<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Nowojorskie impresje - czyli...</title>
    <link>http://nyk.blox.pl/html</link>
    <description>Krwiście, zjadliwie i najczęściej nieco dyletancko o koszykarskich popisach New York Knicks pisane prozą i wierszem przez nie-fana a niektórzy twierdzą, że wręcz wroga NYK...</description>
    <lastBuildDate>Thu, 23 Feb 2012 12:03:36 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 479... czyli potrawka z jastrzębia...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-479-czyli-potrawka-z.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bo czasem chodzi o to żeby się nie spocić, mieć luz i wygrać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zwłaszcza jak przeciwnik gra taką horror koszykówkę, że jego mecze powinni nadawać po tym jak wyłącza się prąd. Ja prawdę mówiąc jestem do kości poruszony tym, co reprezentuje sobą ATL. To jest jakaś inna dyscyplina poznawcza. Rozumiem i współczuję oczywiście, bo co by nie powiedzieć jastrzębie grały bez swojego ptasiego dzioba. Al Horford jest już trwale poza grą, a Joe Johnson dopiero zaczął podziwiać uroki przymusowego ambulatorium.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Josh &amp;#8222;Why All-Star?&amp;#8221; Smith sam nie uradzi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; M. Williams chyba strasznie się przejął faktem braku Shawne Williamsa... Bo emocjonalnie nie podołał. Ciekawe jak się czuje w meczu z NJN, kiedy walczy z całą rodziną. To może być ciekawy przyczynek do nakręcenia afroamerykańskiej &amp;#8222;Wojny domowej&amp;#8221;.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W ATL obserwuję tylko tego zawodnika wagi koguciej, czyli niejakiego Jeff Teague. Obserwuję to taki eufemizm &amp;#8211; wczoraj pierwszy raz od ostatniego meczu z NYK wszedłem na jego portfolio. I jakie pozytywne zeskoczenie. Statystycznie. Skutecznościowo. Super. To było naprawdę miłe Jeff. Świat jest taki brzydki, na ogół tak brutalnie rozczarowujący. A tu proszę, jaka miła niespodzianka. Naprawdę przywróciłeś mi wiarę w ludzi. Dzięki stary.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Apropo starości. ATL postanowiła kolekcjonować zawodników antycznych, którzy grali w koszykówkę razem z dinozaurami (co jest uwidocznione na Kamieniach Ica). Jak zobaczyłem Jerry&amp;#8217;ego Stackhouse walącego dwie trójki pod rząd to poczułem, że wehikuł czasu przenosi mnie do lat młodzieńczych. To też było miłe.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; NYK naprawdę nie musieli zrobić nic, żeby wygrać to spotkanie. ATL zrobiła wszystko, żeby nie zepsuć gospodarzom przyjęcia. Oddali piłkę 24 razy w tym aż 7 razy w 1Q. Wspaniali goście. NYK nie chcieli być gorsi, jako gospodarze i zrewanżowali się, ale to było tylko &amp;#8222;21&amp;#8221; TO. Mieli oczko, więc nie mogli przegrać. Ten mecz nie dał chyba żadnej odpowiedzi na pytanie czy elementy układanki się zlicowały. Emocje skończyły się w 1Q i potem spotkanie miało równie interesujący przebieg jak płynąca Wisła w okolicach Włocławka. Od tego po prostu nie można się było oderwać oczu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; NYK i tak byli łaskawi. Pozwolili ATL zdobyć 82 pkt., co zdaje się nie zdarzało się w ostatnich dniach zbyt często. Znajcie hojność Panów i władców Wschodniego Wybrzeża.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Z jakiegoś jednak powodu Trener Mike bał się, że jastrząb zerwie się do jakiegoś szaleńczego ataku, bo nie posadził swoich pierwszoplanowych sokolników zluzować do końca &amp;#8211; zwłaszcza Fieldsa i Chandlera.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Toney Douglas jest tak daleko od parkietu, że nawet nie wchodzi w blow outach... A miał być franichise point guardem...  Patrzcie, jak marne są ludzkie nadzieje wobec porządku świata; patrzcie, jak marne są wobec wyroków, które ognistymi znakami wypisał na niebie Przedwieczny!...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Party zaczyna się dziś.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; C. Anthony  &amp;#8211; powoli zaczyna zwiększać czarną moc. Z 11 rzutów przeszedł na 16. Patrzy co będzie dalej. Czy publika, prasa i sztab przełknie fakt zwiększonej konsumpcji. Czy gdzieś odezwą się głodni. Następny próg do przekroczenia... 20... Już dziś. 3 trafienia po podaniach Lina, trzy po autokreacji. Zawadiacki uśmieszek muszkietera nie schodzi z pucułowatej twarzy. Ridi, Pagliaccio, ridi...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A. Stoudemire - widziałem orła cień... Trudno mi na to patrzeć, jeszcze trudniej zrozumieć. STAT zmienia się chyba w białego karła. Zapada się w siebie. Totalna implozja. Tak jakby gra była obok a on obserwował ją zza szyby statku kosmicznego. Czy dojdzie jeszcze do erupcji? Ja wiem, że ten mecz był plażowy i równie dobrze mógł wejść na boisko w słomianych rapciach i panamie, ale 7 pkt.? To nie przystoi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; stachanowiec. Nawet bez rąk stanąłby na przodku. W czasach słusznie minionych niósłby w maju jakiś sztandar. Za leżenie w trumnie też jest przewinienie trzech sekund Tysonie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; był jak iskierka. Skakał nad Atlantczykami jak Janosik nad ogniskiem w noc Kupały. No coś się może ruszy... Na chwilę. Jeden z najlepszych występów w karierze. Pro memoria.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; rutyniarz. Zadziwiająca jest dojrzałość tego chłopaka. Charakterystyczne, że asystując do Melo (mega dunk) zrobił to no look passem. Chemia?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://nyk.blox.pl/resource/0222S12_Carmelo50p.jpg" alt="" width="430" height="327" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jak na obrazku. Tyle o nim. Co jest komplementem, bo w 10 meczu trzeba ochłonąć nad tą powtarzalnością. Nie można szczytować na każde 17 pkt. 9 ast. To jest już dobrze wyznaczony standard. Facet z taśmą klejącą na brodzie... Niesamowite.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211; Motyw, w którym prawie złamał kosz, siebie i parkiet nietrafionym tomahowkiem jest kolejnym pięknym odcinkiem &amp;#8222;Kosmicznych jaj&amp;#8221;. Byron wisi mu kufelek mleka. Uratował stratę Davisa, którą teraz nazywa się cudownym podaniem wieczoru.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J.R. Smith  &amp;#8211; bardzo agresywnie w obronie. I co ważniejsze skutecznie. 5 przechwytów piechotą nie chodzi. To trzeba wyszarpać, wywalczyć... W ataku na 50 procent.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak  &amp;#8211; polski kombajn znowu miał piękne żniwa na polu za miedzą 7.24. Dobijał.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Davis  &amp;#8211; kora jakby zaczęła obrazić... Pojawiła się czyste drewno i naturalna gibkość witek. Szybkość na razie traktoru puszczonego z góry, ale już z odczepioną przyczepą. Teraz to nikt go już nie zatrzyma. 14 min. 6 ast. No to PER36 byłoby z 16... WOW. Ach jeszcze gdyby nie te 5 strat... Chociaż w tym aspekcie przebił Lina.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jordan  &amp;#8211; trzeci bilard NYK w tym sezonie. To jest wyróżnienie. John Parrot ma ochotę na małego frame&amp;#8217;a.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert  &amp;#8211; jak już wiecie Iman ma problem z kolankiem w konkursie wsadów niestety nie wystąpi. Może to trema? Szkoda. Bo na jednej nodze byłby murowanym kandydatem do zwycięstwa.&lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-479-czyli-potrawka-z.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-479-czyli-potrawka-z.html</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2012 12:03:36 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 478... czyli kto pamięta,  co było na początku?</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-478-czyli-kto-pamieta-co.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Średnio raz na 100 impresji, z regularnością morskiego przypływu, na naszym wspólnym blogu dochodzi do pewnego przesilenia. Co jakiś bowiem czas czytelnik rusza kamyczek, po którym schodzi lawina. Ten kamyczek to taki moment otrzeźwienia &amp;#8211; &amp;#8222; Ale dlaczego autor nie potrafi się entuzjazmować razem z nami prawdziwymi kibicami&amp;#8221;, &amp;#8222;Dlaczego śmieszy, tumani, przestrasza&amp;#8221;? &amp;#8222;Dlaczego on zawsze jest na nie&amp;#8221; mimo, że wygrywamy? &amp;#8222;O co tu chodzi&amp;#8221;? &amp;#8222;zNYKajacy musisz się zmienić bo przestaniemy tu zaglądać&amp;#8221;. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zawsze tych otrzeźwionych, słuszną skądinąd refleksją, odsyłam na pierwszą impresję na tym blogu (którą raz na jakiś czas uaktualniam i hobbystycznie poprawiam).