda zaczyna (o zgrozo!) przynosić efekty. Jeffries nie boi się rzucać... i trafia... W sumie to w kluczowym momencie jego trójki zniwelowały wynik. Nie mnie jednaj JJ – I am watching you, bo tak jakoś Ci nie ufam i tak jakoś Cię nie lubię. W obronie niestety dawał się mówiąc kolokwialnie robić.

David Lee – za to, że zrobił swoje. 18 zbiórek.

Minusy

Brak lidera w końcówkach. Nie wiadomo kto ponosi odpowiedzialność za zdobywanie punktów w crunch time. Gallinari robił za Sebastiana Janikowskiego. Nie jest w grze a potem ma wejść i zrobić akcję dającą zwycięstwo. Trochę to dziwne. To tak jakby przed rzutem karnym w piłce nożnej wprowadzać zawodnika na boisko, żeby go strzelił. Konsekwencja braku lidera jest taka, że gdy pojawia się szansa na zwycięstwo przez idiotyczne błędy się ją zaprzepaszcza (strata Duhona). Przypomnę, że w zeszłym sezonie Knicksi przegrali 18 spotkań różnicą pięciu lub mniej punktów.

Nie rozumiem na czym ma polegać rotacja z Miliciciem i Douglasem. Wchodzą już w pierwszej kwarcie. Grają kilka minut i... wracają na ławkę na cały mecz. Knicksi de facto grają siódemką. O co chodzi Trenerze D?

Ponad połowę punktów Bobcats zdobyli z trumny, do tego mieli 36 rzutów wolnych. Dziura w środku jest niezasypywalna. Jeszcze raz okazuje się, że taktyka na Knicks jest prymitywna jak konstrukcja cepa. Jechać ich przez środek, sadzać na ławce dużych za faule i zdobywać punkty wiadrami... Knicksi nie mają na to antidotum.

Skuteczność znowu poniżej 40%. Pierwsze dwie kwarty tragiczne. Potem szło do góry, ale indolencja strzelecka zaczyna robić się przysłowiowa. Ciągle nie panikuję.

Nate Robinson – niby szarpał, niby rwał się. Ale to jest gracz nieprzewidywalny. Shot selection zły. Nie panuje nad emocjami. Gra go ponosi. Nie potrafi oddać piłki, daje się łapać na offesny. I nie trafi za trzy (2-9).

Chris Duhon – dla mnie tragedia. Nie umie rzucać a się do tego bierze. Mnóstwo strat, złych podań. Aż 55 minut. Ok, żeby być sprawiedliwym – było kilka ładnych asyst i p&r z Lee.

Al Harrington – ja zwykle znikający (nomen omen) w czwartej kwarcie. Lider malowany. Nie można na niego liczyć. 7-20? Nędza.


Dziś pierwszy back-to-back game.

Philadelphia

Pytanie jest jedno – jak powstrzymać silne trio – Tadusza Młodego, Eltona Markę i Samuela Dalamberta. Odpowiem – nie da się. Patrzcie też na Willamsa- będzie krzywdził. Ciekaw jestem jak fizycznie i psychicznie wytrzymają Knicksi dzisjeszy mecz po wczorajszych overtime’ach. Myślę, że porażka jest nieunikniona. W MSG będzie dziś donośne buczenie.

 


Super, że kilku z Was było w nocy na impresjach. Od razu łatwiej się pisze i ogląda. Dzięki.

Rozumiem, że nadal wspieramy się w streamach...


 

UPDATE

Znowu wlelki Big C.

14:17, znykajacy
Link Komentarze (14) »