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;a href="http://nyk.blox.pl/2009/09/Nowojorskie-impresje-8211-czyli-impresja-natury.html"&gt;http://nyk.blox.pl/2009/09/Nowojorskie-impresje-8211-czyli-impresja-natury.html&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie wiem, może raz na jakiś czas trzeba ją przeczytać, żeby przypomnieć sobie kim jest piszący i skąd przychodzi. Jak w tym dowcipie o tym dlaczego Kaszub ma płaskie czoło i odstające uszy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Przepraszam, że nie potrafię wszystkich zadowolić. Przepraszam, że nie wszystkim podoba się, to co piszę. Przepraszam również, że to się nie zmieni. Zwłaszcza tych, którzy wciąż oczekują ode mnie przemiany w białego łabędzia i powiedzenia &amp;#8211; teraz już jestem fanem NYK podajmy sobie ręce w zabawie i w piosence.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Są blogi o NYK gdzie jest super. Gdzie się ludzie fascynują. Przeżywają. Ocierają sobie łzy gdy drużyna jest na dnie i świętują kiedy wygrywa. Tam zawsze można znaleźć ciepły kąt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie kibicuję i nie będę kibicował NYK. Nie popadnę przez nich w histerię. Ani nie zwariuję. Lin mnie zachwyca &amp;#8211; ale nie jestem w stanie być kolejnym blogerem, który wyznaje tę nową religię &amp;#8211; LINsanity.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bezgraniczna wiara wbrew nadziei jest dla mnie ontologicznie niezrozumiała.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ale NYK to moja  drużyna. Od prawie trzech lat. Obejrzałem w tym czasie ponad 200 spotkań, wyprodukowałem prawie 500 postów, spędziłem wiele dni ślęcząc nad tymi zdaniami, obczytałem setki artykułów, słuchając audycji radiowo telewizyjnych. Nikt mi tego nie odbierze.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie sądzę też, żebym był nieobiektywny, czy żebym pisał niezgodnie z rzeczywistością (przypomina mi się jeden przypadek z zeszłego roku, gdzie raczej z roztargnienia i gapiostwa (bo nie intencjonalnie) napisałem krzywdzącą oceną o Turiafie. Zreflektowany przez czujnych czytelników złożyłem samokrytykę). Mam po prostu inne okulary. Inną percepcję. Nie wiernopoddańczą i bezkrytyczną. Ale trzeźwą. Trochę może czasami przesadnie prześmiewczą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Mnie się też często nie chce. Mam tego dość. Nie mam siły. Inwencji. I pomysłu. Ale staram się pisać. Jeszcze jeden post. Ale już ostatni. No to może jeszcze jeden.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jest w tym sporo racji &amp;#8211; że formuła się powtarza. Może trzeba to zmienić. Przemodelować. Ile razy można pisać o Eterycznym, Orczym Księciu czy Bezgłowym Jeźdźcu. Sam się często nad tym zastanawiam. Kogoś to jeszcze bawi?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Insynuowanie, żebym zaczął pisać o jakieś innej rzeczywistości jest w tym kontekście dosyć krzywdzące. Nie obchodzą mnie LAL (napisałem o moim obecnym stosunku do Jeziorowców przy okazji meczu z nimi &amp;#8211; NI 469 odsyłam), BOS, MIA czy jakikolwiek innych trzyliterowy skrót. Nie tak jak NYK. Nie na takim poziomie zaangażowania. Szczerze mówiąc całe to NBA jest dla mnie nieważne, jeżeli nie grają NYK.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Rzepka dobrze mi to dziś zdefiniował &amp;#8211; bo Ty traktujesz NYK popkulturowo, a nie dajesz innym porwać się marzeniom .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; No może i nie daje. Ale też nikogo nie nabieram, co myślę. I co najważniejsze nie oszukuję siebie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Póki co trwam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; zNYKajacy broni się jeszcze.&lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-478-czyli-kto-pamieta-co.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-478-czyli-kto-pamieta-co.html</guid>
      <pubDate>Tue, 21 Feb 2012 22:33:09 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 477... czyli rozstrzeLINwanka...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-477-czyli-rozstrzeLINwanka.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Niewiele jest zespołów na koszykarskiej mapie NBA, które w ostatnich latach byłby upokarzane przez NYK. NJN i WAS to takie chlubne wyjątki. Kązdy ma swoją żabę. Tym bardziej zatem nikt po dzisiejszym meczu nie mógł się spodziewać niczego dobrego dla Nets. Kolejny nóż w piersi sąsiada Zwłaszcza, że na firmamencie rozbłysły wszystkie gwiazdy. Powrócił ten, którego szarpały okolice przyrodzenia i ten, któremu doskwierały okolice rzyci. Pełna konstelacja.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wydawało się, że NYK rozniosą NJN zwłaszcza, że mali bracia trafili w 1Q tylko jeden rzut z gry za dwa. Iście szokujące. NJN to... no cóż nadal zbieranina zawodników odrzuconych przez PLK... Potem była jednak strzelnica... NYK zostali zwierzyną. I żeby było śmieszniej, jak dla mnie najlepsza strzelba NJN &amp;#8211; Morrow &amp;#8211; trafił za trzy tylko raz. Dodajmy jeszcze, że nie grali jeszcze tacy koszykarscy bogowie jak S. Williams, B. Lopez, czy J. Farmar... Cr&amp;egrave;me de la cr&amp;egrave;me. Czyli esencja mułu zza rzeki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; D-Will pokazał, że potrafi być naprawdę wkurzony i zmotywowany. Ostrzył swój topór osełką na Lina, który delikatnie go obsprawił w poprzednim spotkaniu. W rywalizacji tych dwóch panów remis - 1-1. Kto wie jak to się wszystko dalej potoczy, ale pojedynki tej pary w Wielkim Jabłku przez najbliższe kilka lat to mogą być epickie elegie. Lep na muchy dla TNT.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Motyw K. Humphriesa &amp;#8211; który po celnym wolnym &amp;#8211; zrobił paluszka na ustach. Bezcenny. Shhhhhh...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trzeba powiedzieć, że Linsainty zupełnie zaćmiło wszystkie mankamenty NYK, do których się przyzwyczailiśmy. W szczególności to, że NYK byli w pewnej chwili jak to mówią Rosjanie &amp;#8211; &amp;#8222;dead last&amp;#8221; w zakresie obrony parametra w całej lidze. I raczej ten brak umiejętności był bardziej kamuflowany faktem, że NYK sami ostatnio trafiali za trzy lepiej niż przeciwnicy (z wyjątkiem może meczu z NOH). Ja wiem stefan, kuba i paru jeszcze bardziej zaaferowanych nykomanów zaraz zakrzyknie &amp;#8211;&amp;#8222; że szczęście, że dzień konia, że NJN już takiego wyniku w tej dekadzie nie powtórzy, że to wina, że nie było Schumperta bo on by im pogonił kota &amp;#8221; etc.. To ciekawa interpretacja. But let&amp;#8217;s put it aside for a moment. Fakt jest taki, że NYK nie mają pojęcia o obronie. Nadal i wciąż. I nie zmienią tego Davisy, Smithy czy inne Sithy...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I jakie wrażenia? Sklęśliśmy? Moim zdaniem chemię boiskową szlag trafił. Było smoothly zrobiło się roughly... Sweet! Nadmiar słodyczy powoduje próchnicę. Prosimy o jeszcze.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; C. Anthony  &amp;#8211; powrócił. Syn ukochany. Cudowny łobuzerski uśmieszek. Nasz cherubinek. 37 min. 4-11, 11 pkt. Ale aż 6 ast. Charakterystyczne żadne podanie kończące&amp;#8211;do Lina. Powrócił by wszystko zepsuć. Ale i tak się hamował. Tylko 11 rzutów. Grał chyba z kulą u ręki. Jest taka akcja (koniec 2Q) &amp;#8211; NYK idą ławą &amp;#8211; 3 na .1 Lin w środku z piłką. Melo na skrzydle. Czeka na podanie. Czeka na Godota. Lin wchodzi i kończy. Przybicie piątek. Ale Melo nawet na niego nie spojrzał. Pacnął go z kurtuazji nie z gratulacji. Drzazga wbija się co raz głębiej. Zatruwa krew. Sączy czarną ropę. Dobrze...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A. Stoudemire  &amp;#8211; statystycznie na swoim poziomie równi pochyłej. Ciągle o kilka dziesiątków sekund wolniejszy od samego siebie z zeszłego sezonu. Mecz z 17 pkt. trzeba wreszcie zacząć udawać za udany. Normalny. Nie ma co ciągle porównywać go do przeszłości, której staje się wątłym cieniem. To tak jakby o T-Macu ciągle pisać &amp;#8211; zagrał o 25 pkt. gorzej niż jego średnia kariery. Bezsensu. Przepraszam Cię STAT, że chcę więcej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211;Tyson nie żartuje się z Kardhasiana. Po prostu się tego nie robi. Biały bersekerze. Czaszka dymiąca. W czarnej ekranizacji &amp;#8222;Flood&amp;#8221; wg. Spike&amp;#8217;a Lee &amp;#8211; Kulwiec- Hipocentaurus.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; double- double. Pikowanie zatrzymane. Pojawiał się jak supernowa by przemieniać się w białego karła.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; poznał gniew D-Willa. Miał parę markowych zagrań w swoim stylu. Ocierał się o triple double i jedną z kategorii nie były o dziwo straty. Wytrzymał presję gwiezdnego nieboskłonu. Ciekawe, kiedy dostanie areszt domowy od kolegów?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211; w pluso- minusach -22. Po momentach gwiazdorzenia sprowadzony na swój poziom. Czyli ocierający się brzuchem o dno. 495.000 śledzików and counting.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak - Rysiek z Klanu podobno umarł. Musiał to strasznie przeżywać...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J.R. Smith  &amp;#8211; to była tylko niewinna próbka dark side&amp;#8217;u &amp;#8211; takie liźnięcie czubeczkiem języczka... Przepraszam, ale ja się słabo znam. Myślałem, że on po trepanacji czaszki ma tę fryzurę jakąś taką jak po urazie. Albo, że wpadł nieszczęśliwie pod pasek klinowy. A tu chyba to jest świadomy wybór. No co to jest? Ronaldo z MŚ w Korei i Japonii, wersja soft dla Afroamerykanów? Tego nie da się porównać z niczym. Moim zdaniem jego koafiura powinna komuś zapalić w mózgu czerwoną lampkę przed podpisaniem kontraktu... Pewnie robili to mailem... Cholera...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Davis  &amp;#8211; krocząca maszyna imperium. Zaprezentował poziom maturalno &amp;#8211; studniówkowy,. Z takim chodzonym to on może najwyżej zatańczyć poloneza przed egzaminem dojrzałości. Takiego drewna to nie ma nawet w Desie. Podobno do GM Grunwalda dzwonił wczoraj Geppetto z pytaniem czy nie da się Davisa usynowić... Podobno ma być taka klauzula w następnym kontrakcie... Żądam Tony&amp;#8217;ego Douglasa.&lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-477-czyli-rozstrzeLINwanka.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-477-czyli-rozstrzeLINwanka.html</guid>