1Q

Pierwsza piątka bez zmian. Wchodzą. Al pokazuje palcem na Boga. JJ przegrany tip off. To już drugi w tym sezonie. Będę mu to liczył. Trójka, strata Knicks i dwa punkty po kontrze. 5-0 Ryśki. Lee mnie nie słucha – jump shot - cegła. Al - cegła. Bricker-brokers w natarciu. Asysta Duhona do Lee pierwsze dwa pkt. z gry. Ładna akcja. Koty grają lustrzaną koszykówkę. Tylko, że trójki im wchodzą. Teraz znowu festiwal murarski. Mam fajnego streama. Grają jakby w wodzie... Wszystko widzę w zwolnionym tempie. Może to trwać do piątej. Gallo, Milicic, Nate na boisku. Ryśki na razie nie fajne chłopaki. Niszczą. 23-10. Na twarzach Knicksów jakaś rezygnacja. Z gry... 3-15... 20%. 3.30 min. do końca 1Q. Chandler 2 plus 1. Nie ma obrony. Darko jakiś rozpaczliwy niecelny hak. Douglas na parkiecie. Ryśki wjeżdzają na kosz. Wyfauluja nas jeszcze do połowy. Gallo strata. Bobcats mają w pierwszej kwarcie już połowę tego co w całym meczu z SAS. Gallo kolejna strata – fatalne podanie. Festiwal błędów po obu stronach. Tego się nie da oglądać. 32-13. Trener D wygląda tak jakby miał zacząć płakać... 4-20 z gry...

2Q

Bobcatsy cały czas to samo. Wjazdy na kosz. Knicsi też to samo. Faul za faulem. Duhon zaczął grać za trzy. Nie łudźcie się - nie trafił. Ależ teraz Lee dwa razy zaczapowany. Chaos. Jakbym oglądał NCAA. Robinson złapał jakiegoś Kota na offensie. 35-17 – na 8 min. do końca 2Q. Pressing Bobcats. Majkelek na trybunach. Lee dwa punkty po kontrze  - asysta Nate. Ładna akcja. Znowu brak obrony w paincie i łatwe punkty Bobcats – lay up. Al celny jump shot. Chandler ładnie zostawił za sobą obrońcę – 2 punkty po wjeździe. Ooooo Gallo już trzy faule. Można odpocząć, co? Kolejna strata Robinsona. Teraz trzy trójki niecelne po rząd. 47-26 na 3 min. do końca 2Q. Knicsi nie umieją poradzić sobie z fastbreakami. Piłka w ogóle nie chodzi. Sytuacyjny lay-up Ala. Jeszcze raz Al – spin move. Znowu gra błędów po obu stronach. JJ za trzy!!! Nie ma odpowiedzi na harce Wallace’a. Al bierze ciężar gry na siebie. Szkoda, że ten go przerasta. Duhon akcja za 3 pkt. Koniec 2Q. 37-51 dla Kotów. Knicksi odkuli 5 oczek w tej kwarcie. 13-42 z gry – 31%. Bobcats – 6-36 – 44%.

3Q

Al rzut o tablicę - 2 pkt. Robinson wjazd - 2 pkt. Nate naciskał i jeszcze strata Kociaków. 10 pkt. różnicy. Delikatna kompromitacja Chandlera – trójka z boku odbiła się od rogu tablicy. Ładnie Felton wybił piłkę na aut ładując ją z całej siły w Lee ala Pippen. Cegła Chandlera. Teraz Bobcaty chcą wygrać mecz alley-oopami. Ciekawa koncepcja. Dosyć nieskuteczna. Tyson Chandler chyba ciągle gra w Knicks, w każdym razie na to wygląda. Zbiórka w ofensywie Chandlera z faulem. Chaos, piłka w parterze Nate podanie i paczka Harringtona. Efektownie i wreszcie z jakimś zębem w obronie. 57-47 na 6 min. do końca 3Q. Od kiedy Chandler ma takie tatoo na szyi? Duhon – Lee i... wsad! Ależ beztroska jest ta koszykówka w wykonaniu obu zespołów. Brak jakiekolwiek myśli przewodniej. Rzucanie i bieganie. A właściwie miotanie się i pudłowanie. 65-49 na 3 min. do końca 3Q la Bobcats. Gallo śrubuje dziś rekord strat. Wreszcie trafił za 3. I Robinson za 3. 69-55 dla Bobcats. 20-62 z gry – 32%.

4Q

Trójka Gallo. Gra obronna w paincie zabija. Nate za 3 – airball. Teraz trafił. Widać, że jedyną receptą na złapanie wyniku są trójki. Brawo Trenerze D. Znowu błędy po obu stronach. Nie do oglądania. Tyson Chandler się wyfaulował. Jednego Knicksa  (sic!) mniej. To co grają Bobcats to też jest dramat. Larry Brown powinien pomyśleć o emeryturze i zabawianiu wnuków. 75-66 na 7 min. przed końcem. Duhon dwa punkty po wjeździe. Powrót do gry? Straciłem streama... Ok. Teraz ja wracam do gry. Gallo trzy. JJ tez trójka. Egzekutor nam się znalazł psia krew!. 4 min. i... 2 pkt różnicy. 78-76... Jeffiries i Gallo po 5 fauli. JJ znowu za trzy i… remis po 80!!! Piłka dla Knicks ale Chanlder robi faul w ataku. W odpowiedzi Felton jump shot. 82-80. – 2.37 do końca meczu. Lee wejście i remis – po 82. Jeffries za 3 nie trafił. Cudów nie ma. Ale Ryśki nie trafiają. Nadal remis. 1.27 do końca. Czas. Piłka dla Knicks. Crunch time. Chandler wjazd nie trafia, ale zbiera podanie do Duhona - za trzy – kikra. Bobcats – Radmanovic – za trzy airball. Knicks mają piłkę. Wchodzi Gallo pump fake za trzy... Pudlo. Dogrywka.

OT 1

Jeffries nie trafił łatwego lay-upu. Harrington airball za 3. Na szczęście Bobcats jeszcze bardziej kuriozalni. Ciągle po 82. Nate za 2. 84-82. Ryśki tracą piłkę. Dwie minuty i time out. Strata Bobcats. Strata Kincks. 1.30 min. Diaw po 84. Chandler pudlo, ale dobija król layupów Lee. 86-84. Bobcats za 3, pudło, ale zbierają. Felton wjazd na kosz i remis. 30 sekund do końca. Czas. Piłka Knicks. Rzucić i obronić. Harrington faulowany przez Radmanovcia. Dwa rzuty. Trafiony pierwszy. Trafiony drugi. Time out Bobcats. Majkel zasępiony. 18 sekund do końca. 88-86 Knicks. Bobcats szybko z dwa. Nie za szybko? Remis. 13 sekund do końca. Wszystko w rękach Knicks. Kamery na Alusiu. Czyżby wywoływany do odpowiedzialności za ostatni rzut? Ależ było blisko straty. Na szczęscie aut. I... strata Duhona. 2.9 sek. Do końca. Diaw wybił mu piłkę. Diaw – rzut... nie ma. Drugi overtime.

OT 2

Diaw za 2 – odpowiedz Nate’a. Po 90. Radmanivic airball za 3. Czubek Nate wjazd i offens. Czy nikt nie może powstrzymać tego jeźdzca bez głowy? Ależ Wallace przestrzelił. Teraz, co akcja to on się kładzie na parkiecie. Al – pudlo po spin movie. Faul Chandlera na Wallacie. 2 rzuty. Jeden niecelny. Drugi zasiadł. 91-90 – 2.50 do końca. Znowu faul na Wallacie. Czas dla Rysiów. Robinson wjazd – 2 pkt. W odpowiedzi Augustin za 3. 94-92 dla Bobcats. Lay up Harringtona. Remis po 94. Znowu ten Felton – lay-up 96-94. Nietrafiona trójka Harringtona. Graham trafia i na 34 sekundy 4 pkt. przewagi Bobcats. Time out Knicks. Gallo za dwa. Dyskusyjny faul Chandlera. Trener Mike się piekli. Dwa rzuty osobiste wykorzystane. 25 sek do końca. Gallo kryty, robi zwód... Za dwa. Jest. 100-98. Szybki faul. Augustin dwa niecelne wolne!!! Piłka dla Knicks – 14 sekund do końca. Kamera na Gallo. Lay-up Duhona. Remis. Bobcats nie mają już czasów. Augustin drive. Faul Harringtona. Protestuje choć faul chyba ewidentny. 2.5 sek do końca. Augustin rehabilituje się trafiając oba wolne. Knicks też już nie mają czasów... W 2.5 sek. nie dało się wiele zrobić. Airball Gallo z połowy boiska. Koniec. Szkoda. Były emocje. Analiza będzie jutro.