      <pubDate>Tue, 21 Feb 2012 13:01:36 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 476... czyli DAL się daLIN...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-476-czyli-DALsze.html</link>
      <description>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;   Obiektywnie był to chyba najbardziej emocjonujący mecz tego sezonu. Szarpnięcia, pościgi. Kiedy wydawało się, że jedna z drużyn odjechała na dobre ta druga robiła szybki run i kasowała ucieczkę. Taka może trochę dziwna końcówka w wydaniu DAL (bo bez przekonania w ostateczne zwycięstwo) ale i tak wypieki do końca. Szaleństwo w MSG osiągnęło poziom, po którym należałoby by wszystkich kibiców odwieźć pociągami pod specjalnym nadzorem do Tworek. To się robi groźne. Naprawdę niebezpieczne. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; DAL ciągle mocne. Pogłoski o końcu kariery Nowitzkiego są jednak grubo przesadzone. Dirk znowu wrócił do gry. Trudno mi kibicować Niemcowi. To taki historyczny atawizm, którego się wstydzę, ale którego nie potrafię przewalczyć. W swoim życiu świadomie trzymałem kciuki tylko za Heike Drechsler. Ale Dirk wzbudza jednak pewną sympatię. Głównie dlatego, że przepoczwarzył się z zawodnika, z którego wszyscy mieli niezłą obśmiewę w Hall of Famera. Lepszy niż Larry Bird? To już tylko krok do zdania &amp;#8211; najlepszy biały w historii koszykówki&amp;#8230; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Mecz pokazał, jak bardzo DAL brakuje Chandlera. Dawno już nie widziałem, żeby NYK tak demolowali deskę przeciwnika w ataku. Tam nie ma kto robić boxing out. Haywood jest zbyt drewniany w swojej zwalistości, żeby samemu to ogarnąć, a Dirk gra za daleko od kosza. Choć jak patrzę na statystyki to liczba zbiórek ofensywnych równa &amp;#8211; po 14. Ale wrażenie było takie, że NYK mają mnóstwo second chance&amp;#8217;ów. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Reszta bez zmian. Kidd nadal godnie kroczy ku szczęśliwemu zakończeni kariery, zresztą miał dzisiaj wsparcie swojego brata bliźniak Kevina Costnera, którego gdyby przygolić do skóry to byłby wykapanym Jason&amp;#8217;em. S. Marion nadal rozśmiesza kobiecym rzutem, Carter epizodyczny, Odom nieobecny, Terry zawadiacki. Druga runda PO. Chyba nic więcej&amp;#8230; I pytanie jak Ci weterani - 8 graczy ma powyżej 10 sezonów w nogach - wytrzyma szaleńcze tempo tej 66 meczowej kampanii. Nie czuję tego. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Odnośnie gry NYK &amp;#8211; ja mam tylko jedno pytanie &amp;#8211; gdzie w tym całym Linsanity jest miejsce dla Melo? Jak on ma się w tym odnaleźć. Gdzie z tej kołderki 85 rzutów NYK, wykroi się te 25, które Anthony musi oddać bo inaczej z wściekłości wyrwie sobie z brody te trzy nędzne włosy, co je sobie dokleił? Kogo się ograbi? Chcecie powiedzieć, że Melo zadowoli się 12 odpaleniami w spotkaniu? Na jakiej podstawie tak wnosicie? Kiedy on oddawał tyle rzutów? Przypomnę tylko, że w około 600 spotkaniach rzucał prawie 12.000 razy. Błagam tylko nie mówicie, że dostosował się w Pekinie. I teraz też musi. Melo ma grać chórki? On pierwszy tenor? To może powinien zacząć z ławki? Tyle że on nigdy nie wyszedł inaczej niż w S5. Żarty. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Przypominam w kolejce do swojej gry czeka jeszcze B. Davis. On też nie zadowoli się bele czym. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ułożenie tej rotacji to będzie potwornie trudne zadanie. Bo jest gdzieś czający się Harrellson czy Walker&amp;#8230; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Moim zdaniem bomba już tyka&amp;#8230; Widzicie jak STAT klaszcze bez entuzjazmu po akcjach Lina? Boli utracone dziedzictwo&amp;#8230; Publiczność ma nowego bohatera&amp;#8230; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z Linem, Novakiem i JR Smithem &amp;#8211; NYK stali się postrachem obwodu&amp;#8230; No kto by się spodziewał. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert  &amp;#8211; pomysł wysforowania Imana na krycie Dirka uważam, za patologię. Cóż życie dość szybko ją zweryfikowało. Dwa szybkie faule i Shrimpert poczuł dotknięcie puchatego ręcznika. Dziś było gorzej niż ostatnio. 2-9 z gry. On na razie jest obok Linsanity. Różnica między nim i Linem w prowadzeniu piłki jest jak między analfabetą a profesorem polonistyki. Shumpert nie umie rozgrywać. Różnica w grze NYK jest kolosalna, kiedy Lin musi usiąść na ławce, żeby złapać dwa oddechy. Nic dziwnego, że to skazuje Jeremy&amp;#8217;ego na ponad czterdziesto minutowe maratony. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; A. Stoudemire  &amp;#8211; zaryzykuję twierdzenie &amp;#8211; a na grzyba nam ten STAT? Zawodnik, który porusza się z tempie żółwia na zaciągniętym ręcznym. Gdzie on był w 3i 4Q kiedy decydował się mecz? Jakie decyzje podjął? Za wolno, za słabo. Za daleko od gry. On ciągle wygląda tak jakby sezon rozpoczął się wczoraj, a on wrócił z plaży w Miami gdzie wygrzewał się z Ciarą. Moim zdaniem jego problemem jest obecność na boisku Chandlera. STAT na &amp;#8222;czwórce&amp;#8221; nie jest w stanie grać swojej gry. Najgroźniejszy był jako fałszywa piątka. Tyle, że tam go się dziś nie chce&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; Raz naprawdę pięknie gruchnął na plecy. To jest jakaś odmiana w jego nudnej grze.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; Mocny początek potem klasyczne czajenie się w szuwarach. Taki się robi z niego Wilson Chandler. Nauka znikania. I pojawiania się kiedy nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji. Statystycznie jednak poprawnie. Jerzy Hoffman robi musical na Broadway'u - " Ogniem i Mieczem?" Landry ma znowu fryzurę jakby się chciał złapać na casting.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; kolejny rekord w liczbie asyst w karierze &amp;#8211; 14. Kolejne nieco wstydliwe 7 TO, które się przykrywa się komentatorskim stwierdzeniem, że jak się gra tyle minut to musi się więcej tracić. Ale też 5 stl. więc się prawie kompensuje. Fantastyczne są te jego wejścia na kosz. Kiedy odchylony rzuca te świece, których nikt nie jest w stanie zablokować. Potrafi w powietrzu robić cuda. Mam wrażenie, że mimo czasem dosyć głupich błędów, co raz bardziej doskonali swoją grę &amp;#8211; zwłaszcza w przeglądzie pola i prowadzenia drużyny. Adaptuje się jak Skynet z Terminatora. Ale to, co wzbudza we mnie największych podziw i zdziwienie to jest to, że jemu cała ta wrzawa (a wręcz szopka) zawiązana z jego osobą w ogóle nie przeszkadza. On się wyłącza i gra swoje. Nie widać tam jakiegoś dygotu, zawahania, refleksji. Nawet ta histerycznie reagująca na każdy jego ruch publiczność nie robi na nim jakiegoś wielkiego wrażenia. Tak jakby był oddzielony od wszystkiego szybą. Niesamowite. 450 tys. nadążających. And counting. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211;  znowu próbował coś udowodnić w ofensywie. I zaskakująco znowu się nie udało. ASle dlaszszego&amp;#8230; Jared weź się w garść i przestań nas rozśmieszać. Skup się na wygłupach w obronie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; J.R. Smith  &amp;#8211; wejście chińskiego smoka made in USA. Co by nie powiedzieć przed chwilą stamtąd wrócił więc kulturalnie jest na bieżąco. Trochę potem przeszarżował i to jest zapowiedź rzeczy wielkich z jego strony. Earl Smith III. Earl M&amp;#8217;Sith&amp;#8230; Nie dajcie się nabrać. To nie jest przypadek. Earl Dark Side&amp;#8217;u pokaże swoje mroczne oblicze. Na razie. Musi się przypodobać&amp;#8230; Kupuje Wasze zaufanie. Pozwoli nosić się na rękach. Potem doprowadzi do płaczu i zgrzytania zębów. Zwłaszcza kiedy jego Mistrz powróci do gry.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; S. Novak  &amp;#8211;Dewastator. Jak CP3 w meczu z POR. Tylko lepszy. Ojciec zwycięstwa. Architekt. Polak. 14 pkt w 4Q. Co więcej można powiedzieć? Jest naszym dobrem narodowym. Skarbem. Wawel czeka. Erica &amp;#8222; Polish Rifle &amp;#8221; Piatkowski byłby dumny. Odejście z Klanu to było fantastyczne posunięcie. &amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-476-czyli-DALsze.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-476-czyli-DALsze.html</guid>