00:43, znykajacy
Link Komentarze (11) »
piątek, 30 października 2009

Muszę powiedzieć, że nie potrafię nic napisać przed dzisiejszym meczem poza tym, że jest to z pewnością spotkanie z podtekstami. Z jednej strony Larry Brown, Tyson Chandler (nie tacy dawni trener i zawodnik Knicks) z drugiej strony Boris Diaw, który przepoczwarzenie z nieznanego zawodnika w zawodnika przeżył za kadencji Trenera D w Phoenix (za co dostał nagrodę MIP w 2006) oraz Bell, którego D’Antoni wręcz uwielbia. Nie potrafię powiedzieć nic o Bobcat – prawdę mówiąc -  być może narażę się może niektórym fanatycznym czytelnikom – ale potrzebuję kilku minut, żeby powiedzieć jaka jest różnica między NOH, OKL i CHA.

Prawda jest taka, że jeżeli NYK nie pokonają dziś Dzikich Kotów to trudno powiedzieć kogo są w stanie zwyciężyć... Wiem, że przesadzam, ale świat oparty jest dziś na przesadzie. Bobcats mają coś do udowodnienia własnej publiczności po zdobyciu 59 pkt. w pierwszym meczu sezonu.  Zapowiada się piękna strzelanka i radosna koszykówka.

Mam nadzieję, że będę w stanie obejrzeć mecz live, żeby pośpieszyć z nocną kwarcianą impresją.

Jeszcze raz apel o podzielenie się livestreamem do tych, którzy coś trafią.

15:24, znykajacy
Link Komentarze (8) »
czwartek, 29 października 2009

 

Statystycznie oba zespoły zagrały bardzo podobnie – zbiórki, asysty, faule, przechwyty, bloki, straty. Odchylenia są w granicach błędu statystycznego. Po trzech zawodników w obu drużynach przekroczyło 20 pkt. (Gallo w naszym konkursie zaliczył pierwszy występ). Dlaczego zatem taki wynik?

Jedna zasadnicza różnica. % rzutów z gry. 37% do prawie 57%. Prawie 20% na korzyść Heat. I tu jest pies pogrzebany. Nie da się wygrywać rzucając tak słabo. Pytanie – czy obrona Heat była tak mocna, że zawodnicy Knicks oddawali rzuty pod presją, czy dokonywali złych wyborów rzutowych czy po prostu nie wpadało. Pewnie wszystko po trochu. Ale patrząc na rwącą się transmisję powód tak niskiego FG sprowadza się do tego, że po prostu nie wpadało. Strategia 7SOL opiera się do oddawaniu rzutów z otwartych pozycji. I tę strategię gracze starają się zrealizować. Tyle, że… nie trafiają. A jak nie ma celny rzutów to nie można marzyć o zwycięstwie. Czy to oznacza, że nie ma się czym przejmować – bo nie da się przez dłuższy czas grać na tak niskim poziomie? Zobaczmy jeszcze kilka gier i gdyby nie było lepiej zaczniemy się martwić. Na razie apeluję o spokój.

Plusy

Gallo – 7-14 z gry w tym 7-13 za trzy. Niezła skuteczność. Do tego 6 zbiórek, brak straty. Początek miał co prawda koszmarny, ale potem było już dużo lepiej. Szkoda, że z punktu widzenia wyniku spotkania jego rzuty nie miały już żadnego znaczenia. Z drugiej strony czy gra Danilo ma się sprowadzać jedynie do rzucania za 3? Mam wrażenie, że Gallo ma coś więcej do zaoferowania niż rzuty z dystansu. Wydaje się, że wachlarz jego możliwości ofensywnych jest szerszy. Pytanie czy Gallo sam redukuje świadomie swój arsenał w ataku, czy ma takie odgórne zalecenia.

Milicic – wejście smoka. Hak, dobra obrona, hak. Ten chłopak jest naprawdę wielki. I kiedy podniesie ręce na pierwsze rzędy widzów pada cień. Oczywiście nigdy nie będzie Shaqiem czy Howardem. Nie ta konstrukcja fizyczna. Ale ten ogromny strach na wróble jakim jest Darko w defensywie robi różnicę (w plusikach/minusikach +3 - najwięcej z całej drużyny). I potrafi przytomnie podać (3 asysty).  Powinien dostawać więcej minut. Na koniec rąbnął o parkiet lewym kolanem i na chwilę obecna jego status jest day-to-day. Czy zagra z Charlotte dowiemy się dziś.

Minusy

Ten zespół nie ma guardów. Jeden jest przeciętny, drugi ma nierówno pod sufitem, a trzeci jest tylko pierwszoroczniakiem, któremu zawieszono poprzeczkę na poziomie rekordu świata Bubki. To radosne trio wylegitymowało się 2 na 19 rzutów z gry!!! I to przez ich fatalną grę w ataku mecz został przegrany... Nie zrozumiałem szybkiej zmiany Duhona na Douglasa w pierwszej kwarcie – który ostatecznie zagrał… 6 minut. O co chodzi Trenerze?

Gdzie jest ta intensywna defensywa, pełna pasji, zaciśniętych szczęk i ust? Nie było jej od 20 minuty. 57% z gry Miami nie wystawia najlepszej cenzurki drużynie. Nie trafialiśmy i nie potrafiliśmy zatrzymać ich rzutów - mówi Trener Mike. Bez obrony przez całe spotkanie nic się nie wygra. Zaskoczenie na minus. Liczyłem na więcej

Będę powtarzał do znudzenia. Dziura w środku – O’Neal (który też nie jest typem giganta) zdemolował Lee. David nie był w stanie się przed nim obronić.

09:16, znykajacy
Link Komentarze (7) »

Ależ timing. Złapałem się na ostatnie - Thank you -Hardawaya. Dziękujemy za lata wzruszeń Tim i słynny cross dribble. A teraz już grajmy. Widzę, że będzie nas w przerwach prześladował DH kładący cegły w RPA. Ciekawe, czy to fundamenty pod stadiony?

Q1

I co QR – ładniutki. 255 funciaków. I pierwsza piąteczka. Tomek1267 ma racje może być szybko. Ciekawe jak NYK będzie potrafił na to odpowiedzieć. Tip –off. Do annałów, almanaków i graczy w milionerach – pierwsze punkty w sezonie 2009/2010 dla NYK zdobywa… Chandlerek ładnym jump shotem. Teraz Lee sprawdza swojego. No to jeszcze trzeba pracować. Oj O’Neal będzie męczył. Al ostry wjazd i dwa punkty. Lee zapomniał, że nie opuszcza się piłeczki jak się jest dużym chłopcem i Beasley mu o tym boleśnie przypomniał. Sporna. Piłka dla Heat. Lee One Man Scoring Machine. Al – akcja z faulem. Lee jump shot, jeszcze paczka Ala – i 16-13 dla Knicks. Lee ćwiczony bezlitośnie przez O’Neala. Dwa faule i siadano. Darko – hak! Wow!!! I ładna akcja w defensywie. I kolejny pół hak. Ależ wszedł w grę nasz Milicic! Duhon – pierwszy… airball. Gallo matko jaka cegła za trzy… Douglas za Duhona. Szybko. Wade akcja za 3 pkt – faul JJ. Dwayne na razie cichutki. To się nie często zdarza. Douglas faul na Cooku przy rzucie za trzy – trzy rzuty. Cook ugotował wszystkie. Gallo już na decoyu czeka… Douglas dał się zlapać na ofensa. 8 fauli NYK w 1Q. Danillo trzecia nietrafiona trójka – 11 niecelnych rzutów Knicsów z rzędu. No trafił 4 trójkę. 27-23 dla Heat po 1Q.

Q2

Blackout… Dzięki tomkowi1267 jestem z powrotem…

35-29 na siedem minut do końca Q2. Al za 3. Knicksi mimo katastrofy w ataku trzymają się. Duhon za trzy. Lee dobitka. 39-37 Miami. Trójka Gallo. Znowu blackout. Po 44-44. Więcej słyszę niż widzę. Kupa opowiadania o Hardaway’u jego dawnych kumpli- Mullina, Richmonda. Tnie się cała relacja. Przeskakuję ze streamu do streamu. Oglądam po dwa razy to samo. Koniec 2Q – 47-56 dla Miami. 36% skuteczność. Heat 14-17… w 2Q. W sumie 55%. Niedobrze. Lee 15 pkt. 6 zbiórek. Może będzie lepiej dalej.