      <pubDate>Sun, 19 Feb 2012 23:15:06 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 475... czyli wieczór z mistrzami...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-475-czyli-wieczor-z-mistrzami.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Napisałem w lutym zeszłego roku taki passus, który okazał się tak odwrotnie proroczy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &amp;#8222;DAL to taki dziwny zespół. Wydaje się, że jest niby dojrzały, doświadczony i ułożony. Raczej na szczycie swoich możliwości, żeby nie powiedzieć, że już delikatnie w fazie schodzącej. I mimo, że to z pewnością jedna z najsilniejszych ekip na Zachodzie to, czy ktoś poważnie myśli o nich jako o contenderach? Skazani na 53-29. Potem nie tyle piękna, co spodziewana porażka w drugiej rundzie PO. Wszystko. Nie potrafię myśleć o nich jako o zespole, który może zagrozić LAL, SAS czy nawet OCK. Czegoś im brakuje. Chyba nie mają tego mistrzowskiego przekonania, błysku charakteryzującego najlepszych. Nie sądzę, żeby mogli być też jakimś czarnym koniem PO&amp;#8230; Zmierzają ku kolejnemu przewrotowi pałacowemu swojego właściciela. Skazani na dryfowanie przez kilka najbliższych lat. Za słabi żeby wygrać, za mocni by coś zmieniać&amp;#8230; Spadający meteor, który niczego nie osiągnął&amp;#8230; Groteskowy Brian Cardinal w S5 &amp;#8211; (3 godzinny Knicks z zeszłego sezonu), dziadziejący Kidd, który starzeje się chyba szybciej niż Nash, grający na jednej nodze ostatnio Dirk (myślę, że ten niemiecki U-boot trafiałby i bez peryskopu), statecznie wyłysiały Marion o jednym z najbardziej barokowych rzutów w historii koszykówki, wiecznie szósty (choć nie szóstkowy) Terry, Chandler, który tylko potrafi dunkować, bo co innego przerasta jego motoryczne umiejętności, szalony Stevenson, który w każdym meczu może zaprowadzić cię do nieba albo zostać kierownikiem cegielni, czupurny Barea (chyba mój ulubiony zawodnik wagi koguciej &amp;#8211; no może bardziej ekscytuję się Bynumem z DET), czy wielki czarny mahoń &amp;#8211; Haywood. Drużyna aspirująca w mistrzostwo? Eeeeee&amp;#8230;&amp;#8221; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tak było trochę wstydu. Uszczypliwości. I odszczekiwania. Wiem&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dlatego cały czas się zastanawiam, co planuje ten wielki strateg Mark Cuban. Na ogół jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po zdobyciu mistrzostwa zawodnicy i menadżment deklarują, że w kolejnym sezonie znowu wdrapią się na szczyt&amp;#8230; Tymczasem z rostera DAL 2011 &amp;#8211; zniknęło aż dziewięciu zawodników: Alexis Ajinca (Strasbourg IG), Jose Barea (MIN), Corey Brewer (DEN), Caron Butler (LAC), Tyson Chandler (NYK), Steve Novak (SAS/NYK), Sasha Pavlovic (BOS), DeShawn Stevenson (NJN) i Peja Stojakovic (koniec kariery). Nie chcę powiedzieć, że Ajinica czy Novak mieli wpływ na cokolwiek i ich strata ma jakieś znaczenie, ale brak Tysona, Portorykańczyka, Butlera czy Stevensona jest jednak dość dotkliwy. Ci gracze byli spoiwem tej drużyny. Cudownymi game changerami, role playerami. A zastępcy/następcy. Ociężały Carter, który czasy dynamicznego wznoszenia się nad koszem ogląda już tylko na powtórkach, Odom ze złamanym złoto purpurowym sercem czy ten szaleniec West &amp;#8211; w randze przynajmniej majora Dark side&amp;#8217;u. Całe te transfery DAL to takie pudrowanie nosa. Początek był taki niemrawy, ale DAL wrócili do gry i dziś są 20-11 do tego wygrali do dziś 6 meczy z rzędu&amp;#8230; Może więc to jednak klika? A ja ciągle nie doceniam talentów Ricka Carlisle?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; O co więc chodzi Panie Cuban? Wielki skok w nadprzestrzeń? D-Will i Dwight Howard jako wolni agenci? Koncepcja nasuwa się w sposób naturalny&amp;#8230; Texas ma ogromną przewagę nad 43 innymi stanami USA. Nie ma personal income tax&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ktoś ma inne pomysły na to co się w głowie Marka roi? &lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Mecz z Mistrzami jest dobrą okazją do wręczenia impresyjnej nagrody za zwycięstwo w ZZZ2. Przypomnę tylko, że zaskakująco i zupełnie niespodziewanie po raz drugi wygrał nasz serdeczny tomek1267. Nagrodą za ZZZ2 jest koszulka Al Harringtona z meczu z DET 3 marca 2010 r. w czasie Noche Latina, która została wręczona laureatowi. Jeszcze raz gratuluję Tomek. I mam nadzieję, że w tym roku dasz szansę wygrać komuś innemu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://nyk.blox.pl/resource/il.jpg" alt="" width="410" height="320" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tomek układ rąk jak u Jamochłona. Widocznie koszulka to wymusza!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Celem przypomnienia załączam link do meczu. Łza się w oku kręci&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;a href="Noche%20Latina..."&gt;http://nyk.blox.pl/2010/03/Nowojorskie-impresje-187-czyli-mali-kontra-mniejsi.html&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-475-czyli-wieczor-z-mistrzami.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-475-czyli-wieczor-z-mistrzami.html</guid>
      <pubDate>Sun, 19 Feb 2012 11:15:06 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 474... czyLIN ukąszenie na uspokojenie...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-474-czyLIN-ukaszenie-na.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Porażka z NOH wielkiej chwały nie przynosi. Powiedzmy to uczciwie, to nie jest zespół, który jednym tchem wymienia się w roli tegorocznych kontenderów. No może w kategorii pierwszy wybór w drafcie są typowani do miana faworytów. Dodajmy bez nadmiernej kokieterii - na mapie NBA jest to zespół zawodników wielce przypadkowych, kompletnie nieznanych i znanych zupełnie słabo. Ale tak to jest jak właścicielem jest podmiot zbiorowy. Czyli nikt. No może troszkę przesadzam. Ale nie wiele. Bo jakby tak popatrzeć, kto stąd pochodzi to NOH to takie LAC bis tylko trochę bardziej niechciane. Prawie jak CHI, które jest w istocie mutacja UTH. Ale to jest oczywiście demagogiczna semantyka. Dobrze dla złagodzenia tych tendencyjnych ocen ustalmy&amp;#8211; że nie jest to drużyna która powoduje erupcję emocji i nadmiernej ekscytacji. Kibiców NOH trzeba traktować, jako osoby o bardzo wybrednym i wysublimowanym guście. Wierni do końca. Wiem, że niektórym takie kibicowanie etykiecie jest bardzo bliskie sercu. Zatem... Pozdrawiam wszystkich serdecznie, którzy z atencją i czułością całują szerszenia w odwłok. Jest to wyraz najdalej posuniętej perwersji. Ale za to szacunek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ten mecz pozwolił mi na poznanie i odświeżenie kilku ważkich postaci tej ligi. Chociażby na papierze. NOH to: Pół gwiazdy &amp;#8211; w postaci Erica Gordona (wcale się nie dziwię, że wybrał kontuzję) i ćwierć meteora- Emeka Okafor który powinien zmienić nazwisko na Cherry on the Pie bo za każdym razem jak jest kwestia transferu w ramach NOH to Szerszenie zawsze dają umowę Emeki jako taki tyci tyci bonusik). Jest teraz taki Mex, co go wołają Goose, i jest to porównanie bardzo trafne, są gracze niespełnieni &amp;#8211; jak Ariza, który na ogół przechodzi obok meczu (choć on akurat wczoraj się przepełnił jakąś dawną urazą do swojego macierzystego klubu), czy Jarrett Jack, którego koszykarska kariera przypomina sinusoidę, Jest też troglodyta C. Kaman, który swoją urodą deprymuje nawet Bibby&amp;#8217;ego (murowany kandydat do odtworzenia głównej roli w sequelu &amp;#8222; Walki o ogień &amp;#8221;), i tacy młodzi, gniewni bezimienni niespokojni jak Vasquez, Henry czy Jones.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zespół NOH nie postraszyłby nawet Kotwicy. Kaman może estetycznie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I taka właśnie zbieranina zawodników poranionych, niechcianych i zupełnie nieatrakcyjnych przyjechała do nadmuchanego żółtym gazem balonu MSG. Zrobili małe nakłucie i balon lekkutko sflaczał. Takie się zrobiło Ojejej...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Mecz nie był nadzwyczajnie porywający ani urodziwy. Nie mam nadmiernych przemyśleń sportowych. NYK powoli startowali, a NOH odlecieli i nie dali się już złapać w motylą sieć. W 4Q taka trochę pogoń nawet z pewnymi widokami na zwycięstwo, ale Meksykański Gąsior pogrążył NYK jump shotem na 50 sek. do końca. Po tym uderzeniu skrzydłami, NYK już się nie podnieśli. Tym bardziej to wszystko wstydliwe, bo NOH grali przecież bez Gordona i Okafora... Dzięki Bogu, bo niektórym już się zaczęło wydawać, że NYK są niepokonani jak Andrzej Gołota. Miejmy nadzieję, że to jest jakiś powrót do normalności.