Q3

Duhon też ma jakieś niesamowite wyobrażenie o swoim rzucie za trzy… Na razie jednak jedynie 1-4. Chandler tez koszmarnie. 64-51 dla Heat na 9.41 do końca. Relacja nadal się rwie. Niewiele przyjemności z płynnego oglądania. QR złapał Al na offensie. Heat dochodzą już do 60% z gry. QR za trzy… i 71-53 dla Miami. Wade nieprzekonywujący. Ale mała to pociecha. Wywołałem Wade’a do tablicy - steal i dwa punkty. Już 22 pkt przewagi. Weź time out Mike. 6 pkt w ciągu 5 minut 3Q. Mecz odjechał… Ależ podanie Haslema do Wade przez całe boisko. Touch down. Gwóźdź do trumny. 30 punktów różnicy. Pięciu graczy Heat ma już double digits numbers. Mike wściekły rozkłada ręce… Gallo za 3 na osłodę końca 3Q.

4Q

Gallo jeszcze raz 3. Miami wyciąga z ławki, co raz mniej znane mi twarze. Chandler 2 rzuty osobiste i Danilo raz jeszcze za 3 Danillo 5-10 za trzy.. Zrobił się 8-0 run. Czas dla Heat mimo, że mają 22 pkt przewagi. I jeszcze jedna szósta trójka Gallo. Oj Milicic leży na parkiecie. Trzyma się za kolano… Wstał… Ok. Beasley dwie akcje i 98-73. Lee dobitka po niecelnym rzucie Gallo. Dwa rzuty Wade’a. 102-79. Beasely ma przed sobą niezła karierę… Gallo siódma trójka. 107-86 na trzy minuty przed końcem.I Hill dostał szansę. I Landry. 115-93… KONIEC!

01:53, znykajacy
Link Komentarze (3) »
środa, 28 października 2009

***** PRZYPOMINAM O KONKURSIE ZZZ (impresja 65) *****

OSTATNIE ZGŁOSZENIA PRZYJMUJMY DZIŚ DO 23.59

 


 

Zaczynamy. Otwarcie sezonu w Miami.

Nie będę pisał jakiś wielostronicowych zajawek o czekających nas spotkaniach. Po pierwsze oznaczałoby to, że muszę niezwykle dokładnie analizować, co dzieje się w szatni przeciwników a tym interesuję się jedynie na pewnym poziomie ogólności.  Po drugie solidna analiza wymaga wielogodzinnej pracy, na co prawdę mówiąc nie mam szczególnej ochoty. Jeżeli ktoś czuje niedosyt odsyłam do stron zawierających takie zapowiadanki. Koncentruję się na grze Knicsów a przeciwnicy są tylko tłem (co prawda niezbędnym) dla opisu ich występów. Niemniej jednak będę starał się w miarę możliwości przed meczem zadawać jakieś intrygujące w moim przekonaniu pytania, które mają znaczenie dla wyniku konfrontacji.

W przypadku Miami – pytanie jest właściwie tylko jedno – kto powstrzyma Wade’a na tyle skutecznie, żeby ten zatrzymał się przed granicą 40 pkt. (tytułem przypomnienia w ostatnich dwóch grach z Knicksami miał 55 i 46 pkt.).

Moja odpowiedź jest niestety oczywista, Knicksi nie mają Wadestoppera (nie ma go zresztą znaczna większość zespołów w lidze). Będą oczywiście egzotyczne próby krycia Dwayne przez Jeffriesa – zakończone szybkimi faulami, może dwa grosze dorzuci Chandler. Dosyć ciekawie zapowiada się pojedynek z szalonym Nate’m. To może być wisienka na torcie tego meczu. I mam nadzieje, że nikt nie będzie na tyle szalony żeby znowu Wade’owi rozciąć łuk brwiowy… Ale Wade’a zobaczymy pewnie oddającego ze 20 rzutów wolnych…

Moje oczekiwania, co do dzisiejszego wieczoru? Starać się do końca pozostawać w grze i nie pozwolić, żeby Miami przekroczyło 100 pkt. Przegrać po walce. I pokazać, że defensywa będzie robiła różnicę w tym sezonie .

Pierwsza piątka na dziś: Chris Duhon, Wilson Chandler, Al Harrington, David Lee i Jared Jeffries. Z ławki Darko, Toney, Nate i Gallo. Będę bardzo zdziwiony jeśli parkiet powąchają Hughes i Hill.