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Prawda jest taka, że da się wygrywać mając skuteczność 4-24 w rzutach za trzy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I właśnie, dlatego będziemy mieli JR Smitha (który mówi tak jakby był po ciężkim wypadku komunikacyjnym &amp;#8211; mimika na poziomie człowieka z jakimś poważnym porażeniem nerwu twarzowego). Szkoda trochę naszego Taliba &amp;#8211; o którym powszechnie wiadomo było, że jest najlepszym zawodnikiem rostera. Tyle, że Balkmansanity by się marketingowo nie sprzedało. Po pierwszym meczu przedsezonu trzeba to było wyhamować. Tej histerii można by nie zatrzymać. Podobno w tej sprawie interweniował w Białym Domu sam prezydent Karzaj obawiając się jakiegoś demontażu kruchutkiej sceny politycznej. Ciekawe czy ktoś go w tym sezonie przytuli? Jego salary będzie biło w cap jeszcze w przyszłym sezonie. W Dark side &amp;#8211; wymiana jeden za jeden. Czyli równowaga zachowana.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A. Stoudemire  - miałem wrażenie, że grał obok drużyny a większość punktów zdobył w następstwie własnej autokreacji &amp;#8211; wejść i jump shotów. Do sprawdzenia. Momentami irytujący w nieskuteczności. Niby równo, niby statystycznie więcej niż poprawnie, ale mnie pozostał jakiś taki niesmak niespełnienia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Walker  &amp;#8211;  to już oficjalne. Pomroczny idzie jednak w minimalizm jako artystyczną formę wyrazu. Chce być jak bezimienny krzyk łabędzia. Jak sprzeciw rzucony światu. Wbrew wszystkiemu. Koszykówka nastawiona na efekt. Zaskoczenie. Na opadające szczęki. Kompletny szok publiczności. Prawdziwy orczy performance. Wczoraj jedna akcja. Wejście na kosz. Ze zwierzęcą siłą. Z mocą. Zostawił nas w przerażeniu. Zadumie. Bojaźni...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; kolejny monumentalny bój człowieka konia. Tyle, że rycerza zostawił w polu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; Landry zaczyna wracać do domu. Jest to, co raz szybsze pikowanie głową w dół. Minimalistyczny jak Książę i w tym pojedynku na jednostkowe efekciarstwo wcale nie był gorszy od jego Pomrocznosci (alley oop). Człowiek fuga wczoraj niczego jednak nie spoił. Może powinien spoić się i przespać na swojej kanapie szukając jakiejś wschodniej inspiracji?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; dramatyczna walka o double-double. Zabrakło jednej straty. Bądźmy uczciwi. Miał słabą pierwszą połowę i potem bardzo przyzwoitą drugą. Po paru wejściach aż miałem bezdech. Najbardziej brakowało jego rozegrania. Ariza i Vazquez okazali się dla niego za mocni Linsanity i tak trwa dalej. Dziś nie wyszło... Się nie martw nic Jeremy. 420.000 podążających. And counting.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert &amp;#8211; gdzieś między słabo, źle i lepiej. Najbardziej wyraźny w 4Q. Po za tym rozmyty, niecelny i w sumie dość mocno nieobecny. Po raz kolejny z rzędu ma takie nieprzekonujące 3-9 z gry. Jego gra wygląda jak oglądanie tego samego filmu.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211; szarpał grę, ale bardziej eterycznie. STAT pochłania jego czas, miejsce i przestrzeń. Nie może sobie poradzić z byciem tym drugim.          Nie jest stworzony do prostowania ścieżek i rozwiązywania rzemyków u sandałów..&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak  &amp;#8211; już wiem, dlaczego zginie Rysiek z Klanu... Nie wytrzymuje tych ciągłych zmian czasu związanych z przelotami przez Atlantyk. Aktorstwo albo przygoda z piłką za oceanem. Tego wyboru trzeba było wreszcie dokonać. Rychu - Polska jest z Tobą. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://nyk.blox.pl/resource/GYI0059543926_crop_450x500.jpg" alt="" width="460" height="200" /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-474-czyLIN-ukaszenie-na.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-474-czyLIN-ukaszenie-na.html</guid>
      <pubDate>Sat, 18 Feb 2012 08:05:29 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 473... czyli Sacramento LINgs...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-473-czyli-Sacramento-LINgs.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; O meczu nie da się powiedzieć za wiele. Nudziarstwo straszliwe.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Blow out it tyle.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trzy refleksje zatem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Pierwsza.  SAC muszą coś zrobić z tym wściekłym byczkiem Fernando &amp;#8211; Cousinsem. Opieranie gry na grymasie twarzy, polemice z publicznością i kłótni z sędziami, nie sprawdza się w koszykówce. W życiu też są dosć istotne ograniczenia z takim nastawieniem. Natomiast wróżyłbym mu wielką karierę we wrestlingu. Mógłby naprawdę zawojować tę &amp;#8222;sportową&amp;#8221; niszę. Ma atletyczne ciało, złowrogą minę i usta pełne frazesów. Czarny Hulk Hogan. Dominacja na ringu na lata.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Druga.  Na pytanie Mike Breena do Clyde&amp;#8217;a co wydarzyło się 15 lutego 1969 r. &amp;#8211; 43 lata temu &amp;#8211; Clyde po dłuuuuugiej chwili zastanowienia powiedział &amp;#8211; były Walentynki? Kochany Mike próbował to jakoś ratować... Clyde jest czasami niemożliwy z takim swoim chłopięcym oderwaniem od rzeczywistości... Mike&amp;#8217;owi chodził o to, że Clyde miał wtedy triple double. To już jest kolejny taki raz kiedy Breen pyta Clyde&amp;#8217;a o jego triple double z przeszłości. Walt mógłby się już tego nauczyć i odpowiadać &amp;#8211; &amp;#8222; Miałem TD &amp;#8221;?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trzecia .  Ja rozumiem, że Zeke jest public enemy no 1 i do tego persona non grata w NYC. Pamięć ludzka jest dłuższa od słoniowej. Dobrze. Ale co ma z tym wspólnego ten kurczaczek Isaiah Thomas? Absolutnie nic. Imię się nawet inaczej pisze. Dlaczego więc z takim upodobaniem się go wygwizdało, wybuczało i szkalowało przy każdym kontakcie z piłką. No niechby synem Zeke był. No może wtedy byłby jakiś cień uzasadnienia. Wątły, ale... A tak? Bez sensu. O ile Thomasowi ta zaskakująca zbieżność imienia i nazwiska w życiu myślę częściej pomagała niż przeszkadzała to wczoraj mama Isisah mogła mieć chwilę refleksyjnej zadumy. Ale Thomas jest kozak. Kogutek.  Zrobił wczoraj jeden niezły numer. Dla tych, co się spać pokładli wcześniej i oszczędzili sobie ostatnich kilku sekund. To opowiem. Taka wisienka na torcie. Na zasadzie &amp;#8211; &amp;#8222; Wy nie szanujecie mnie to ja was też nie szanuję&amp;#8221;. Jeszcze tu wrócę, żeby Was uciszyć. Zapamiętajcie i nigdy nie zapominajcie &amp;#8221;. Otóż, po ostatnim niecelnym rzucie Fredette (wielkie rozczarowanie draftu &amp;#8211; idzie utartą drogą JJ Reddicka) &amp;#8211; piłkę zebrał Uchachany Talib. I zjadał czas 4.. 3.. 2... sek. do końca, rozglądając się przy tym  na wszystkie strony zamglonymi oczkami. Na to Isaiah przeprosił go, wyjął mu piłkę z dłoni i trafił lay upa. Balkman - turnover &amp;#8211; Thomas steal i dwa punkty. Że niesportowe i dziecinne? Super to zrobił. Szacunek. Mam nadzieję, że kiedyś będzie miał noc w MSG &amp;#8211; na pytanie - &amp;#8222; Ale dlaczego ???&amp;#8221; - powie tylko - 15 lutego 2012. I wszystko będzie jasne.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jedziemy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A. Stoudemire  &amp;#8211; statystycznie niemrawo. Mocne wejście potem się chyba wewnętrznie roztkliwił. 11 pkt 5 zb. To są statystyki... Brandona Bassa... Oj Amare, Amare...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Walker  &amp;#8211; nie boję się tego powiedzieć &amp;#8211; drugi Scottie Pippen. Ta wszechstronność, ten koci ruch, ten czar. Zaskoczenie. Szok. Diament, co się brylantem staje. Obróbka własna. Papierem ściernym. Z pomroku orczej powłoki wykluwa się jakaś rusałka... Dziewczę... Świtezianka...  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; pasja, nawiedzenie, szał świętego wojownika. Joanna D&amp;#8217;Arc z brodą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; Landry to teraz tak. Sobie wytnij tego boxscore&amp;#8217;a zalaminuj i wstrzyknij do głowy. Balkman powie Ci jak. Tak powinieneś grać co wieczór. Widzisz, że możesz, że potrafisz. Stabilizacja. Powtarzalność. Jak na taśmie produkcyjnej .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; pokazał to, czego Melo nigdy zrobić nie będzie potrafił. Elastyczność. Nie pchał się nie szarpał, nie forsował rzutu. Grał zespołowo. 13 ast. Rekord krótkiej kariery. Jest postęp. Tylko 6 TO. Media muszą ten mecz upudrować, żeby Linsanity trwało. 345.000 nadążających. And counting.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert  &amp;#8211;w ataku takie fiki miki. Bez entuzjazmu. Nie potrafię ocenić gry defensywnej bo się na tym nie znam. Ale potem są krzyki w komentarzach, więc asekurancko bezpłciowo napiszę &amp;#8211; poprawnie w obronie powstrzymywał te ataki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211; ofensywna maszyna zniszczenia i defensywny masakrator getta. Człowiek demolka na obu krańcach korytarza. Jest tak dobry, że boję się, że ktoś będzie chciał go nam wyjąć po sezonie. On jest jak symbol. Jak łopoczący sztandar. Nie oddamy go nigdy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak  &amp;#8211; biały obleniec gra ostatnio całkiem nie bezpłciowe mecze. Z niebytu wyrósł na ważnego członka. Rotacji. Polak potrafi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; M. Bibby  &amp;#8211; makabreska roku. Gdyby żyła Daphne du Maurier z pewnością poświęciłaby mu dziełko. Byłoby nawet straszniejsze od Jabłoni...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jordan  &amp;#8211; a gdzie jest jego Disney? Kto uprowadził Kaczora Donalda? Ale był put back. Przenalizujmy to klatka po klatce. Zebrał... Spadł. Ugiął kolana... Wybił się... Nad obręcz. Leci, leci... Włożył. Znowu spadł. Ufffff. Zajęło mu to ze trzy sekundy. Potrafi się zebrać jak syrenka w wirażu. Nie ma co. Z drugiej strony Jordanomania już była...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Douglas  &amp;#8211; a tego człowieka kto, wyciągnął na światło dzienne z najciemniejszych kazamat (czy kazamatów)? Co on robił na boisku przez te 6 min.? Aaaaa próbował się przełamać. No... to się połamał. Bo 1 na pięć 5 to jest raczej kolejny gips, wyciąg i długa rehabilitacja w okolicach trybun...  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; R. Balkman  &amp;#8211; bohater. Isaiaha Thomasa. I... Isiaha Thomasa...&lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-473-czyli-Sacramento-LINgs.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-473-czyli-Sacramento-LINgs.html</guid>
      <pubDate>Thu, 16 Feb 2012 10:47:56 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 472... czyli LINning shot w WaLINtynki...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-472-czyli-LINning-shot-w.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Powtórzę jak to samo, co po meczu z MIN. NYK nie wygrali spotkania &amp;#8211; to TOR przegrało. Kolejne niezasłużone zwycięstwo. Więcej szczęścia niż rozumu. Ale to zwycięstwo, mimo że w większości kluczowych statystyk NYK byli gorsi. To się nieczęsto zdarza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; TOR ma obowiązkową wizytę o psychologa sportowego. Zapakować wszystkich do jednego autobusu i zawieść na jakieś spotkanie grupy wsparcia pt. &amp;#8222; Przegrani w końcówce &amp;#8221;. Najpierw mecz z LAL, teraz z NYK. Dwie wygrane gry i dwa strzały prosto między oczy. Po takich gongach można się nie podnieść do końca sezonu. Jest takie popularne stwierdzenie trenerów piłkarskich &amp;#8211; &amp;#8222;sfrajerzyć&amp;#8221;. Ono dobrze oddaje zdarzenia ostatniej nocy po stronie TOR.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie traktuje TOR poważnie już od wielu lat. To taki zespół z pogranicza NBA. Dosłownie i w przenośni. A tu grając bez Bargniani&amp;#8217;ego tak mnie pozytywnie zaskoczyli. Dziękuję za te 44 min. nadziei. To było naprawdę miłe. Calderon, który jest transferowany średnio dwa razy w tygodniu, ma zawsze odkąd pamiętam w meczach z NYK dzień konia, dwaj Johnsonowie skutecznie psuli krew pod tablicami, do tego obiecujący E. Davis, nieobliczalny silny jak tur L. Kleiza. No i ten DeRozan dla mnie ciągle taki chimeryczny, niby lider, ale drugiego planu. Czegoś mu brakuje, choć wydaje się, że wszystko już ma. Główka jak makówka? Nie wiem. Może ktoś ma jakieś spostrzeżenia i jest bliżej sportów kanadyjskich.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Moim zdaniem wydarzeniem spotkaniu jest wypowiedź Leo Rautinsa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zaczęło się tak niewinnie od kurtuazyjnego zdania wypowiedzianego prowadzącego mikrofon ze studia Matta Delvina:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &amp;#8222;...Andy now playing professionally in Spain [and this is decided]. There is a place in the league for Andy Rautins, there is no question about it, he will be back in the NBA .&amp;#8221;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na to Leo popłynął jak facet reklamujący dyskont spożywczy:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &amp;#8222;No doubt! There is a lot of teams I see around the league that cannot make shots. Andy Rautins can shoot it and he is a good team player and has good handling skills and he can pass it to his teammates &amp;#8221;.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; CO TO MIAŁO BYĆ LEO???&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ja rozumiem, że prawdziwy rodzic zawsze wspiera swoje dziecię. Ale są jakieś granice hipokryzji i wazeliniarstwa. Z tego opisu to wynika, że Andy jest jakimś All-Star. Jeżeli młody Rautins wróci do NBA (w sensie będzie grał, a nie poprawiał ręczniki i mieszał picie) obiecuję zrobić coś absurdalnego. Leo pogódź się z tym, że Andy nie pokonałby w pojedynku jeden na jeden nawet królika Buggsa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Co do gry NYK (bo pisanie o tym odsuwam jak najdalej od siebie)...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; To nie był dobry mecz. To nie był nawet mecz przeciętny. STAT połknął trochę minut i naruszył zbudowaną od czterech spotkań harmonię. To tak jakby ktoś w malutkim sklepie z porcelaną wstawił słonia Dominika z bajki Ludwika Kerna. Wszyscy byli tacy w cieniu. Nie mogli go obejść ani przeskoczyć, więc tak się kręcił wokół nóg i ciosów. Po za tym co więcej? Linshow? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Melo wróć!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I want my Knicks back. Nieudolnych, nietworzących zespołu, przegrywających końcówki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zakochani...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Walker  &amp;#8211; Pomroczny znowu trochę odpłynął. Pisane do niego od nas listy z Redakcji odnoszą pewien skutek. Jego Orczość za namową wróciła do swojej najbardziej prymitywnej i ohydnej gry. Permanentny rzut z dystansu bez głowy. Skutki są dość radośnie opłakane.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A. Stoudemire  - myśli ciągle w domu pogrzebowym, a nogi zanurzone w betonie. STAT dał się siedem razy sczapić (to wie jaki jest rekord NBA?). To jest osiągnięcie na miarę Warwicka Davisa. Stoudemire stracił w tym sezonie całą swoją kocią zwinność i lekkość. Ma coś z motoryki galopującego uruk-hai. Współpraca z Linem? Jeremy miał 5 asyst z gry z Amare. Niby nieźle. W trzech przypadkach zasadniczo było to raczej podanie z metra a potem STAT musiał dorabiać rzeczywistość. W dwóch pozostałych był jakiś tam zalążek płynnego pick&amp;amp;rolla. Obiecująco.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; UPDATE. Ale dałem ciała. Myślałem, że STAT się zaciął na policzku przy goleniu. A to jest wytatułowana łza na kości jarzmowej pro memoria  dla tragicznie zmarłego brata - i znak wewnętrznego płaczu. Dziwni są Ci Afroamerykanie... Przepraszam STAT, że byłem taki mało spostrzegawczy...&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; strącił dwie drabiny niewiernych szturmujących Akkę. Te dwa bloki uratowały mecz. Udowadnia, że paladyn też może być bersekerem. Ale takim dobrym.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; w ofensywie nie za zbytnio. Dorobił grę asystami i zbiórkami. Obyło się bez peanów Leo. Szkoda, że Starszy Rautins wyślizgał całą wazelinę na syna...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; sen kopciuszka trwa. Wbija nóż głębiej. Podążających 285.000. And counting. Nie do końca poradził sobie z Calderonem. Dołożył 8 strat. Po za tym 43 min. i pocałunek od Boga w ostatniej akcji. Brak słów. Szaleństwo trwa. Karnawał kończy się za tydzień. Lin jest pobożnym katolikiem. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa. W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211; im więcej STATa tym mniej Jeffriesa. Strasznie nam się skurczył. Do poziomu niebytu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert  &amp;#8211; jest jak wino w Kanie Galilejskiej. Najlepsze zachował na koniec, kiedy wykonał steala i dunka na 84-87 NYK. Dał tą akcją nadzieję. Po za tym cienkusz.  Niewidoczny i ukryty w cieniu. Książę Złodziei. Czyhający zza winkla. Czeka na powrót Mentora. Przygotowuje mu ścieżki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak &amp;#8211; prawie dwadzieścia minut zupełnie niczego. Wystarczy do niego doskoczyć trzymać blisko i Novak jest tak chwiejąca się brzoza stająca na miedzy.  Żadnego zwodu, ucieczki, wyjścia na pozycję. Tak se stoi. Trafił raz kiedy odsłonił go Tyson przestawiając Calderona jak krzesło.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; M. Bibby  &amp;#8211; BBB &amp;#8211; Bardzo Brzydki Bilardzista.  &lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-472-czyli-LINning-shot-w.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-472-czyli-LINning-shot-w.html</guid>