Mam nadzieje obejrzeć mecz więc jeśli się uda będą kwarciane impresyjki.

Znowu jestem ciekaw Waszych opinii?

PS. Czy ktoś z Was skusił się na International Broadband Package?


*****PRZYPOMINAM O KONKURSIE ZZZ (impresja 65) *****

OSTATNIE ZGŁOSZENIA PRZYJMUJMY DZIŚ DO 23.59

Tak na marginesie moje typy:

  1. 35
  2. 105,2
  3. 2296
  4. 21,2
  5. 48 Kobe Bryant
  6. 9
  7. 60
  8. 3
  9. 44
  10. 15

11:48, znykajacy
Link Komentarze (10) »
wtorek, 27 października 2009

***** PRZYPOMINAM O KONKURSIE ZZZ (impresja 65) *****


Za chwilę bomba pójdzie w górę… Kolejny - 65 sezon NBA uznany zostanie za rozpoczęty. Strony internetowe o najlepszej koszykarskiej lidze świata aż gotują się od ostatnich analiz, przepowiedni, wyliczania szans, poszukiwania wygranych i przegranych. Fani na forach skaczą sobie do gardeł, przekrzykując się w odwiecznym sporze o jedyną rację - mistrzostwo.

Jako reportażysta wydarzeń w NY jestem wolny i zarazem szczęśliwy od zastanawiania się nad bardzo wieloma zagadnieniami… więc nie będę tego robił.

Nie będę też już pisał kolejnej analizy. Jeżeli ktoś jest ciekaw, co uważam o tegorocznej grze Knicks, to zapraszam jeszcze raz do przeczytania impresji 63, 48 czy 38. Jeżeli ktoś dodatkowo był na bieżąco z preaseasonem to mniej więcej zna moje myśli.

Ponieważ Knicksom pewne rzeczy w tym sezonie nie grożą, na chłodno ułożyłem sobie w głowie 10 celów, do których NYK powinni dążyć w ciągu najbliższego roku. Skala trudności tych zadań jest różna.

  1. Zajęcie miejsca między 10-12 w Konferencji Wschodniej (do wykonania);
  2. Zajęcie 4 miejsca w Dywizji Atlantyckiej (trzeba być lepszym od NJN) (do wykonania);
  3. W statystykach defensywnych być w pierwszej dwudziestce drużyn NBA (trudne);
  4. W statystykach ofensywnych być w pierwszej dziesiątce drużyn NBA (do wykonania);
  5. Pozbyć się w trakcie sezonu Curry’ego (graniczy z cudem), Jeffriesa (trudne) i Hughesa (trudne);
  6. Lee zalicza ponad 50 double-double (do wykonania), Robinson ma mniej niż 10 fauli technicznych (trudne), Harrington ma średnią ponad 20 pkt na mecz (do wykonania);
  7. Chandler i Gallinari robią wyraźny step-up (jeden z nich ma nawet pewne szanse na MIP-a) (trudne);
  8. Reaktywacja koszykarska Milicicia (trudne), kilkanaście solidnych minut Douglasa (do wykonania) i Hilla (bardzo trudne);
  9. Odzyskać pierwszo rundowego draft-picka w drafcie 2010 (bardzo trudne)
  10. Podpisać kontrakt z LBJ i Wadem (CUD)

Moje predykcje na pierwszych 10 gier – że przypomnę czytelnikom rozkład jazdy:

@ Miami (L)

@ Charlotte (L)

Philadelphia (L)

New Orleans (W)

Indiana (W)

Cleveland (L)

@ Milwaukee (L)

Utah (L)

Atlanta (L)

Golden State (W)

3-7. Mało imponujące.

Ciekaw jestem, co Wy myślicie? O tym, co jest możliwe, co nierealne. Zapraszam do dyskusji.


***** PRZYPOMINAM O KONKURSIE ZZZ (impresja 65) *****

09:26, znykajacy
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

.

.

.
znykajacy@go2.pl
.
Operacja LONDYN 2013 Koszulki jak malowane
.
.
. .

[ Copy this | Start New | Full Size ]
.
monitoring pozycji
___ . .

6G Nowojorskie Impresje