      <pubDate>Wed, 15 Feb 2012 12:07:11 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 471... czyli FeeLINg LINnesota...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-471-czyli-Feeling-Linnesota.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A co może być zabawnego ejsierl?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Mnie nie jest do śmiechu. Całej Redakcji nie jest. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bright sight powstaje. A miał być triumf śmierci. Z czego tu się cieszyć?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; U nas w Redakcji, co raz większa cisza. Nawet Gekon Majk D odmówił zjedzenia misternie złapanej przez inż. D. Osadnego przy pomocy rosiczki muchy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &amp;#8222; A ten Melo to kiedy wraca &amp;#8221;? &amp;#8211; przerwał dojmujące milczenie red. NYKczemNYK.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bo jak nie on to kto?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zwycięstwo wydarte już nie z gardła, ale z żołądka leśnego wilka&amp;#8230; NYK niewiele mieli takich gier w ostatnich latach, gdzie wygrali w sposób niezasłużony, więc tym bardziej w niektórych domach odbywa się dziś mała fiesta i radosne podskoki. Wynik lepszy niż gra. I to raczej nie NYK wygrali ten mecz a raczej MIN przegrała. Na własne życzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Pozytywy. Pierwsza od wielu lat dobrze rozpisana i wykonana akcja w końcówce. Fields z boku. Wyjście Lina (Rubio spóźniony) do Novaka (Love przytrzymany przez Chandler). Trójka. Brzdręk. 98-98.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; O Rubio też już napisano kilka naukowych dysertacji. Stan ekscytacji też już osiągnął poziom niezdrowego podniecenia. Ale prawda jest jedna (i nie zmienia tego fatalny TO w końcówce) to jest Kasparow koszykówki. I na pozycji PG za 3-4 sezony to będzie już patrzył na wszystkich z dużej góry. Ten dystans do reszty będzie się raczej powiększał. Nie wiem czy w kreatywności, nieszablonowości zagrań, przeglądzie pola jest ktoś, kto będzie umiał go w ogóle nawet zrozumieć. On w jakimś sensie Ricky gra antykoszykówkę. Wbrew schematom, regułom, ewidentnym rozwiązaniom. Tego się nie można nauczyć. Z tym się trzeba urodzić. To jest właśnie bycie geniuszem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I nie ma racji trener Mike - mówiąc: "[Rubio]  is a little bit like our guy Lin ". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie jest. I nigdy nie będzie... Odwrotnie tak. To Lin jest trochę jak Rubio...&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; PS. MIN też skorzystała na Linsterii. To był 4 największy tłum w historii hali w Minneapolis. Zaintersowanie było tak duże, że najbardziej sprawdzonych widzów tj. renifery wyproszono na zewnątrz. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; To teraz nasze wilczki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Walker  &amp;#8211; on mnie chociaż personalnie nie zawiódł. Kochany mój. Jedyna słodycz wczorajszego wieczoru. Gdyby jeszcze nie trafił tego drugiego wolnego&amp;#8230; Ale czuł presję milionów. I tak się ugiął w połowie. Specjalnie nie trafił jednego. To był manifest Dark side&amp;#8217;u. Widać, że spotkanie z Lordem Asem kosztowało go wiele sił. Wczoraj był jak przetrącony. Nie zdążył jeszcze wchłonąć wszystkich mikstur leczących ciało i duszę. Tych największych ran nie widać gołym okiem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211; ofensywna maszyna nadal pracuje. Znaczy czka i dusi się&amp;#8230; ale napiera. Z tymi piruetami to on naprawdę mógłby zostać trenerem jazdy figurowej na lodzie. Krowę by doprowadził do złota w Soczi. Eko-Love to jednak dla niego za duże wyzwanie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; a właściwie Thyr Son Candle (czyli syn Thyra &amp;#8211; Świeca - niosący światło). To było dziwne. Pekovic ma coś z krzyżowca (vide tatoo). A mimo to doszło między nim i Paladynem do zwarcia. Chyba, że ten Montenegro jest Raubritterem łupiącym karawany idące do Jerozolimy&amp;#8230;  Nie znajduję innego wyjaśnienia. Dla Tysona niego miłość ekologiczna też była zbyt abstrakcyjna w treści i formie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; członek najwyższej egzekutywy. Pomylił się w najważniejszym momencie pudłując rzut na małą minutę przed. Ale ponieważ był wczoraj taki nieomylny to trzeba założyć, że Rindour pacnął go w ten łokieć i był faul&amp;#8230; Ciekawe, czy Melo znowu zakłóci jego pewność siebie. Bez niego nie było by zwycięstwa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; no to jedno już wiemy. Jeremy jest człowiekiem. Na szczęście. Tak jak spółki internetowe podlegają prawom ekonomii tak Lin podpada pod prawa NBA. Traci piłki (6), pudłuje (16 niecelnych) i daje się go zablokować (4). W pierwszej połowie koncert. W drugiej zderzenie z rzeczywistością. Trochę za bardzo uwierzył w siebie&amp;#8230; Jestem o włos od powiedzenia, że zagarniał grę pod siebie. Trochę się wzbraniam bo te decyzje rzutowe nie były tak do końca bezsensu, czy na siłę. Raczej nie wpadało. No może trochę za bardzo chciał. Ale wśród tego planktonu, ktoś musi dawać sygnały świetlne. I to jest właśnie różnica intelektualna między nim i Melo. On myśli. Stara się dowodzić. Bierze odpowiedzialność za innych. Anthony opala. Patrzy tylko na swoje statystyki. Nie na drużynę. Wzrusza ramionami kiedy team przegrywa. Melo nigdy nie zrozumie istoty cnoty humanitarności wyrażonej przez zheng i shu. Jeremy nie będzie mu tego potrafił wyjaśnić. Spotka się z tępym niezrozumieniem Anthony&amp;#8217;ego. Mimo slumpu w 2H &amp;#8211; (wstydliwe 1-12&amp;#8230;) nasza Lindirella wyszła z tej opresji bez szwanku. Jeszcze raz mu się udało. Na spółkę z Pomrocznym dołożyli dwie cegiełki na przeważenie szalki&amp;#8230; Ale granica pomiędzy winnym zwycięstwa i winnym porażki była cienka jak papier kondensatorowy. Status Jedi zachowany. Nadal monumentalny. Niech to będzie dla Ciebie lekcja pokory Jaremko. Przyczynek do refleksji i przemyśleń.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Lin ma już gorącą linię z Yao po każdym meczu... Ależ ten Ming rewitalizuje swoją karierę... &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak  &amp;#8211; szara eminencja ostatniego tygodnia. Spinacz programu. Jest tym x-factorem jak listek laurowy w rosole. Nadaje smaku. Uratował ten mecz przed wykolejeniem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert  &amp;#8211; jeżeli ktoś powinien dostać order z ziemniaka po spotkaniu z MIN to jest to Chodzący w Cieniu. Początek chaotyczny i zły. Potem wrócił do tego, co wychodzi mu ostatnio najlepiej. Oczekiwania na szansę.  Metodycznego ataku. Bez pośpiechu. Cięcie, śmierć, wycofanie. Bez ryzyka. Na pewniaka. Klinicznie. Gdyby jeszcze potrafił powstrzymać pewną nadimpulsywność w obronie. Ale to by wymagało lobotomii.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; M. Bibby  -  o matko raz trafił! Klękajcie narody!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie jestem zadowolony z tej impresji. Ale najpewniej przygnębia mnie 5 zwycięstwo z rzędu i powrót na miejsce 8 w drabince PO. Będę dopisywał w ciągu dnia jakieś myśli złote. Wracajcie.&lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-471-czyli-Feeling-Linnesota.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-471-czyli-Feeling-Linnesota.html</guid>
      <pubDate>Sun, 12 Feb 2012 09:06:22 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowojorskie impresje 470... czyli poskromienie chińskiej LALki...</title>
      <link>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-470-czyli-poskromienie.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Klan trwa. Kolejny odcinek chińskiej telenoweli. Znowu nie zabili Ryśka. Taśma się kręci&amp;#8230; Ludziska się wciągnęły. Ameryka kocha takie historie. Chcą znać dalsze losy człowieka, który jeszcze kilka dni temu w ramach minimalizacji kosztów spał na kanapie u Fieldsa bo nie wiedział, czy go nie wywalą z pracy. To przejście z nikąd w nadprzestrzeń w ciągu jednego tygodnia jest niewiarygodne. Jeszcze przed chwilą cieć nie chciał wpuścić go na trening, bo go nie kojarzył, a dziś zna go cały świat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Niesamowite jak to się dla niego szczęśliwie ułożyło. Domino nieprawdopodobnych zdarzeń.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Najpierw GSW dali mu kosza, bo potrzebowali jego pieniędzy dla DeAndre Jordana. Pojawili się HOU, ale Ci po ucieczce Hayes&amp;#8217;a postanowili przytulić Dalamberta. Znowu najłatwiej kołderkę było zabrać Linowi. Bo taki mały i kruchutki. Znowu na bruku i takie nie wiadomo co. Na to wszystko Schumpert kręci kolano. Nie ma Davisa. Douglas niepewny, Bibby wizualnie nieapetyczny. NYK biorą go jako back-up back-upu. Nikomu się specjalnie nie chce nawet oglądać go w grze&amp;#8230; " Ty sobie tu siedź i nie przeszkadzaj ". Dostaje jakieś ochłapowe minuty w blow outach, na impresjach pojawia się rzadko i na ogół dosyć prześmiewczo (ale i sympatycznie). Ale robi się co raz ciekawiej. Douglas się rozpada od ramion w dół, Bibby ma siły na 10 min. raz w tygodniu (w tym 7 min. zajmuje mu spacer z psem), Czerwony Baron okazuje się mieć wpisane w dowodzie imię Kellena, a Shrimpert do grania na PG nadaje się równie dobrze jak klucz francuski do czesania włosów. Do tego Melo podkręca pachwinę a STAT opłakuje brata. Posada trenera Mike&amp;#8217;a zaczyna się przechylać bardziej niż wieża w Pizie i kiedy wydaje się, że od upadku tej wielkiej niespełnionej trenerskiej wizji dzielą nasz już tylko centymetry &amp;#8211; ktoś w ramach desperacji krzyczy &amp;#8211; " Jak umierać to w szaleństwie " &amp;#8211; dawać Skośnookiego. A ten mówi tylko &amp;#8211; &amp;#8222; Trenerze - I am ready. Odsuńcie się &amp;#8221;. Resztę już znacie.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Patrzyłem wczoraj z ciekawości. Na twitterze wieczorem Lin miał jakieś 80.000 nadążających&amp;#8230; Dziś rano jest już 125.000&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie ukrywam, że zaczyna mnie to męczyć. Nie daję rady wciągać tej  komercyjnej papki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie ma już innych wiadomości O NYK, oprócz tych dotyczących Linoskoczka.  Czy dzieciństwie miał zielony czy czerwony rowerek, czy lubił bardziej lody o smaku burrito czy salsy i jaki będzie substrat jego nowozawiązującego się stolca... Media zwariowały. Tabloidy oszalały. Machina działa&amp;#8230; Jest temat. Czekam na pierwsze spotkanie z Telewizją Śniadaniową, kiedy będzie uczył kucharza Sowę, korzystania z chińskich fixów z papierka i występ w telewizji Mango z Klaudiuszem i Gulczasem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Właściciel Dolan też zaciera tłuściutkie serdelkowe paluszki. Tego Linogłoda trzeba będzie nakarmić &amp;#8211; milionami koszulek, kubków, długopisów czy czekoladowych jajek w kształcie głowy Jaremy'iego&amp;#8230; W oczach przeskakują dolarki&amp;#8230; Ding ding ding. Kontenery badziewia już się produkują w cieniu Wielkiego Muru. Cześć wchłonie ich własny rynek wewnętrzny. A to wór bez dna. Jeremy zaraz zacznie kręcić pierwsze reklamy energetycznego kakao z wyciągiem z brody chińskiego mędrca (grupa docelowa dzieci), lokówkę do szczeciny wyrastającej na stopach (grupa docelowa &amp;#8211; kobiety, homoseksualiści i hobbci) i psiego żarcia (grupa docelowa zwierzęta domowe i ludzie pokroju Emanuela Petit'a &amp;#8211; jeśli wiecie o czym mówię).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wszyscy są happy. Wszyscy chcę żąć i zbierać tam, gdzie nie posiali. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nawet Impresje koszystają z boomu - tylu wchodzących nie było chyba nigdy. &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Mam nadzieję, że Lin się w tym nie pogubi. Wydaje się, że chłopak ma swoją wschodnią mądrość. I zdaje się wiara jest ważnym elementem jego charakteru i światopoglądu. To jest już jakiś fundament. Niech go Bóg prowadzi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Teraz jest pięknie. Ale zobaczymy, co będzie jak przyjdą słabsze występy. Jak się zniesie presję grillowania przez media. Bo ta bezduszna maszyna musi go przerzuć i wypluć&amp;#8230; System uwielbia upadek bohaterów. Zobaczymy, kiedy dobierze się do niego PETa kiedy dowie się, że w wieku ośmiu lat zjadł kota w galarecie a urząd emigracyjny dowie się, że rodzina Lina przechowywała dwa kontenery chińskich dysydentów w piwnicy. Wyciągnie się każdy brud, żeby sprzedać jeszcze kilka szpalt toaletowego papieru...&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ciekawe, co będzie kiedy wróci Melo i STAT? Tęsknicie? Będzie jeszcze lepiej jak dołączą? Czy Lemon będzie umiał się dostosować? &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Co do meczu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; LAL jak w letargu. Bezsilni, wypluci, wyprani z energii. Trzy strzelby nie zapaliły. Bryant się miotał, ale był jak Melo. Bynum wyłączony przez Chandlera z Jeffriesem, Gasol mało aktywny w ataku. Reszta badziewiaków przeszła obok mecz. Serce krwawi. Mina Shaqa mocna. Ale Ojca Rybaka bezcenna (Lin właśnie rzucił 38 punkt).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://nyk.blox.pl/resource/IMG00250201202110911.jpg" alt="" width="308" height="231" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Jeffries  &amp;#8211;Doklejony do Bynuma jak plaster miodu. Jaka pasja. Jaka energia. Jak nazwać zawodnika który nakrywa sobą All-Star? Galacticos? ASG to dla niego przedszkolna gra w bierki. On tam nie pasuje. Poziomem wyrasta. Dla niego nie ma meczu, w którym mógłby wystąpić. Bo to byłoby spotkanie samego z sobą. Choć wielki iluzjonista stworzył by pewnie jakiś ezoteryczną kopię samego siebie&amp;#8230; Jego atak konta jego obrona&amp;#8230; Mmmmm&amp;#8230; Rozmarzyłem się&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; B. Walker  &amp;#8211; ten mecz to było spotkanie o prymat władzy w Labiryncie. Zderzenie dwóch Czempionów Chaosu. Dwaj Orczy Władcy Ciemności. Bal W&amp;#8217;Killer (Zabójca Piłki) v. obłąkany W&amp;#8217;Lord Ace Met a Pet (Lord As spotkał Zwierzątko &amp;#8211; gdzie ten futrzak to każdy z przeciwników Lorda Asa &amp;#8211; angielski czasownik " spotykać " jest w czasie przeszłym, co sugeruje - śmierć przeciwnika). Wreszcie się znaleźli. Najpierw z uznaniem obejrzeli swoje puginały, trofea i artefakty. Szacunek&amp;#8230; Pokazali rany kłute, cięte i szarpane. Drugi szacunek. A potem skoczyli sobie do gardeł. Dwie ściepki (As miał jeszcze dwa symultaniczne zaskakujące ataki na Chandlera w tzw. międzyczasie. Linearne questy). Telewizja udała, że to się nie dzieje&amp;#8230; Remis? Nie wiem. Ale fakty są takie. Nasz Ork został na parkiecie. As usiał w boksie. Chyba więc Wschodni Władca pokonał Mrocznego dziedzica Zachodu. Czekamy na ciąg dalszy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://nyk.blox.pl/resource/IMG00251201202110913.jpg" alt="" width="308" height="231" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; T. Chandler  &amp;#8211; król poprawności politycznej. Po naszemu (Redakcyjnemu)- nudziarz.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; L. Fields  &amp;#8211; Hubbie Brown mlaskał trzecimi zębami cały wieczór. Że terrific athlete i terrific w ogóle. Chylę głowę przed siwymi włosami. No tak pięknie nie było. Było nawet dosyć przygnębiająco.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; J. Lin  &amp;#8211; może być jeszcze lepszy? Czy są jakieś granice chińskiej inwazji? Jego gra jest na przekór wszystkim. Wbrew zdrowemu rozsądkowi. Wbrew nadziei. Fisher i Blake próbowali go zatrzymać. Ze dwa razy Rybak pokazał, że jeszcze ma nogi. No i chyba Lalkom udało się go okielznać. Lin był dwa punkty przed czterdziestką. Do tego naprawdę dobra dyrygentura. Coś trzeba zrobić z tymi trójkami. I tych strat jakby trochę za dużo. Na razie uchodzi na sucho. Bez konsekwencji. Umyka w ogólnej euforii. Dziś padnie Rubio. Kolejna cegła w ścianie&amp;#8230;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I. Shumpert  &amp;#8211; ninja wygrał ten mecz na spółę z Linem. Run 14-4 i po zabawie w 4Q. Miał takie trzy kliniczne cięcia. W nasadę nosa, oko i gardło. Znowu gra po cichu. Atak z dachu. Na niczego się nie spodziewających przeciwników. On potrzebuje spokoju. Niech światła rampy kierują się na inne skośne twarze. Pewnie serducho gdzieś tam kłuje. Ale musi zdusić ambicję. To kolejny stopień Sithowskiego treningu siły woli. Jego Mistrz jest z niego dumny. No Kobe był przeciwko niemu 3 na 11... Taaaa...&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; S. Novak  &amp;#8211; dołożył swoje polskie trzy grosze. W przekroju jednak nieskuteczny. &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; M. Bibby  &amp;#8211; jego gra jest brzydsza niż jego fizjonomia. Co już samo w sobie wydaje się niemożliwe. Wczoraj miał poważnego konkurenta w konkursie &amp;#8211; Mister Kamerzysty. Wszak do MSG &amp;#8211; przyjechało to bożyszcze gruppies &amp;#8211; Murphy&amp;#8230;  &lt;/p&gt;</description>
      <author>znykajacy@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-470-czyli-poskromienie.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://nyk.blox.pl/2012/02/Nowojorskie-impresje-470-czyli-poskromienie.html</guid>
      <pubDate>Sat, 11 Feb 2012 11:01:33 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


